KEY LIME PIE – tarta z limonki

Pewnie już wspominałam, że przez koronę odkryłam nową pasję: pieczenie ciast. Zawsze to lubiłam, ale nigdy nie miałam tyle zapału i przede wszystkim czasu. A co najważniejsze dotychczas moje dzieci nie były specjalnie za próbowaniem nowości w naszej kuchni. Na szczęście wyrosły mi super nastolatki, które lubią, gdy mama eksperymentuje. Gotujemy więc i pieczemy smakołyki z całego świata, a ja dodatkowo postanowiłam się podzielić naszymi przepisami ze wszystkimi, którzy chcą o tym poczytać. Zamiast zabierać was w podróż do miejsc, w których byłam zapraszam was w podróż po potrawach, które odkryłam. Dzisiaj będzie o pochodzącym z Florydy deserze KEY LIME PIE.

Podobno każda restauracja w Florida Keys, a zwłaszcza w Key West, serwuje to wspaniałe ciasto. Tyle jest jego odmian, ile piekarzy i każda rodzina wydaje się mieć swoją sprawdzoną recepturę. Tradycyjne nadzienie do ciasta limonkowego zawiera sok z limonki, słodzone mleko skondensowane i żółtka jaj. Miłośnicy tej cudownej tarty bez końca spierają się o właściwy sposób ich przyrządzenia. Podstawa z herbatników czy kruchego ciasta? Beza na wierzchu czy bita śmietana, czy nic? Nadzienie gotowane czy niegotowane? Zgadzają się z tym, że pod żadnym pozorem nie wolno dodawać zielonego barwnika do żywności. Nadzienie autentycznego ciasta limonkowego jest jasnożółte. 

Przepis, który ja wam podaję znalazłam w brytyjskim magazynie kulinarnym, także nie mogę gwarantować autentyczności. Potwierdzam jednak, że ciacho wychodzi boskie, ale bardzo bardzo słodkie. 

Składniki: 

300g słodkich maślanych herbatników lub kruchych ciasteczek bez nadzienia

150g stopionego masła

1 x 397g puszka skondensowanego mleka

3 średnie żółtka jaj

Skórka starta i wyciśnięty sok z 4 limonek

300ml gęstej śmietany

1 łyżka cukru pudru

Trochę startej skórki do dekoracji, choć ja sama użyłam listków mięty.

Przygotowanie krok po kroku

KROK 1

Rozgrzej piekarnik do 160C / z termoobiegiem do 140C / gaz 3.

KROK 2

Zmiel ciastka na okruchy w robocie kuchennym, przy pomocy blendera lub ręcznie (lub włóż do mocnej plastikowej torby i ubijaj wałkiem do ciasta).

KROK 3

Dobrze wymieszaj ze 150 g roztopionego masła i rozłóż na spodzie i ściankach 22 cm luźnej formy do tarty. Piecz w piekarniku przez 10 minut. Wyjmij i ostudź.

KROK 4

Do dużej miski włożyć 3 średnie żółtka i przez minutę ubijaj mikserem na kogiel mogiel.

KROK 5

Dodaj puszkę skondensowanego mleka i ubijaj przez kolejne 3 minuty, następnie dodaj drobno startą skórkę i sok z 4 limonek i ponownie ubijaj przez 3 minuty.

KROK 6

Wlej powstałą masę do brytfanki ostudzoną podstawę i wstaw z powrotem do piekarnika na 15 minut. Ostudzić, a następnie wstaw do lodówki na co najmniej 3 godziny lub na nawet na całą noc, jeśli chcesz. Kiedy ciasto będzie gotowe do podania, ostrożnie wyjmij z formy i połóż na przygotowanej paterze lub talerzu.

KROK 7

Do dekoracji delikatnie ubij 300 ml śmietanki kremówki i 1 łyżkę cukru pudru. Wyłóż na górę tarty i ozdób skórką z limonki lub czym sobie życzysz.

Na zakończenie dla zainteresowanych trochę o historii tej tarty 

Z internetu.

Kto zrobił to pierwsze ciasto limonkowe, nikt tak naprawdę nie wie ponieważ nigdy nie zostało to udokumentowane.

XIX wieku – William Curry, ratownik statków i pierwszy milioner z Florydy, miał kucharza znanego po prostu jako ciotka Sally, która przygotowywała mu takie pyszności. Niektórzy historycy uważają, że ciocia Sally nie stworzyła „Key Lime Pie”, ale prawdopodobnie udoskonaliła przysmak pożyczony od  miejscowych rybaków.

 Jedna z teorii głosi, że ciocia Sally wiedziała już, jak zrobić cytrynowe ciasto, do którego wykorzystuje również słodzone, skondensowane mleko i żółtka jaj. Ale zamiast cytryn użyła łatwo dostępnych lokalnych limonek.

  Inna teoria głosi, że poławiacze gąbek z okolic Key West przebywali na morzu przez dłuższy czas. Łowienie gąbek było kwitnącym nowym biznesem w południowej Florydzie, ale marże były niewielkie, więc racje żywnościowe na łodziachi były skąpe – trochę cukru, jajek, mleka w puszkach, krakersów sodowych, orzechów i owoców cytrusowych. I z tego ktoś stworzył delikates. Wieść szybko rozniosła się wśród rybaków, a fajne, kwaśne ciasto stało się obowiązkowe podczas tych wypraw wędkarskich. Jeden z tych mężczyzn, może nawet ten, który zrobił to inauguracyjne ciasto, podzielił się przepisem z jakąś kobietą, może z ciocią Sally!

W latach  Spisano pierwsze przepisy.. Do tego czasu wszyscy po prostu wiedzieli, jak zrobić ciasto. Limonka może być głównym składnikiem ciasta limonkowego, ale to właśnie słodzone mleko skondensowane sprawia, że ​​jest tak gładkie i pyszne.

Drzewo Limonkowe, które pochodzi z Malezji, prawdopodobnie po raz pierwszy pojawiło się na Florydzie w XVI wieku wraz z Hiszpanami. Limonki wyglądają jak mniejsze, szare cytryny.

Dzisiaj te drzewka są prawie widmem, można je znaleźć tylko w niektórych przydomowych ogródkach.

W 1994 roku – oficjele stanu Floryda oficjalnie uznali Key Lime Pie za ważny symbol Florydy.

Ciasto cytrynowo – Jagodowe

Nie jestem kulinarną blogerką, ale od czasu do czasu dzielę się z wami przepisami, które odkryłam podczas moich podróży, lub życia w Anglii i dzisiaj chciałabym wam pokazać ciasto, które mogłoby być brytyjskie, bo Anglicy uwielbiają cytrynę. Jednym z ich przysmaków jest rodzaj ucieranej babki, polane cytrynowym lukrem. Mój dzisiejszy wypiek ma jednak inne korzenie, bo pochodzi z Włoch. Kwarantanna uniemożliwia nam podróżowanie, dlatego w domu podróżuję kulinarnie, przygotowywując coraz to inne potrawy. Nie byłabym sobą, gdybym ich nie zmodyfikowała moich i tak do włoskiego cytrynowego ciasta dodałam mrożone jagody. Czemu? A bo ja akurat miałam w zamrażalniku i już był najwyższy czas by je użyć. I tak powstało takie oto ciasto Cytrynowo-jagodowe, dla efektu ozdobione listkami mięty. 

