Wioska Teston

Nie tak dawno pisałam tutaj o wielkiej roli, jaką odegrał dom Barham w zniesieniu niewolnictwa na świecie, a zwłaszcza w Anglii, a teraz chciałabym wam trochę opowiedzieć o wiosce, w której się ten dom znajduje.399a3310 Nazywa się Teston, ale wymawia się teeson, bez literki t. Podobno taka była pierwotna nazwa tego miejsca, ale nowy, młody pracownik stacji, gdy wypisywał znak, pomylił się i napisał Teston. Choć ani znak, ani sama stacja już nie istnieją, pisownia nazwy utrzymała się po dziś dzień. Wioska jest pięknie położona na wzgórzach, ponad doliną rzeki Medway, w zachodnim skraju stolicy Kent, Maidstone. 399a3284Rzeka tworzy południową granicę tej malowniczej wioski i złączona jest z drugim brzegiem sześcioprzęsłowym kamiennym mostem. Podobno kiedyś przęseł było siedem, ale jeden z nich usunięto by umożliwić żeglugę. Most powstał prawdopodobnie w trzynastym wieku, a na budowę użyto wapienia z tutejszych wykopalisk w miejscowości Tovil.399a3263 Ten lokalny kamień nazywa się ragstone, od poszarpanych krańców (ragged) i jest jednym ze skarbów Kent. Napiszę kiedyś osobny wpis na ten temat; o wysyłaniu ragstone na budowę Westminster Abbey czy o skamienielinach tego kamienia. Teraz wróćmy do mostu. 399a3289Niedaleko niego, wzdłuż rzeki stworzono park, który jest wiejską częścią większego projektu Maidstone Millenium Walk. Można tu przyjechać na spacer, piknik i naprawdę przyjemnie spędzić czas. Oczywiście ja włóczyłam się tutaj z moim psem. Zaskoczyło mnie to, że można przywieźć ze sobą grilla, w niewielu miejscach w Anglii jest taka możliwość. Spacer wzdłuż rzeki to prawdziwa przyjemność, można pooglądać jak radzą sobie łódki na tutejszej śluzie, albo dokarmić majestatycznie wyglądające łabędzie. Nawet ludzie są tu mili. 399a3276Spacerując z psem często spotykam na swojej drodze różne indywidua, mniej lub bardziej przyjemne. Najpierw napotkałam mocno poobijanego starszego pana, który ustawił statyw na mostku i próbował robić zdjęcia wody spadającej kaskadą ze śluzy. Porozmawialiśmy chwilkę o aparatach i zdjęciach, bo zobaczył, co dyndało na mojej szyi, a potem powiedział mi, że przewrócił się na kamieniu i tak sobie brzydko poharatał nos. Na szczęście pani, z przepływającej nieopodal łódki udzieliła mu pierwszej pomocy. Pożegnaliśmy się przyjacielsko i ruszyłam dalej. Nad rzeką rozstawione były małe namioty wędkarzy, a oni sami, siedzieli w skupieniu nad samą wodą. 399a3305Wokół nich stadko łabędzi. Zaczęłam robić ptaszyskom zdjęcia i pan wędkarz mnie zagadał. Bardzo dużo dowiedziałam się o rodzinie Brzydkiego Kaczątka.  Z uśmiechem na ustach wróciłam do wioski. Tam pierwsze kroki skierowałam oczywiście do kościoła. Uwielbiam kamienne, angielskie kościoły.399a3241 W drzwiach powitała mnie uroczo uśmiechnięta pani. Przygotowywała ona poczęstunek dla parafialnych gości, którzy niedługo mieli zawitać na herbatkę. Pani zapytała mnie, czy jestem może weselnym fotografem Jamesa i Kate, ale wyprowadziłam ją z błędu. Powiedziałam, że lubię robić zdjęcia amatorsko, poznawać, spacerować i odwiedzać stare kościoły. Pani opowiedziała mi trochę o przeszłości Teston, o udziale rodziny Barham w ruchu wyzwolenia niewolników i o krykiecie i zaprosiła mnie na wystawę kwiatów, która miała się odbyć w wiosce. Podziękowałam jej pięknie i poszłam zgłębiać tajemnice kościoła Piotra i Pawła.399a3239 Jak przystało na szanujący się kościół w Kent, zbudowano go z szaro-niebieskiego kentowskiego ragstone. Jego strzelistą wieżę widać z daleka, z przejeżdżającej dołem ruchliwej Tonbridge Road.

