W poprzednim artykule pokazałam wam normandzkie wybrzeże w okolicach Etretat, a dzisiaj zapraszam was na spacer po samym miasteczku. Jest po prostu cudowne, małe uliczki i stare kolorowe domy tworzą baśniową atmosferę. Kiedyś służyło jako rybacka wioska, ale w XIX wieku odkryli to miejsce Paryżanie i odtąd stało się słynnym kurortem. Jak już napisałam w poprzednim tekście tłumami ciągnęli tu różnego rodzaju artyści i pisarze, a wśród nich Monet, Hugo, Flaubert, Maupassant, Coubert.
Spacer po miasteczku to czysta przyjemność. Z małego placu w środku miejscowości (Place Foch) widać zbudowany na klifach i górujący nad okolicą kościółek Naszej Pani. A obok stoją zabudowania starych sukiennic, które zostały pięknie odrestaurowane po wojnie.
Budowle okalające placyk są również bardzo atrakcyjne, dużo jest odnowionych, średniowiecznych domów, a niektóre z nich mają pięknie rzeźbione wsporniki i ozdoby. W mieście jednak dominują budynki z czasów tzw Belle Epoque czyli z początków 20 wieku, kiedy to miasteczko osiągnęło największą świetność.
Podobno to stąd pochodził słynny złodziej – dżentelmen Arsene Lupin. Na uboczu stoi budynek zwany Le Clos, czyli muzeum wystylizowane na dom bohatera według opisu z książek Leblanca.
Nie dziwie się, to miasteczko i to wybrzeże prawdziwie pobudza wyobraźnię.