Składniki

1 szklanka oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego

3 jajka

1 1/3 szklanki pełnego mleka

1 łyżka świeżego soku z cytryny

2 łyżki świeżej skórki cytrynowej

2 szklanki cukru

2 szklanki mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżeczka soli

 Mrożone jagody (nie musicie ich dodawać).

Krem

500 ml śmietany 30 – 36% 

Pół szklanki cukru pudru

250 gr mascarpone

Sok z jednej cytryny

Łyżeczka skórki cytrynowej

Metoda: 

Piekarnik nagrzewam do 170 stopni.

W dużej misce wymieszałam razem oliwę lub olej, jajka, pełne mleko, sok z cytryny i skórkę z cytryny. Miksowałam przez ok. 2 minuty, aż powstał aksamitny krem. 

Do drugiej miski wsypałam sypkie produkty: cukier, mąkę, proszek do pieczenia, sodę i sól. Dokładnie wymieszałam, a następnie wsypałam je do mokrej masy. 

Wymieszałam dokładnie, by nie było grudek.

Całość wlałam do natłuszczonej wcześniej formy.  Na górę położyłam mrożone jagody (wy, jeśli macie możecie użyć innych owoce).  

Delikatnie widelcem wepchnęłam owoce w ciasto. 

Ciasto włożyłam do nagrzanego piekarnika i piekłam ok.30 min.  

Podczas gdy ciasto się studziło przygotowałam  krem.

Włożyłam do miski śmietanę, cukier puder i unilam na gęstą pianę. 

Pod koniec ubijania dodałam sok i skórkę z cytryny.

W osobnej miseczce delikatnie ubić mascarpone. Gdy bita śmietana była gotowa wymieszamy ją delikatnie z serkiem.

Przełożyłam ciasto kremem, a tym, co zostało posmarowałam górę i boki. Na koniec udekorowałam plastrami cytryny, świeżymi borówkami i listkami mięty.

Nam bardzo smakowało. Jeśli się skusicie to dajcie znać, czy wam smakowało. 

Smacznego!

Skojarzenie nr 3 Angielskie śniadanie

Kolejne skojarzenie i stereotyp : Brytyjczycy codziennie rano wstają i przygotowywują sobie pełne angielskie śniadanie, przed wyruszeniem do pracy lub szkoły.

 Ile w tym prawdy? Niewiele. Muszę przyznać, że Brytyjczycy kochają swoje słynne śniadania, ale to nie znaczy, że jadają je każdego dnia. 

399A6364

Angielskie śniadanie składa się zwykle ze smażonych lub sadzonych jajek, bekonu, kiełbasek, pieczarek, pomidorów, fasolki w sosie pomidorowym i chleba. Czasami dodaje się inne składniki, takie jak crumpets, black pudding, coś jak nasza kaszanka, zrobione z krwi lub smażone placki ziemniaczane zwane brown hash. Nie jada się tego jednak codziennie. Dla mieszkańców wysp jest to często niedzielna uczta, kiedy po pełnej wrażeń sobocie można wstać trochę później niż zazwyczaj, przygotować na spokojnie posiłek i spożywać go z rodziną.

Moi znajomi delektują się takim jedzeniem może raz w miesiącu i to najczęściej w porze lunchu. Nazwano to nawet Brunch (dwa słowa połączone ze sobą Breakfast i Lunch).

Angielskie puby często serwują angielskie śniadanie przez cały dzień, więc można je zjeść nawet na obiad, jeśli ktoś chce. Do śniadania oczywiście pija się herbatę. O brytyjskiej miłości do herbaty pisałam wcześniej osobny tekst i to nie jest tylko stereotyp: Brytyjczycy często piją od 3 do 7 filiżanek herbaty dziennie z odrobiną zimnego mleka.

 

Co więc tak naprawdę Brytyjczycy jedzą na śniadanie w Wielkiej Brytanii? 

Oto kilka przykładowych śniadań brytyjskich:

  • Owsianka z mlekiem, lub wodą
  • Płatki kukurydziane lub zbożowe z mlekiem
  • Tosty z dżemem
  • Tosty z masłem
  • Bacon Butty – Dwa tosty złożone ze sobą, a w środku smażony bekon, skropiony sowicie brown sauce, czyli brązowym sosem z octu balsamicznego, koncentratu pomidorowego, pieprzu i pieprzu cayenne. 
  • Tost z jajecznicą
  • Tost z jajkiem sadzonym 399A6385
  • Tost z fasolką w sosie pomidorowym (i zawsze będzie to z puszki, bo nikt w domu sam tego nie robi).
  • Naleśniki, grube amerykańskie albo takie jak nasze cieniutkie crepes z Nutellą, sokiem cytrynowym i cukrem, marmoladą, syropem klonowym (popularne, gdy w domu są dzieci).
  • Egg Soldiers, czyli jajka na miękko, a do nich pokrojone w paseczki tosty, które idealnie mieszczą się w jajku by je zamoczyć w rozpływający się żółtku. 399A5671
  • Crumpets (inna nazwa pikelet) z masłem – to takie okrągłe ciastko drożdżowe, niesłodkie, smażone jak naleśniki
  • Bubble and squeak – to najczęściej śniadanie jedzone na drugi dzień świąt lub po jakimś wykwintnym niedzielnym obiedzie. Jest to coś w rodzaju ziemniaczanego placka (z ziemniaków pozostałych z obiadu dnia poprzedniego) wymieszanych z resztkami warzyw zwłaszcza kapusty. 
  • Sausage roll – gotowa bułka z angielską kiełbaską, kupiona najchętniej w jakiejś kafejce. 
  • Słodkie europejskie croissanty lub duńskie drożdżówki najchętniej z rodzynkami i cynamonem
  • Tostowane teacake z masłem lub dżemem – drożdżówka z rodzynkami lub innymi suszonymi owocami.

 

Jeśli znacie jeszcze jakies to napiszcie w komentarzu. I też ciekawa jestem czy któreś z nich próbowaliście i jeśli tak, to, jak wam smakowało?

 

Skojarzenie nr 1 Herbata po angielsku

 Zrobiłam wczoraj długą listę stereotypów i skojarzeń, a jeszcze kilka dodaliście i muszę do tej listy dopisać.  Zabieram się więc do dzieła by się rozprawić z każdym z tych punktów, mam nadzieję, że będziecie ze mną do końca. To oczywiście będzie pokazane z mojego punktu widzenia, bazując na moim doświadczeniu i na kontaktach, które mam ze społecznością brytyjską i angielską. Jaka jest różnica między nimi? O tym też napiszę przy okazji. Jeśli ktoś się nie zgadza ze mną to chętnie na ten temat podyskutuję, pod warunkiem że będziecie mieć argumenty poparte jakimiś dowodami czy doświadczenia, a nie dlatego, że czegoś nie lubicie, bez chamstwa czy hejtu. 