Wioska Teston, to zaledwie 250 domów zbudowanych na skrzyżowaniach kilku ulic, ale warto wpaść tam na dobre chłodne piwko, do jednego z dwóch pubów i odwiedzić lokalny sklep.

W sklepie tym w środy, piątki i soboty dowożone jest pieczywo, na prawdziwym zakwasie, z tutejszej farmy. Oczywiście jest też sklep rolniczy, a na farmie można samemu pozbierać jabłka, śliwki, a wiosną truskawki.

O co chodzi z tym krykietem, o którym wspomniałam wcześniej? Thomas Martin właśnie w Teston zaczął produkować, jako jeden z pierwszych w Anglii, piłeczki do krykieta. Jego następca Alfred Reader  rozszerzył  działalność o piłki do hokeja. 399a3236Teraz pozostał tylko budynek przerobiony na mieszkania. Zbudowany z cegły z dodatkiem tutejszego ragstone. Trochę ze smutkiem opuszczałam urocze Teston, w którym czas jakby się zatrzymał.

 

Dom mądrych ludzi, dom Barham w Teston,

Młody chłopak schowany za drzewem, szybkim ruchem, pociąga trzymany w ręku sznur. Rozlega się dziwny wrzask, jazgot i chłopak triumfalnie wyskakuje ze swojej kryjówki. Na drugim końcu sznura jest zdobycz, średniej wielkości kurakowaty ptak. Chłopak zadowolony łapie go pod pachę, ale niestety nie cieszy się swoją zdobyczą zbyt długo. Radość przerywają dochodzące z daleka głosy. Chłopak szybko wraca za drzewo. Widok, jaki jawi mu się po chwili jest przerażający. Korowód ludzi, powiązanych ze sobą prowadzi ciemnoskóry jegomość w kapeluszu. U boku powiewa mu pejcz, a na ramieniu wisi karabin. Idący mężczyźni mają pęta na nogach i rękach oraz pętle na szyjach.

V0050647 Group of men and women being taken to a slave market

Połączeni są jednym wspólnym sznurem. Są prawie nadzy, bosy, a z ich stóp i ciała spływa krew. Z ich boku idą biali uzbrojeni oprawcy, a karawanę zamyka kolejny biały, o twarzy wykrzywionej nienawiścią. Handlarze niewolników prowadzą swoją zdobycz na statek. To scena, jaką pamiętam ze słynnego serialu Korzenie, który w czasach mojego dzieciństwa emitowała polska telewizja. Pamiętacie słynnego Kunta Kintę?

Obrzydliwy proceder handlu niewolnikami trwał wieki. Od czasu odkrycia Ameryki i tworzenia tam kolonii, sprowadzano ludzi do pracy w nieludzkich warunkach na farmach, w kopalniach i przy budowach, około 12 do 15 milionów ludzi. Najwięcej przywieziono ich ze wschodniej i centralnej Afryki. Przywożeni ludzie traktowani byli jak własność, jak inwentarz kupujących i ci mieli prawo robić z nimi, co chcieli, nawet zabić. Ten nędzny proceder wysyłania niewolników do kolonii zapoczątkowali w piętnastym wieku Portugalczycy, ale dość szybko dołączyły inne kraje. Ale nie myślcie, że wcześniej nie było niewolników. Nawet przed Kolumbem przywożono do Europy jeńców wojennych z Afryki, by stawali się służbą domową w bogatych domach. W osiemnastym wieku Londyn miał największą populację ciemnoskórych ludzi z Afryki, zarówno niewolników, jak i zbiegów, liczba ta dochodziła do 10 tys.1280px-johan_zoffany_-_the_family_of_sir_william_young_-_google_art_project

Johan Zoffany Rodzina sir Williama Younga z niewolnikiem

Nie mogę zrozumieć jak chrześcijańska Europa mogła się godzić na takie traktowanie ludzi. Kiedy słyszę, gdy ktoś mówi, że ludzie teraz są gorsi niż kiedykolwiek wcześniej, to chce mi się śmiać. Przypominam sobie inkwizycję, handel niewolnikami, krwawe wojny itp. i doceniam czasy, w jakich przyszło mi żyć.

