Przyjaciel

Gdy po porannej toalecie wchodziłam rano do kuchni, roześmiany od ucha do ucha, tym swoim psim uśmiechem, witał mnie tuż przy schodach wesoło merdając ogonem.

Marciac i jazz

Gaskonia kojarzyła mi się, od kiedy przeczytałam książkę Dumas, nieodłącznie z D’Artagnanem, dlatego, kiedy pojechałam w tamte rejony, rozglądałam się, szukając jakichkolwiek śladów muszkieterów. Niestety

1 2 3 4 29