 

Na pierwszy ogień idzie herbata.

399A5589male

Podaliście mi kilka skojarzeń z nią związanych: ilość wypitej herbaty, popołudniowa herbatka, cream tea, sposób podania herbaty i przede wszystkim mleko do herbaty. Przeprowadziłam badania wśród znajomych poczytałam trochę na ten temat, obejrzałam kilka filmów i programów, więc muszę wam powiedzieć, że przygotowałam się dobrze do tego tekstu. 

 

Czy Brytyjczycy są na pierwszym miejscu pod względem picia herbaty na świecie?

Nie są, nie są nawet w pierwszej dziesiątce. Tzn. każdego roku ten ranking się trochę zmienia, ale  podobno na czele znajduje się Uzbekistan, potem Kenia gdzie się tą herbatę hoduje. Wielka Brytania dominuje jednak niewątpliwie w Europie.

Według badań jeden Brytyjczyk wypija około 876 kubków w roku, czyli Łącznie Brytyjczycy piją 165 000 000 kubków dziennie, 60 000 000 000 rocznie.

 

W jaki sposób Brytyjczycy piją herbatę?

Herbata musi być mocna, ulubionym gatunkiem jest english breakfast, podana w kubku i obowiązkowo z mlekiem. English breakfast to mieszanka 3 herbat: z Kenii oraz Assam i Cejlon. Podobno idealnie pasuje z mlekiem, a śniadanie ma w nazwie, bo proponowana była szczególnie rano, ze względu na zawartość sporej ilości dawki kofeiny. Taka mocna herbata dorobiła sie nazwy builder’s tea tzn herbata budowlańca, bo podobno to oni, jeszcze w czasach rewolucji przemysłowej rozkochali sie w tym słodkim napoju z mlekiem. Nie znali kawy, więc pobudzała ich energię, rozgrzewała, a także pozwalała przełknąć to, co przynosili na lunch, czyli najcześciej suchy chleb z serem. W ostatnich czasach jednak popularność herbaty wsród pracownikow fizycznych spadła, kawa jednak wygrywa.

 Czy herbata jest podawana w  filiżance z porcelany kostnej?  

1E72EB2B-0532-4B0E-A386-49FF0090F108

Wyższe klasy społeczne,  hotele, oraz kafejki, które propagują powrót do dawnych tradycji ciągle tak podają herbatę, ale nie jest to praktyczne i w normalnych brytyjskich domach już dawno się od tego odeszło.  Herbatę pija się po prostu w kubkach. 

Z mlekiem ? 399A5587male a

Podobno na temat tego co się wlewa najpierw do filiżanki herbatę czy mleko napisano grube tomy. Według Guardiana tak Niemcy rozpoznawali brytyjskich szpiegów, bo najpierw wlewali do filiżanki mleko a potem gorącą herbatę. Skąd się to wzięło? Właśnie od tej kostnej porcelany, która jest nie tylko piękna ale i bardzo cieniutka i pod wpływem gorącego płynu mogła po prostu pęknąć. Mleko obniżało temperaturę napoju. Przeciwnicy wlewania mleka najpierw, mówią, że mleko może się zważyć pod wpływem temperatury, a poza tym osoby tracą przyjemność oglądania jak zmienia się kolor herbaty z ciemnego na taki jasny, miodowo -karmelowy. Bo herbata to nie tylko smak, zapach, to także wygląd.

Odchylony palec

W filmach często pokazują, ze wyższe klasy społeczne pijąc herbatę z filiżanki odchylały najmniejszy paluszek do tyłu, trzymając za uszko. To podobno bzdura wymyślona przez Amerykanów.  Biorąc filiżankę ze stolika, bierzemy także spodek, czy jak wolicie talerzyk i oba trzymamy w rekach. Upijając łyk herbaty odkładamy  filiżankę zawsze na talerzyk. Nigdy nie może być tak, że trzymamy w ręce tylko filiżankę, a spodek zostaje na stole. Ma to sens? To tyle z etykiety wyższych klas. 

Herbata jest w Anglii celebracją i lekarstwem na wszystko.

Wygrałeś coś? Napij się herbatki. Jesteś smutny? Zrobię ci cuppa czyli kubek herbaty. Chce ci się pić? Postawię czajnik. Zimno ci? Napij się gorącej herbaty.

 

Trochę historii  

 Herbata przyjechała do Anglii w siedemnastym wieku z kolonialnych Indii. Oczywiście na początku była towarem luksusowym, ale bardzo szybko pootwierały się w Anglii herbaciarnie,  gdzie można się było spotkać przy herbatce i dyskutować. Z biegiem czasu stała się dostępna dla wszystkich. Obecnie około 80% Brytyjczyków jest uzależnionych od herbaty. Potwierdzają to moje badania wśród znajomych,  tylko nieliczna grupa stwierdziła, że nie pije herbaty, reszta uważa że herbata jest dobra na wszystko.

Tea Dunking

Nucleus (18)

Znacie to określenie? Do herbaty obowiązkowo musi być podane jakieś ciasteczko, które będzie użyte do namoczenia w herbacie zanim się je zje. Jest to tzw. dunking. Musi to być biscuit, a nie cake- znacie różnicę ?  Jest nawet lista najlepszych ciastek które się do tego nadają. Na pierwszym miejscu jest Chocolate Digestive, później Jammie Dodgers, Bourbon Creams, Shortbread, Marland Cookies i inne.  Moczenie podobno uwalnia więcej słodyczy  poprzez rozpuszczenie cukrów, a jednocześnie zmiękczając teksturę, a także to także topi czekoladę na herbatnikach w celu uzyskania bogatszego smaku. Brytyjczycy tak kochają moczyć herbatniki że domagają się stworzenia specjalnego dnia dla namoczonych ciasteczek.

 

Cream tea czyli herbatka o piątej.


1399D88D-B53F-42B2-A510-3DCB1B404D08

Jest to lekki posiłek coś a’la nasz podwieczorek, który jadało się kiedyś pomiędzy 03:30 a piątą. Składały się na niego oczywiście herbata, małe kanapeczki, najczęściej z ogórkiem, ciasteczka, scones, małe drożdżówki i/ lub chleb z dżemem. Tradycja zaczęła się w dziewiętnastym wieku kiedy bogaci ludzie nie potrafili wytrzymać z głodu między lunchem, a kolacją.  Teraz w domach stosuje się głównie tą tradycję w przypadku młodszych dzieci. Bardzo często jest to ich ostatni posiłek, zanim pójdą spać. Małe dzieci w angielskich domach często nie jadają tego, co dorośli. Oczywiście nie wszędzie i nie wszyscy, ale spotkałam się z tym tak często, że mogę potwierdzić że zdecydowana większość Anglików tak robi.