W osiemnastym wieku przyszło oświecenie, a wraz z nim pojawili się wielcy myśliciele, a wraz z nimi pierwsze prawa ludzi, pierwsze konstytucje. W Wielkiej Brytanii, Portugalii, Stanach Zjednoczonych, jak i innych państwach, wykształciła się opozycja przeciwko handlowi niewolnikami znana pod nazwą abolicjonizmu. Abolicjoniści chcieli najpierw zakazu handlu niewolnikami, a potem zniesienia samego niewolnictwa. official_medallion_of_the_british_anti-slavery_society_1795  Na czele ruchu stali kwakrzy (Religijne Towarzystwo Przyjaciół) oraz elita Kościoła ewangelickiego z senatorem Williamem Wilberforce na czele.   I właśnie ta osoba interesuje mnie najbardziej.

WHM146809

Tak się złożyło, ze około 5 kilometrów od mojego domu znajduje się Barham House, elegancki, biały budynek, z okien, którego jest cudowny widok na dolinę rzeki Medway. 399a3319Dom ma bogatą historię. Zbudowany był dla jednego z siekaczy, którzy w katedrze Canterbury zarąbali Thomasa Becketa. Potem przechodził z rąk do rąk, aż wreszcie trafił w ręce rodziny Barham. I to właśnie tutaj, właścicielka domu, lady Barham zapraszała na tajne schadzki Williama Wilberforce. I nie tylko jego. Nie myślcie, że była to pani rozwiązłych obyczajów, wręcz przeciwnie. Zapraszani goście, zjeżdżali się po cichu, by dyskutować o niedoli niewolników i o konieczności zniesienia łajdackich procederów. Krok po kroku odnoszono sukcesy, w 1772 roku wszyscy niewolnicy sprowadzeni na wyspy brytyjskie uzyskali wolność. Pierwszym krajem, który zakazał handlu niewolnikami została w 1792 roku Dania, a szesnaście lat później dołączyła Wielka Brytania.. Odtąd Brytyjczycy skutecznie działali próbując zmienić nastawienie innych krajów i wprowadzić wszechobowiązujący zakaz. Powoli dołączały kolejne państwa jak Portugalia, Szwecja.

Stany od 1807 zakazały importu niewolników, ale handel był ciągle możliwy na terenie kraju.  Abolicjoniści z Wilberforce walczyli jednak dalej, spotykając się i planując między innymi w Barham House, aż wreszcie aktem z 1833 Parlament Brytyjski oficjalnie zniósł niewolnictwo w kraju i w koloniach. Akt podpisano niestety w miesiąc po śmierci naszego parlamentarzysty.

Cieszę się, że tak wielkiej wagi debaty miały miejsce, niedaleko mojego domu. 399a3314

Polskie drogi w Maidstone

Stolica Kent ma niedużo ponad 150 tys mieszkańców. Jest uroczym miasteczkiem, które jakby po latach zapomnienia odzyskuje znaczenie, na jakie zasługuje. Niewątpliwie do tej odnowy przyczyniają się także emigranci, a wśród nich Polacy. Jak pszczoły w ulu działamy i wykorzystujemy możliwości, jakie daje nam angielski system i swoboda rynku. Według urzędników gminnych, Maidstone zamieszkuje około pół tysiąca Polaków, a mnie się wydaje, że dane te są lekko zaniżone. Wystarczy rozejrzeć się wokół by zobaczyć elementy polskości rozsiane po mieście, lub nadstawić uszu, by na ulicach usłyszeć upowszechnioną mowę  Mickiewicza,  często niecenzuralnie. st francis churchPolonia w Maidstone skupia się przy kościele św Franciszka na Week Street. Prężnie działa tu Polska Parafia; odbywają się polskie msze, a polscy księża Peter Kucharski i Bartłomiej Dudek udzielają sakramentów chrztu, komunii, ślubu, bierzmowania, spowiedzi oraz organizują katechezy dla dzieci i młodzieży.