Cream tea za to wróciła pełną gębą do kafejek,  restauracji oraz hoteli i nową modą stało się celebrowanie urodzin czy innych okazji właśnie w taki sposób. Można się też umówić z koleżankami na pogaduchy przy herbatce i ciasteczku. Jeśli ktoś z was wybiera się w Anglii, w hrabstwie Kent to mogę służyć listą adresów gdzie tak podawana herbatka jest naprawdę smaczna i cudnie wygląda. W obecnych czasach często z lampką prosecco. 

Earl Grey 

Na zakończenie wspomnę tylko o mojej ulubionej herbacie Earl Grey. Nazwa pochodzi od hrabiego Karola Greya,  brytyjskiego premiera w latach trzydziestych osiemnastego wieku, który dostał taką herbatę z bergamotą w prezencie od jakiegoś dyplomaty. A potem tylko taką pił herbatę, bo tak mu posmakowała. W sprzedaży pojawiła się pół wieku później oczywiście w Londynie. Jest to czarna herbata do której dodano olejki bergamoty, małego owocu, hybrydy pomiędzy cytryną a gorzką pomarańczą. To nadało herbacie unikalnego smaku i zapachu. Herbata nie jest tak mocna jak np. english breakfast i ma owocowy posmak, dlatego tradycyjnie pije się ją bez mleka. Dla jej smakoszy zobaczyć kogoś pijącego EARL Grey z mlekiem to jakby popełnić bluźnierstwo. Brytyjscy pijacze English Breakfast uważają Earl Grey za perfumowaną herbatę i nie sięgają po nią zbyt często. 

 

 Podsumowanie:

Herbata to ciągle najbardziej ulubiony napój Brytyjczyków, pije się ją z mlekiem, ale nie w filiżankach z porcelany kostnej (to rzadkość), ale w normalnych kubkach w domu. Herbatka o piątej stała się po prostu dziecięcym podwieczorkiem lub kolacją, a jedynie dla zachowania tradycji serwuje się nią po staremu  w różnych restauracjach czy kafejkach.

 

A już totalnie na zakończenie moja brytyjska przyjaciółka o irlandzkich korzeniach kazała mi zjeść pajdę świeżo upieczonego soda- chleba, z irlandzkim solonym masłem i popić to mocną, słodką herbatą English Breakfast, oczywiście z mlekiem. Jeśli kiedyś sprobowaliście, to dajcie znać

 

Scones na herbatkę

Scones na herbatkę

Stół jest pięknie udekorowany eleganckim obrusem, na nim pastelowe filiżanki, z których unosi się smużka pary, o cudownym zapachu mocnej, świeżo zaparzonej herbaty, kwiaciaste talerzyki, smukły wysoki czajnik wypełniony złocistym napojem, a obok mniejszy dzbanuszek do mleka. Tak wygląda stereotyp typowej angielskiej herbaty o piątej po południu. Herbaty, nie, jako pitego napoju, a jako  posiłku spożywanego po południu, coś w rodzaju naszego podwieczorku. Niestety większość Anglików nie ma już na to czasu. Zazwyczaj koło piątej kończą pracę i w tłumie innych zmierzają w stronę metra lub pociągu, by godzinę lub dwie później, zwycięsko dojechać do domu. Tak wyglądają angielskie, domowe realia. Jednak od czasu do czasu mieszkańcy wysp, zwłaszcza ich żeńska połowa lubią sobie odnowić stare czasy i jeśli nie w domu, to chociażby w jednej z popularnych herbaciarni. Zwłaszcza te tzn. posh, czyli eleganckie, pretendujące do miana salonowych, kultywują tradycje tea. Kiedyś takie herbatki były tylko dla wyższej klasy społecznej, obecnie każdy może się poczuć lady lub lordem i z gracją, odchylając najmniejszy paluszek do tyłu, delektują się łykami angielskiego przysmaku. Do herbatki podaje się zazwyczaj kanapki z ogórkiem, herbatniczki, jakieś ciasto ( dominuje marchewkowe, biszkopt z dżemem truskawkowym i orzechowo – kawowe). Ale prawdziwa herbatka nie może mieć miejsca bez mleczno – maślanych bułeczek zwanych scones. Poniżej umieszczę przepis na te pyszności. Teraz jednak chciałabym wam opowiedzieć jak należy „poprawnie“ zjadać bułeczki. Kroi się taką kulkę na pół i smaruje dżemem i kornwalijską, gęstą śmietaną i tutaj jest mały myk, bo jeśli chcemy się kierować wzorem dewońskim (Dewon to region Anglii na południowym zachodzie) to najpierw smarujemy bułeczkę śmietaną, a potem dżemem, a jeśli wzorem kornwalijskim to dżem będzie pierwszy, a na to obfita łyżka śmietanki. A jak sie pije herbatę? Mocno zaparzoną i oczywiście z mlekiem.

399A8475

Kornwalia

399A8472

Dewon

Pierwszy raz spróbowałam tego przysmaku na końcu kornwalijskiego świata, w małej herbaciarni z widokiem na Atlantyk i już zawsze będę nakładać dżemik, jako pierwszy, a tuż przed ugryzieniem kawałka, końcówką noża dołożę kopczyk ze śmietany. Oj niebo w gębie, mówię wam.  A ile kalorii…

399A8481

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała trochę historii. Romans Anglii z herbatą rozpoczął się w siedemnastym wieku, gdy król Karol II poślubił portugalską księżniczkę Catherine Braganza. Przywiozła ona ze sobą tradycję parzenia tego pysznego napoju i zaraziła swoją pasją stateczny angielski tron. Za rojalistami podążył cały naród. W 1706 roku Thomas Twinning otworzył pierwszą w Anglii herbaciarnię, za nią podążyły kolejne, zdobywając olbrzymią popularność, bo były praktycznie pierwszymi publicznymi miejscami, gdzie mogły oficjalnie przebywać damy; kawiarnie (coffee houses) były, bowiem zarezerwowane tylko dla gentelmanów.

Zwyczaj picia herbatki o piątej pojawił się ze względów praktycznych, ze względu na zbyt długi czas oczekiwania na posiłek pomiędzy obiadem a kolacją. I o ile pracująca klasa łapała „coś w biegu”, o tyle w wyższych grupach zwłaszcza wśród znudzonych pań przerodziło się to w prawdziwe towarzyskie wydarzenie. Oczywiście plotkowano przy tym niemiłosiernie. Czytaliście Jane Austen?

A teraz przepis:

Składniki: 300g zwykłej, białej mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli, 75g masła, w chłodnej temperaturze pokojowej (ani nie zimne, ani nie za miękkie), pokrojone w kostkę, 50g cukru pudru, 1 jajko, 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego, 120ml śmietany, Trochę mleka do posmarowania

Metoda

– Rozgrzej piekarnik do 200C / gaz 6.

– Za pomocą robota kuchennego wymieszaj razem mąkę, proszek do pieczenia, sól, masło i cukier, aż mieszanina będzie przypominać bułkę tartą.

– W osobnej misce ubić jajka, wanilię i śmietanę razem,

– dodać do masy mącznej, wymieszać rękoma, aż powstanie miękkie ciasto.

– zagnieść ciasto na gładką masę

– uformować 6-7 cm, raczej płaskie bułeczki

– ułożyć je na natłuszczonej blaszce i posmarować mlekiem

– piec przez około 15 minut lub trochę dłużej, jeśli są duże bułeczki.

– sprawdzić wykałaczką czy są upieczone

– podawać jak w opisie wyżej, jeszcze ciepłe

Przepis jest według bardzo popularnej w Anglii damy, lady Marry Berry telewizyjnej  specjalistki od pieczenia

Osobliwości angielskiej kuchni – długa lista

Kolejny projekt klubu Polek opowiada o osobliwościach jedzeniowych w różnych krajach, dziewczyny pisały o jedzonych robakach i innych stworach. U mnie takich ekstremów nie będzie, ale w kraju, gdzie mieszkam, czyli w Anglii nie zawsze wszystko jest takie oczywiste. Wyspiarze lubią sobie udziwniać i choć teraz już nie patrzę na to z szeroko otwartymi oczyma, to kiedyś pewne jedzeniowe przyzwyczajenia były dla mnie szokiem. Gdy przyjechałam do Anglii w październiku 1998 roku nie mogłam się pogodzić z brakiem ukochanych polskich produktów jak np. ser biały. Nic mi nie smakowało jak należy, pietruszka nie była pietruszką, tylko pasternakiem, ziemniaki były sypkie i szybko rozwalające się i zdecydowanie nie nadawały się na potrawy typu kopytka, mięso było niesmaczne, warzywa też nie przypominały naszych polskich warzyw. Teraz nauczyłam się robić zakupy w miejscach, gdzie mi smakuje, albo przyzwyczaiłam się do ich smaku.

Angielska kuchnia ma opinię najgorszej na świecie. Czy to prawda? Nie do końca. Często opinia ta oparta jest na jedzeniu, jakie można zdobyć w supermarketach i tanich cafe, które faktycznie nie prezentują jedzenia na wysokim poziomie, utopione w tłuszczu frytki z rybą to czasami szczyt marzeń w takich przybytkach. Chcę was zapewnić, że naprawdę są w Wielkiej Brytanii miejsca, gdzie jedzenie jest dobre. Niestety ceny też są wyższe. Problem w Anglii polega na tym, że bardzo łatwo akceptuje się tu bylejakość.

Nie będę się już rozpisywać o moich dywagacjach o angielskim jedzeniu. Chciałam wam zaprezentować listę udziwnień angielskich, niespotykanych w naszym kraju. Niektóre są osobliwe ze względu na kombinacje składnikowe, inne tylko z nazwy. Oto lista