Kiedy przyjechałam do UK takie produkty jak ser biały, ogórki kiszone, kapusta, ptasie były rarytasami, które mama mi przysyłała w paczkach, na święta. Teraz idę po prostu spacerkiem do jednego z polskich sklepów. Znam dwa w centrum miasta: Kabanos i Czerwona Malinka.

Oba stają na wysokości zadania; jeszcze nigdy nie natknęłam się na przeterminowane produkty, jak to się zdarzało w innych miejscach, sklepy są czyściutkie, a obsługa bardzo miła. Pamiętam raz w Kabanosie obsługujący mnie pan zapomniał nam włożyć do siatki i policzyć pieniążki, za zamówione na wagę wędliny. Opuściliśmy sklep, prawie byliśmy przy samochodzie, gdy pan wybiegł z przeprosinami. Było mu naprawdę głupio, a przecież nic wielkiego się nie stało. Dostaliśmy „przeprosinowy” prezent. To się nazywa obsługa klienta! Czerwona Malinka jest większa rozmiarowo, ale panie obsługujące są równie miłe. Zawsze można z nimi pogawędzić. A gdy się wyda większą kwotę na zakupy, to gwarantowane jest ptasie mleczko. Nie tylko Polacy robią zakupy w tych sklepach. Niejednokrotnie spotkałam tam angielskich fanatyków polskiej kiełbasy, lub pierogów. Parę dni temu moja włoska przyjaciółka zadzwoniła do mnie, będąc właśnie w jednym z tych sklepów, bym jej powiedziała, jak i gdzie szukać białej kiełbasy i zakwasu na żurek. Spędziła ze mną Wielkanoc i od tej pory była głodna na nasz biały barszcz. Poza typowo polskimi sklepami, jest mnóstwo sklepów, z polską obsługą, które sprzedają żywność europejską. Wystarczy spacerkiem przejść się po mieście, a na pewno natkniecie się na któryś z tych przybytków.

W Maidstone można się wybrać na dobrą kawkę i polskie ciasteczko. Przy ulicy Pudding Lane znajduje się kawiarenka Meet Me.IMG_5638

Mojemu synowi najbardziej smakowały tu rurki z kremem. Bardzo się ucieszyłam, że to moje słodkie wspomnienie dzieciństwa przybyło do Maidstone. W Meet Me można również zjeść dobry lunch; bagietki, panini, nadziewane ziemniaki, czy naleśniki. Znalazłam ich nawet na Tripadvisor i mają całkiem niezłe komentarze.

Jeśli jednak nie chce nam się wychodzić do sklepu, czy kawiarni, możemy jedynie szybko wsiąść do auta i podskoczyć po pyszne pierogi. Pani Iwonka robi je własnoręcznie i ciężko sobie odmówić dokładki. Słyszałam też o Homemade Dinners, gdzie można zamawiać całe zestawy obiadowe. To dopiero wygoda. Jeszcze nie zamawiałam, więc nie mogę ocenić, ale moi znajomi sobie chwalą. Poniżej podaję link, gdyby ktoś chciał spróbować.

Na deser, lub raczej na specjalną okazję można zamówić tort pani Kasi. Zaglądnijcie na jej stronkę, by zobaczyć jakie arcydzieła potrafi wyczarować. torty KasiAlbo zamiast tortów zamówmy do zjedzenia najprawdziwszy bukiet, wcale nie żartuje, pan Damian tworzy z owoców i czekolady wytwory tak cudne, że aż ślinka cieknie z ust.bukiet

 

W Maidstone można, po zaspokojeniu głodu, można zająć się urodą. W naszym mieście działają  świetne kosmetyczki, mające gabinety we własnych domach. Moje koleżanki bardzo je chwalą, zwłaszcza panią o imieniu Jola. Niestety, ja nie jestem osobą specjalnie dbającą o swoją buzię i kosmetyczki odwiedzam sporadycznie.