  1. Baked beans, beans-on-toast-largefasolka z gatunku Haricot, gotowana w sosie pomidorowym, choć wg nazwy powinna być pieczona. Podejrzewam, że kiedyś faktycznie się ją dusiło w piekarnikach, ale od dawna nikt tego nie robi. Teraz kupuje się puszkę i ją podgrzewa w mikrofali. Niewiadomo, czy do UK przyszła z Francji, czy ze Stanów, wraz z puszkami Heinza. Czasami mam wrażenie, że jada się ją do wszystkiego, najczęściej do tradycyjnego śniadania angielskiego, albo podaje na toście. I koniecznie trzeba, jak na kulturalnych ludzi przystało, jeść nożem i widelcem
  2. Scotch eggscotch-eggs-280x280czyli szkockie jajko. Są to ugotowane na twardo jajka, zawinięte w mięso wieprzowe, takie, z jakiego robi się kiełbasy, a potem pokryte panierką i usmażone w głębokim tłuszczu. Najczęściej podawane jest, jako przekąska. Sami Anglicy się śmieją z tej potrawy, że gdy jest złej jakości to się ma nieświeży oddech przez tydzień. Mimo, że jajko nazywa się szkockim prawdopodobnie przyszło do UK z kolonii w Afryce.
  3. Marynowane jajka pickled-eggs jak już pozostajemy przy jajkach to wspomnę o tych gotowanych na twardo, a potem zamarynowanych w occie z zielem angielskim i różnymi ziołami. Niestety tak podane jaja mi nie podeszły, ale z mojego nurkowania po Internecie wynika, że już nawet w Polsce mają swoich fanów. Dla mnie były angielskim dziwadłem.
  4. Frytki z octemchips-on-paper u nas jada się z ketchupem, w Holandii z majonezem, a w Anglii z octem vinegar, choć dopuszczalne są kombinacje wszystkich trzech. Powiem wam, gdy pierwszy raz dostałam wielkie kawały smażonych ziemniaków zapakowane w gazetę i suto skropione octem to mnie zemdliło, ale teraz od czasu do czasu nie pogardzę.
  5. Jacket potatojacket-potatow Polsce jadałam gotowane, smażone i pieczone w piekarniku, lub ognisku ziemniaki, ale nigdy w formie wielkiego ziemiora, polanego sosem z fasolką, lub mięsnym chilli con carne, lub tuńczykiem, lub stopionym serem. Spróbowałam i często wracam, a nawet gotuje, znaczy piekę w domu. Potrafi być pycha.
  6. Bangers and Mashbangers-and-mash kolejne danie obiadowe, nic wykwintnego, bo tylko kiełbaska podana z puree ziemniaczanym. Jest to typowa angielska kiełbaska, czyli biała niewędzona i często smakująca trocinami bez przypraw, jeśli się nie kupi czegoś z wyższej półki, lub u rzeźnika.
  7. Anglicy tak bardzo uwielbiają swoje kiełbaski, że stworzyli z nich kolejna potrawę, o dziwnej nazwie Ropucha w dziurze, czyli Toad in the hole.toad-in-a-hole Oczywiście żadnej żaby się tu nie jada, tylko angielskie kiełbaski zapieka się w cieście.
  8. I znowu kiełbaski, tym razem na przystawkę, Pig in the blanket,pig-in-a-blanket-day1-e1418999386120-808x382 czyli świnka pod kocykiem, a kocyk to nic innego jak bekon, lub boczek owinięty wokół małego serdelka.
  9. Można tez kiełbaskę zapiec w cieście i wtedy staje się inną zakąską sausage roll.493654f8-b9cd-4287-9454-315129af1e89
  10. W bekon można nawet zawinąć ostrygi i wtedy stają się one Aniołkami na koniu. Dlaczego nie wiem, ale Angels on horseback robia wrażenie i smakują interesującoangels-on-horseback
  1. Marmite –jest to lepka, ciemnobrązowa pasta do smarowania chleba, albo jeszcze lepiej kanapki z serem. marmite-jar-250g_aMa intensywny, słony smak, choć pachnie pięknie, słodkawo. Te pastę produkuje się z drożdży, a dokładniej z tego, co pozostało po produkcji piwa. Podobno marmite albo się kocha, albo nienawidzi.
  2. Yorksire pudding yorkshire-puddingto takie stożkowe upieczone ciasto naleśnikowe. Podaje się obowiązkowo do niedzielnego obiadu, czyli pieczeni, polanej obficie sosem. W każdym sklepie można kupic gotowe, mrożone, lub ciasto na nie, ale powiem wam takie świeże domowe, są rewelacyjne.
  3. Jeśli na drugi dzień po niedzielnym obiedzie zostają resztki, to można z nich przygotować Bubble and Squeak na śniadanie, wystarczy resztki tylko podsmażyć.bubble-and-squeak Do podstawowych składników należą ziemniaki i kapusta oraz często marchew, groszek czy brukselka, a także dodaje się jajko sadzone. Nazwa pochodzi od dźwięków wydawanych podczas gotowania – bubble, bulgotać i squak – piszczeć.
  4. Teraz wam trochę opowiem o angielskich kanapkach, czyli sandwichach – podobno od nazwiska człowieka, który je wymyślił. Zawsze składają się z dwóch kromek chleba, jedna na górze, druga na doile. Takie nasze kanapki to u nich nazywa się canapes, a są dostępne tylko w eleganckich domach i mają mniejsze rozmiary. Najbardziej zadziwiającą jest chyba Chip butty, make-a-chip-butty-step-4-version-2czyli kanapka z … frytkami, polana suto majonezem, ketchupem i często vineget.
  5. Jej bardziej bogatą siostrą jest Fish Finger Butty,fish-finger-butty czyli kanapka z paluszkami rybnymi upieczonymi w piekarniku.
  6. Jak już o chlebie mowa, to wspomnę o toście, ale nie takim zwyczajnym podawanym z masłem i dżemem, ale toście rodem z Walii polanym serowym sosem. Nazywa się Welsh Rarebit, lub Rabit, choć nie ma tu ani krztyny królika.welsh-rabit Do sosu najczęściej używa się sera cheddar, dodaje do niego przyprawy, odrobinę musztardy, masło, mleko, mąkę, sos Worcestershire i niekiedy piwo. A wiecie, że Anglicy, jeśli jedzą kanapkę lub tosta rękoma, trzymają go na samym krańcu, a potem ten malutki, trzymany w rękach kawałek zostaje na talerzu.
  7. U nas w kraju do obiadu podaje się najczęściej różnego rodzaju surówki, sałatki, warzywa polane bułka tartą i inne tego typu przysmaki. Talerz Anglika jest znacznie prostszy. Można tam znaleźć zielony groszek, marchewkę, na święta brukselkę i pieczoną pietruszkę, od jakiegoś czasu pojawia się tam też sałata, oczywiście lodowa, kilka plasterków pomidorów i ogórków w garniturku. Jednym ze słynniejszych dodatków obiadowych jest wspomniany groszek, ale pod postacią puree, czyli mushy peas.mushy-peas-400x316
  8. Czasami to zielone puree zamyka się w puszkach i później używa do tworzenia zup. Wtedy jest to Pease Pudding.pease-pudding
  9. Wszyscy w Polsce znamy, choć nie znaczy, że lubimy kaszankę. W Wielkiej Brytanii jest cos podobnego, czyli Haggis. haggisPochodzi on ze Szkocji. Jest podobno daniem prawdziwych Szkotów, twardych mężczyzn. Jest ciężkostrawny; przyrządza się z owczych podrobów, cebulki, mąki owsianej, tłuszczu oraz przypraw. Całość zszywa się i dusi w owczym żołądku. Czasami nazywa się gobłędnie  black puddingblackpudding ze względu na kolor, a w Walii znaleźć można tzw. Hog’s pudding.hogs-pudding Nigdy specjalnie nie wnikałam, jakie są różnice między tymi potrawami.
  10. Jak już o wnętrznościach mowa to koniecznie muszę wymienić FaggotfaggotsSa to pulpety zrobione z wątróbki. Niestety ostatnimi czasy nazwa nie kojarzy się dobrze. Używa jej się niepoprawnie i pejoratywnie na homoseksualistów.
  11. Nie mogę nie wspomnieć o nerkach zapiekanych w placku, z sosem w środku. Ulubione danie większości starszego pokolenia Anglików tzw. kidney pie.kidney-pie
  12. W pubach na przystawkę można często dostać chipsy ze świńskiej skóry, czyli Pork Scratching. ms-pork-scratchings-code-507Nie odważyłam się spróbować, nie mogę wam opisać, sorry.
  13. Teraz będzie o rybach. Chcę wymienić trzy potrawy, które mnie zaskoczyły, choć z różnych powodów. Pierwsza to węgorze w galarecie – Jelly Eel. 292267011_0_640x640Podejrzewam, że wielbicielom karpia w galarecie będzie to smakować, ja jednak do fanatyków się nie zaliczam. Można je kupić w puszce, lub w pudełku w każdym supermarkecie.
  14. Druga potrawa to rybna zupa z wędzonego łupacza, z porami, cebulą i ziemniakami. Nazywa się dziwnie; Cullen Skinkcullen-skink-1
  15. Trzecia rybna potrawa jest zaskakująca, bo potrafi patrzeć na ciebie, gdy ja jesz. Jest to specjał kuchni kornwalijskiej, zapiekane ryby w cieście. Nazywa się Stargazy Pie. Zobaczcie sami:baked-stargazy-pie-body
  16. Jak już przy Kornwalii jesteśmy to wspomnę Yarg Cheese, ser z krowiego mleka, otoczony lisciami pokrzywy.cornish-yarg
  17. Teraz czas na desery: Jako pierwszy Smażony Batonik mars. 30-deep-fried-mars-barBatonik się chłodzi, obtacza w panierce i wrzuca do gorącego tłuszczu i tyle, cała filozofia. Smakuje słodko – wybornie.
  18. Spotted Dick spotted-dick– tutaj nie tyle deser jest dziwny, co jego nazwa. Nie wiem czy go tłumaczyć może poszukajcie sami. Podpowiem tylko, że Dick może być skrótem od imienia Richard, albo bardzo brzydkim określeniem męskiego narządu płciowego. Deser to po prostu rodzaj budyniu i smakuje całkiem całkiem…
  19. Śpiewające czułe słówka, to moja interpretacja tłumaczenia nazwy tych smażonych ciasteczek Singing hinnes.singing-hinnies Popularne na północy Anglii, podobno wydobywają śpiewająco- szepczący dźwięk podczas smażenia, uwodząc oczekującego na deser. Piękne prawda?
  20. Dżemowy fikołek, Jam rolly pollyjam-roly-poly to po prostu pyszna rolada z dżemem.
  21. Pond pudding to ciasto z marmoladą z cytrynpond-pudding
  22. Gypsy tart – czyli cyganska tartagypsy-tart to bardzo słodkie ciasto, z regionu, z którego pochodzę, czyli z Kent, zrobiona z mleka i ciemnego cukru. Uwielbiam.
  23. I na końcu moje duże zdziwienie deser z chleba: Bread Pudding.traditional bread and butter pudding with egg custard sugar and Stworzony z zapiekanych kromek chleba z rodzynkami i innymi bakaliami, potrafi smakować wybornie, cytryną i cynamonem.

Pączki – nie-pączki

Chyba tylko raz zdarzyło mi się popełnić kulinarny wpis. Dokładnie rok temu, gdy pisałam, co lubię w angielskich świętach (tu). Od tamtego czasu minęło dużo czasu i widzę, że duch zbliżających się świąt napędza mnie do spędzania więcej czasu w kuchni. Nie zrozumcie mnie źle, ja naprawdę bardzo lubię gotować, ale niekoniecznie o tym pisać. Chyba, że z okazji świąt…

Tym razem zresztą inspiracją były nie tylko święta a moja córka Olivia, a właściwie jej szkoła, która jako projekt na święta kazała dzieciom przygotować coś na wspólny świąteczny obiad. Dzieci mają gotować w szkole, ale planować w domu i oczywiście na planowaniu się nie kończy, potrawę trzeba również wypróbować w domu. Dlatego właśnie zabrałyśmy się za wspólne pieczenie, bo na szkolny deser Olivii zamarzyły się pączki! Ale nie takie zwykłe pączki, polskie, pyszne z nadzieniem z róży, lub powideł. Nasze pączki są z piernika i upiekłyśmy je w specjalnej maszynie do pieczenia mini pączków. Jest ona idealnie prosta w obsłudze, zwłaszcza dla dziecka.

Składniki na 12 pączków:

Szklanka mąki (może być pełnoziarnista)

¾ łyżeczki proszku do pieczenia

¼ łyżeczki sody

1 łyżeczka cynamonu

½ łyżeczki imbiru

Szczypta mielonych goździków

Szczypta ziela angielskiego

¼ łyżeczki soli

Pół szklanki brązowego cukru

1 łyżka mleka

1 jajo

¼ szklanki startego jabłka

2 łyżki roztopionego masła

Wykonanie

Wymieszać ze sobą wszystkie sypkie składniki, dodać mleko, jajko, jabłko, masło i wszystko porządnie wymieszać, aż powstanie ciasto idealne do formowania kulek.

Maszynę nasmarować masłem, lub oliwą i rozgrzać. Uformowane kulki włożyć do maszyny, nie mogą być zbyt duże, bo ciasto wypłynie.399a7110 Zamknąć maszynę i piec około 8-10 min. Drugą serię przytrzymałyśmy za długo w maszynie i pączki wyszły twarde. Podejrzewam, że jeśli się nie posiada maszyny, to w piekarniku wyjdą równie pyszne.

Po ostudzeniu można je lukrować, posypać cukrem, kokosem, lub zamoczyć w polewie czekoladowej. Wszelkie inwencje dozwolone.399a7118

Nam smakowało bardzo.

 

Za co lubię angielskie święta

To będą moje szesnaste święta w Anglii (dwa razy spędziliśmy święta w Polsce, raz we Francji z przyjaciółmi i raz w Walii). Ponieważ Anglia stała się moją drugą ojczyzną, w święta staramy się godzić nasze polskie zwyczaje z tradycją angielską. Wiem, że wiele osób narzeka, że w Anglii święta stały się bardziej świecką tradycją i nie mają już wiele wspólnego z ich religijnym pierwowzorem. Mnie to jednak nie przeszkadza. Każdy może tutaj celebrować święta tak, jak chce, nikt nie krytykuje, nikt, nic nie narzuca. Oczywiście ulubionym zajęciem Anglików są zakupy, ale tak było od zawsze. Taka rozrywka narodowa. Już podobno Napoleon krytykował za to naród brytyjski. Ostatnio w Internecie pojawiło się zdjęcie choinki, w jakimś domu, która była tak obstawiona prezentami, że widać było tylko czubek. Słuchałam później w radiu rozmowy z właścicielką choinki. Była nią ciężko pracująca mama, która cały rok odkłada pieniądze na to, by Święta uczynić dla swoich dzieci wspaniałymi, pod każdym względem. Mówiła, że chce im podarować, co tylko może i spędzać z nimi czas na świątecznych przyjemnościach. Oczywiście wzbudziła sporo głosów krytyki, ale i pochwał.

Obserwuję moich angielskich znajomych od lat i widzę, że w święta dla nich są bardzo rodzinnym wydarzeniem, a zwłaszcza ważne są dzieci; dla malusińskich  święta powinny być magiczne.
Co ja po tylu latach pokochałam w angielskich świętach? Jest kilka mniej lub bardziej prozaicznych rzeczy. Oto one:

1. Mince Pie –

IMG_8750
Te małe, nadziewane babeczki pojawiły się w Anglii wraz z powracającymi z krucjaty rycerzami w trzynastym wieku. Nazwa jest myląca, bo mince po angielsku mówi się na mielone mięso, jednak, podobno w XIII wieku farsz składał się właśnie z mięsa i suszonych owoców, które rycerze przywieźli z ciepłych krajów. Teraz mince pie to słodziutki deser z kruchego ciasta, suszonych owoców, często namoczonych w alkoholu i przypraw takich jak goździki, gałka muszkatołowa, imbir, cynamon, czyli takich, które my najczęściej dodajemy do piernika. Gdy po raz pierwszy, wiele lat temu spróbowałam mince pie, zrobiło na mnie dziwne wrażenie, może, dlatego właśnie, że spodziewałam się mięsa. Teraz nie ma dla mnie świąt bez angielskiego ciasteczka, ale nauczyłam się też, że nie wszystkie są pyszne. Dla mnie najlepsze są te maślane, gdy proporcje ciasta do nadzienia są równe, z delikatnym podsmakiem brandy. Lubię je jeść delikatnie podgrzane w mikrofali lub w piekarniku, polane dostępną wszędzie w sklepach śmietaną z brandy lub koniakiem. Mniam, marzenie. Jeszcze nigdy nie próbowałam sama piec, ale kiedyś się odważę i o tym napiszę. Dla wszystkich jednak, którzy chcą spróbować podaję przepis:

Kruche ciasto:
• 120 g schłodzonego solonego masła
• 175 g mąki pszennej
• 1 szczypta soli
• 60 g cukru
• 1 żółtko
• 1 łyżka śmietany

Do miski włożyć masło, dodać mąkę, sól i cukier i pocierać w palcach aż się połączą (będą wyglądać jak gruboziarnista bułka tarta). Dodać żółtko i śmietanę i szybko wyrobić, by ciasto zbiło się w kulę. Owinąć w folię spożywczą i wstawić na godzinę do lodówki.

Nadzienie:
• 75 g ciemnego brązowego cukru
• 60 ml słodkiego wina
• 300 g żurawiny
• 1 łyżeczka cynamonu
• 1 łyżeczka imbiru
• pół łyżeczki zmielonych goździków
• 75 g rodzynek
• 30 g suszonej żurawiny
• Skórka z pomarańczy
• kilka kropel ekstraktu z migdałów
• pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
• 2 łyżki miodu
• 25 ml brandy

W garnku wymieszać cukier i wino, aż do rozpuszczenia się cukru, na ogniu. Dodać żurawinę i wymieszać. Dodać cynamon, imbir, goździki, rodzynki, suszoną żurawinę, skórkę z pomarańczy. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez około 20 minut, lub dopóki owoce się nie rozpadną i nie wchłoną całego płynu. Zdjąć z palnika, lekko ochłodzić. Dodać brandy, ekstrakt z migdałów, wanilii i miód, wszystko dobrze wymieszać.