Moją ulubioną znawczynią tematu piękności jest Edyta, która mieszka w sąsiedniej miejscowości i robi cudowne rzeczy ze skórą i paznokciami. Oczywiście, by pięknie wyglądać nie wystarczą zabiegi u dobrej kosmetyczki, musimy także zająć się tym, co na naszych głowach. I tutaj nas rodacy nie zawiedli. Znam lub słyszałam o kilku fryzjerach w Maidstone. Poniżej wrzucę linki dla zainteresowanych.

 

Po upiększeniu swojego ciała możemy się zająć upiększaniem domów i ogrodów. W Maidstone działają między innymi Seb Builders i Home Repairs, z których usług zamierzam skorzystać w niedługim czasie, bo szykuje mi się remont.

Parę dni temu, idąc moją ulicą zobaczyłam samochód, naukę jazdy, z wyraźnym napisem na dachu: Sławek. Pomyszkowałam i znalazłam. Pan Sławek uczy i po polsku i po angielsku. Okazało się, że syn mojej przyjaciółki właśnie z nim jeździ i bardzo sobie chwali.slawek

Jak się już nauczymy jeździć, to przydałby się mechanik, bo kto wie, co się może stać z naszym autem. W Maidstone ich także nie brakuje. Koleżanka poleciła mi pana Seweryna, a sama korzystałam z usług Arka i byłam bardzo zadowolona. Linki poniżej

 

Mam jeszcze niespodziankę, w Maidstone wychodzi najprawdziwszy magazyn o tym mieście. Na razie było tylko pierwsze wydanie, ale jak zdradził mi właściciel sklepu Kabanos, niedługo powinno ukazać się kolejne. Maidstone.pl wydaje PhotoFanatic – Photo-Media-Publishing i widać to od razu, nawet po przekartkowaniu. Zdjęcia w magazynie są po prostu profesjonalnie świetne.  1797607_977871255601680_5656696535563126057_n

Można tu też posłuchać polskiego radia, odkryłam go niedawno. Szczerze powiem, muzyka jest super, ale trochę brakuje tu polskich pogadanek o mieście i okolicy, o sytuacji w UK, a może słuchałam w niewłaściwych porach. radioRadio można znaleźć tutaj: http://ypcradiomedway.co.uk/ Najbardziej podobają mi się audycje z muzyką filmową i z fragmentami filmów. Zawsze serdecznie można się śmiać do tekstów np z Seksmisji.

Niestety w Maidstone nie działa polska szkoła dla dzieci, jednak w sąsiednim Medway działają aż dwie takie szkoły Polska Sobotnia Szkoła w Medway i Polska Szkoła w Kent.

Niedługo dzień dziecka! W Maidstone polskie dzieci będą miały okazję zobaczyć z tej okazji polski teatr. Serdecznie zapraszam.

Nie mogę nie wspomnieć o Profit Tree, lokalnych polskich doradcach ubezpieczeniowych. profit tree

 

Przydługawa wyszła mi ta opowieść, ale chciałam, by wszyscy zobaczyli jak aktywnie, my Polacy, radzimy sobie, gdy mamy ku temu możliwości. Na pewno nie wymieniłam wszystkich, jest nas tu sporo,  działamy prężnie, czasami razem, czasami niezależnie. Wiem, że są tu polskie nauczycielki w szkołach, polscy dentyści w klinikach, lekarze w szpitalach, są polscy księgowi i specjaliści od ubezpieczenia, niestety nie znam nazwisk i nie mogę polecić. Nie napisałam tego postu, bo mnie o to poprosiły zainteresowane osoby. Większość z nich nawet nie wiedziała, że napiszę. Zrobiłam to, bo jestem dumna, z nas i z tego jak sobie radzimy i chciałabym wam pokazać, że Polacy nawet za granicą potrafią być mili, uczynni i wspierający się. Chciałabym, może trochę naiwnie, by powiedzenie „Polak Polakowi wilkiem”, móc włożyć między bajki.