Rozgrzać piekarnik do 190 stopni C. Lekko posypać mąką formę na 12 babeczek.
Kruche ciasto rozwałkować na powierzchni lekko posypanej mąką na grubość ok. 2 mm i wykroić kółka o średnicy ok. 8 cm. Nałożyć je do foremek. Dobrze docisnąć do dna. Nałożyć po łyżeczce nadzienia mincemeat do każdej babeczki, wierz przykryć resztą kruchego ciasta, z którego można powycinać wzory
Piec przez 12-15 minut w 190°C.
Studzić chwilę w foremkach a następnie wyłożyć na metalową kratkę.
Smacznego!
2. Muzyka w sklepach i na ulicachSalvation Army 11.12.14
Gdy wyjeżdżałam z Polski, wielkich galerii i supermarketów prawie nie było, nie było tradycji dekorowania sklepów na święta, dlatego w Anglii zachłysnęłam się tym. Teraz uwielbiam  śpiewać świąteczne przeboje podczas robienia zakupów. Moje serce się raduje od muzyki i od razu wszystko wygląda lepiej. Kocham też kolędników i grajków ulicznych, zawsze im rzucę coś do garnuszka, zwłaszcza, że w Anglii tacy kolędnicy zbierają często na wyższe cele. Jedną z najbardziej rozśpiewanych organizacji, przed świętami jest Salvation Army, protestancka armia dobroczyńców zbierająca na całym świecie dla potrzebujących, a zorganizowana na wzór organizacji wojskowych.

3. Santa grottos –
Moje dzieci, gdy były młodsze po prostu uwielbiały chodzić na spotkania z Mikołajem. Teraz już nie bardzo wierzą, że Mikołaj istnieje. Santa Grotto to po prostu dom Mikołaja, bajkowy, kolorowy, pięknie udekorowany.  Spotkać je można w wielu różnych miejscach, galeriach handlowych, centrach ogrodniczych, czy w centrum małych miasteczek. Oczywiście takie spotkanie z Mikołajem jest płatne, niemniej jednak warto, by zobaczyć cudowny zachwyt na twarzach naszych milusińskich. Do niektórych trzeba się zapisywać już z miesięcznym wyprzedzeniem, bo takie są popularne.

4. Świąteczne występy w szkołach –
Moje dzieci, co roku biorą udział w świątecznym przedstawieniu i co roku, jest ono inne. Oczywiście nawiązuje do naszych jasełek i często opowiada historię Józefa i Marii, ale z twistem, dużą ilością muzyki i tańca. Wczoraj właśnie wróciłam z takiej szkolnej produkcji mojego syna i powiem wam łzy lały mi się rzęsiście. Nie tylko mogłam zobaczyć mojego syna na scenie, ale dzieci w drodze do odkrycia historii cudownego narodzenia zawędrowały także do Polski i opowiadały o polskich zwyczajach świątecznych. Przez 7 lat szkoły mojego syna jeszcze nigdy nie słyszałam jak angielskie dzieci mówią cudownie Wesołych Świąt, po polsku.

5. Koncerty kolęd –
O koncertach na ulicach już wspomniałam w punkcie 2. Teraz chcę napisać o koncertach w kościołach i świątyniach chrześcijańskich. Moje dzieci każdego roku brały udział w takich przedsięwzięciach. Było to bardzo wzruszające zobaczyć śpiewające maluchy w cudownej średniowiecznej katedrze. Ich głosy brzmiały anielsko.

6. Love Actually i Bridget Jones’s Diary
Angielska telewizja rok w rok pokazuje filmy o tematyce świątecznej. Każdego grudnia pojawiają się też nowe świąteczne produkcje w kinach, ale dla mnie bezkonkurencyjne są dwa filmy, właśnie te wymienione wyżej. Widziałam je wielokrotnie i przyznam się po cichu, że mogłabym oglądać je naokrągło. Nastrajają mnie bardzo pozytywnie i uroczyście.
Jestem w trakcie przygotowywania wpisu o filmach świątecznych i już niedługo pojawi się on na blogu. Zapraszam
7. Kartki-

IMG_8753
Mój mąż nie cierpi tradycji pisania kartek. Po co – mówi – skoro widzisz się z tymi osobami codziennie. Ale dla mnie jest to piękny zwyczaj, pokazujący, że o sobie pamiętamy. Do bliższych osób piszemy bardziej osobiste życzenia, do znajomych używamy kartek, na których życzenia już są i wystarczy się podpisać. Te kartki później, przez święta zdobią nam pokoje, a po świętach można je oddać do specjalnych zsypów, gdzie się je recyclinguje ( jest takie słowo?)

8. Christmas Dinner
Oczywiście w naszym polskim domu zawsze jest postna Wigilia, ale w dzień Bożego Narodzenia jemy uroczysty obiad „po angielsku”. Wzięło się to stąd, że mieszkamy tutaj i nie chcemy naszych dzieci pozbawiać tradycji ich nowej ojczyzny, (chociaż to Anglia jest właściwą ojczyzną dla moich dzieci, bo się tu urodziły). Nie chcemy by dzieci czuły się pozbawione zwyczajów kulturowych, które celebrują ich znajomi i przyjaciele. Z drugiej strony są to bardzo piękne tradycje. I nawet smaczne:
Klasyczne angielskie menu potrafi być bardzo smaczne. Na przystawkę je się pasztet, często z żurawiną, lub koktajl z krewetek, lub wędzonego łososia z buraczkami i odrobiną chrzanu.
Danie główne to oczywiście pieczony, nadziewany szałwią indyk, podany z pieczonymi w piekarniku ziemniakami, pieczoną pietruszką, brukselką i innymi warzywami z wody, lub polanymi bułką tartą rozgrzaną na maśle. W osobnym dzbanuszku podaje się tony sosu pieczeniowego i żurawinę. I nie może zabraknąć tak zwanego Yorkshire pudding, czyli słonego ciasteczka z ciasta zbliżonego do naleśnikowego, upieczonego w piekarniku, w kształcie kubka. Te świeżo robione w domu są przepyszne.
Na deser to jak wspomniałam wyżej mince pies, lub tzw christmas pudding, który podaje się polany wysokoprocentowym alkoholem i podpala zapałką. U nas w domu ten pudding gości sporadycznie, jedynie, kiedy mamy angielskich gości, bo poza mną nikt go nie lubi.

Wpis powstał w ramach Adwentowego Kalendarza Klubu Polki na Obczyźnie. Więcej informacji i nasz rozkład jazdy można zobaczyć tutaj http://klubpolek.pl/kalendarz-adwentowy/