Dwa miesiące temu Polacy pokazali wielką siłę i zaangażowanie i zorganizowali imprezę ze zbiórką pieniędzy na leczenie naszej koleżanki Eli Malinowskiej – polskiej pielęgniarki z Maidstone. http://topmejt.co.uk/pomuzmy-eli-chorej-na-raka-polce-z-maidstone/

 

Gdyby ktoś pragnął przeprowadzić się do naszego, urokliwego miasta i szukał informacji, to tutaj podam kilka linków do polskich stron na facebooku:

https://www.facebook.com/groups/PolacyMaidstone/

https://www.facebook.com/groups/509900609028954/

https://www.facebook.com/maidstone.ogloszenia?fref=ts

https://www.facebook.com/groups/131717163560387/

https://www.facebook.com/polskiemamy.maidstone?fref=ts

https://www.facebook.com/MyKentUK/

 

Polecam też zaglądnąć do polskiego portalu kształtującego o życiu w Anglii TopMajt http://topmejt.co.uk/

 

Dla zainteresowanych podam linki do miejsc, o których wspomniałam:

Magazyn http://maidstone.pl/

Jedzenie:  Kabanos przy ulicy Mill Street https://www.facebook.com/Kabanos-Polski-Sklep-139368012901044/

Czerwona Malinka, na ulicy King Street http://www.mykent.eu/redraspberry/index.htm

Kawiarnia Meet Me http://www.meetmecafe.co.uk/about-meet-me/#_=_

I na tripadvisor https://www.tripadvisor.co.uk/Restaurant_Review-g187056-d7018587-Reviews-MEET_ME-Maidstone_Kent_England.html

Polskie Pierogi Maidstone https://www.facebook.com/polskiepierogidomowe.maidstone/

Home Made Dinners https://www.facebook.com/Homemade-Dinners-734633693326678/

Jadalne Bukiety https://www.facebook.com/Edible-Fruit-Bouquet-136129286418867/

Kasia Torty Maidstone https://www.facebook.com/profile.php?id=100007937715372&fref=ts

 

Salony Piękności  

Paula Style https://www.facebook.com/paulanailshome/?ref=aymt_homepage_panel

 

 

Edyta https://m.facebook.com/Edyta-nails-138679753139950/?__mref=message_bubble

Fryzjer

Irmina https://www.facebook.com/Polski-Salon-Fryzjerski-Irmina-487940054648710/

Karolina https://www.facebook.com/polskafryzjerkamaidstone.karolina?fref=ts

Corner Cuts https://www.facebook.com/corner.cuts.9?fref=ts

 Budowa:

Seb Builders https://www.facebook.com/Seb-Builders-329930233827196/?fref=ts

Home Repairs https://www.facebook.com/homerepairspl/

Nauka Jazdy

https://m.facebook.com/Slawek-Driving-School-307382369341869/?sk=posts_to_page&__mref=message_bubble

http://slawekdrivingschool.co.uk/

Mechanik

https://www.facebook.com/groups/131717163560387/

Seweryn Auto7Service https://www.facebook.com/Auto7Service/?pnref=lhc

Ariel https://www.facebook.com/bmwspecialistmedway/?pnref=lhc

Medway Car Mechanics  https://www.facebook.com/MedwayCarMechanics/

 

Polska Parafia przy kościele św Franciszka

http://www.stfrancisparish.org.uk/polski.html

 

Szkoły

Polska Sobotnia Szkoła w Medway https://www.facebook.com/Polska-Sobotnia-Szko%C5%82a-w-Medway-1034316229933751/?fref=ts

Polska Szkoła w Kent https://www.facebook.com/Polska-Szkola-w-KentPolish-School-in-Kent-267425520096987/?fref=ts

 Ubezpieczenie https://www.facebook.com/Profit-Tree-Kent-514264952023901/

 

Trochę o historii mojego miasta

Nad rzeką Medway, około 50 km na południe od Londynu, w czasach średniowiecznych istniała normandzka wioska, od 10 wieku należąca do Arcybiskupa z Canterbury. Położenie wioski, w sercu słonecznego, żyznego Kentu gwarantowało szybki rozwój i tak w dwunastym wieku, wioska zamieniła się w miasteczko. Spławna rzeka umożliwiała transport z hrabstwa warzyw i owoców do stolicy. Miasteczko stopniowo się rozrastało i bogaciło. W 1261 po otrzymaniu specjalnych praw Maidstone, bo o tym miejscu mowa, zamieniło się w wibrujące życiem miasto, słynące zwłaszcza z corocznego targu. Przybywali na niego kupcy, nie tylko z pobliskich okolic, ale nawet i zza morskiej Francji. Maidstone było znane także ze swoich rzemieślników: foluszników i garbarzy skór, szewców, kaletników, krawców, kowali, konwisarzy, czy kamieniarzy wyczarowujących cuda z lokalnego wapienia. Niektóre z tych talentów były rzadko spotykane, gdzie indziej.

IMG_5616

Dom Arybiskupa

W 13 wieku zamieszkał w Maidstone arcybiskup, a w 14 wieku osiedlili się tutaj kanonicy świeccy i wybudowali piękny kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, który stoi do dziś.

IMG_5604

Kościół Wszystkich Świetych

W 1530 w Maidstone spalono na stosie jednego z pierwszych męczenników reformacji Thomasa Hittona, którego Tomasz Moor nazwał „Męczennikiem śmierdzącym diabłem”

Czasy Nowożytne zapisały się w Maidstone plagami dżumy i ospy wietrznej, ale mimo tego miasto kontynuowało swój rozwój, w 1650 roku liczyło sobie 3tys mieszkańców. W mieście rozwijał się przemysł włókienniczy, browary, a w 17 wieku pojawił się nowy pomysł – fabryka wyrobu papieru.

Po dekrecie Henryka VIII Maidstone stało się własnością króla, a w 1549 otrzymało specjalny przywilej, nadający miastu niezależność. W tym samym roku pojawiła się w tym mieście pierwsza Grammar School, szkoła średnia przygotowująca uczniów do zdawania na uniwersytety. Pod koniec osiemnastego wieku liczba mieszkańców wzrosła do 8 tys, a ulice oświetliły olejne lampy. Dziewiętnasty wiek, to czasy dalszego unowocześniania miasta, zaprowadzono kanalizację, rozwijające się  fabryki papieru i browary dawały zatrudnienie wielu przyjezdnym i w ciągu jednego wieku liczba mieszkańców urosła do 33 tys.

W 1858 roku otwarto w Maidstone muzeum i Brenchley Gardens zamieniono na pierwszy publiczny park. W 1901 roku pojawiła się w mieście elektryczność, a na ulicach, miejski tramwaj ( którego już niestety nie ma). W 1910 otwarto kino. Teatr Hazlitt Theatre, pojawił się tu w 1955roku.  Liczba mieszkańców ciągle wzrastała, powstała konieczności budowania nowych domów, dostępnych dla wszystkich. Pierwsze mieszkania socjalne (council houses) wybudowano w latach dwudziestych, a pod koniec lat siedemdziesiątych, powstało tu nowe socjalne osiedle, Shepway, które jednak obecnie nie cieszy najlepszą renomą i stało się po części plagą miasta. Zwłaszcza, że dotychczasowy przemysł zaczął powoli upadać i masa ludzi została bez pracy. Obecna polityka gospodarcza Maidstone opiera się głównie na handlu. W mieście są dwa duże centra handlowe, wybudowane  w 1976 Chequers Centre (The Mall) i Fremlins Walk, powstałe w 2004 roku po zamknięciu browaru miejskiego.

Maidstone ciągle jest stolicą Kent, mieszczą się tu siedziby władz czyli Councilu, różne ważne urzędy i Komenda Główna Policji.

IMG_5598

Stag i Millenium kładka

Nowa moja okolica

IMG_5550

Czy wam też się cieszy micha na widok dzwoneczków, kaczeńców, zawilców, małych kwiatuszków, które jako dzieci nazywaliśmy koszulkami, a które ciągle nie wiem jak się nazywają? Bo mnie bardzo! Znaczy wiosna przyszła na dobre, a z nią słońce i jak napisała nasza nowa koleżanka w klubie Marysia „witamina D leje się z nieba”.

Pamiętacie jak zapowiadałam, że w tym roku przejdę trzydzieści kilka szlaków i o nich napiszę? Nie zamierzam się z tego wykręcić, choć powiem wam, że fakt, iż skradziono mi aparat na Kubie zadziałał na mnie bardzo przygnębiająco. Bo moją wielką pasją jest robienie zdjęć. Wychodzi mi to różnie i choć technicznie jestem noga, to chyba do kadrów mam dobre oko. Ale nie ma co rozpamiętywać. Tylko tych zdjęć żal… Cóż!

IMG_5543

Dzisiaj postanowiłam pozbierać cztery litery w troki i ruszyłam z rozleniwionym psem na wycieczkę nad rzeczkę. Nie daleko, bo w zasadzie kilka kroków za domem mam rzekę. Przeprowadziłam się na początku lutego, do nowego miasta Maidstone, stolicy hrabstwa Kent i powiem wam: uwielbiam tu być. O Maidstone napiszę niedługo osobny post, teraz tylko wspomnę, gdyby ktoś był ciekawy, że jest to miasteczko położone około pięćdziesięciu kilometrów od Londynu, na południowy – wschód i liczy sobie około 115 tys. mieszkańców. Przez środek miasta przepływa rzeka Medway, która potem zakręca i płynie tuż za plecami mojego domu. A może to stamtąd płynie do centrum? Niestety, ja nigdy nie wiem, w którą stronę rzeka płynie, nie mam orientacji w terenie, dopiero jak spojrzę na mapę to widzę. Tak czy inaczej, rzeka była moim celem.IMG_5532

Trasę zaczęłam od spaceru po Fant Wildlife Park. Ktoś z was kiedyś napisał, że Anglicy każdy mały skrawek zieleni nazywają parkiem lub rezerwatem i podobnie jest z Fant Wildlife. Podejrzewam, że kiedyś to były albo nieużytki, albo ogródki działkowe. Stworzono na nich małe jeziorko, posadzono kilka drzew, zawieszono budki dla ptaków, ogrodzono i tak powstał rezerwat dzikiej przyrody.

Niby nic wielkiego, a jednak takie rezerwaty mają specjalny status i nie można ich zabudować, sprzedać, nie można w nich rozpalać ognisk czy śmiecić, choć tego ostatniego, to sporo ludzi nie przestrzega i zasypują Anglię zepsutym sprzętem AGD. Aż mi się włos jeży, gdy takie coś widzę. Cudownie jest przecież spacerować wśród natury, a nie wśród śmieci. Droga przez ten park jest bardzo spokojna, nie spotkałam nawet jednej żywej duszy, nie licząc ptaków, które swym śpiewem naprawdę umilały mi chodzenie i kicających w trawie małych zajączków. Park doprowadził mnie do ścieżki nad rzeką. Tutaj też nie było tłumów, jeden rowerzysta i kilku spacerowiczów z psami, witających mnie miłym dzień dobry. Szłam radośnie, wykrzywiając gębę od ucha do ucha na widok moich ulubionych drzew: płaczących wierzb. IMG_5515

wierzba

Pies poganiał mnie niemiłosiernie, bo to moje bydle biegać lubi aż nad to. Po prawej stronie miałam farmę, a w zasadzie obsiane czymś pole, a budynek farmy widniał na horyzoncie.

IMG_5520

Po drodze zobaczyliśmy porzuconą starą, na pół zardzewiałą barkę i szałas, oj gdybym była dzieckiem byłby to dla mnie raj na ziemi.

barka

Szłam około 40 min, gdy doszłam do śluzy na rzece i kamiennego mostu o czterech przęsłach.

most East Farleight 1

Po powrocie do domu szybko uśmiechnęłam się do wujka Googla i stąd wiem, że most zbudowano w 14 wieku z lokalnego szarego wapienia.  Po drugiej stronie, nad całą okolicą pięknie króluje kościół pod wezwaniem św Marii w East Farleigh. Wdrapałam się do niego, ale by was nie zanudzać napiszę o tym kościele w niedalekiej przyszłości. Pomyszkowałam, więc trochę po okolicy i ruszyłam w drogę powrotną do domu. Udało mi się zrobić kilka zdjęć pożyczonym aparatem i komórką, by wam pokazać w jak pięknej okolicy mieszkam.

most East Farleigh