T jak trasa objazdowa po Szkocji

Wracam do alfabetu, jeszcze kilka literek zostało, a okropnie rozciągnęło mi się to pisanie w czasie. Poprzednio naskrobałam o naszym ślubie, który wzięliśmy w pewien lutowy poranek 2002 roku. Naturalną koleją rzeczy po weselu powinien być miesiąc miodowy. Nie wiem, czy naszą eskapadę można nazwać aż tak hucznie, bo kto mógłby sobie pozwolić na miesiąc…

Golarz z mojej ulicy

Ulica, na której mieszkamy ma niezbyt dyplomatyczny przydomek domu starców i jeżdżącą na sygnale karetkę lub korowód pogrzebowy widzimy tu dość często. Większość domów zamieszkują wiekowe małżeństwa, a nawet gdzieniegdzie egzystują pojedynczy staruszkowie, np. obok mnie mieszka samotny siedemdziesięciolatek, a naprzeciwko wszystkowidząca dziewięćdziesięciodwulatka. Przekochana kobitka, która codziennie o tej samej porze, w nausznikach na uszach,…

Przyjaciel

Gdy po porannej toalecie wchodziłam rano do kuchni, roześmiany od ucha do ucha, tym swoim psim uśmiechem, witał mnie tuż przy schodach wesoło merdając ogonem. Podobnie mówił dzień dobry schodzącym na dół dzieciom, a one czule nagradzały go pieszczotami, dopóki nie nadszedł czas wyjścia do szkoły. Wiedział, że gdy one pójdą będzie czas na niego….

Dwa obrazki – Na ławeczce

Lubię czasami zapisywać sobie, co mi się przydarza w ciągu dnia; te drobne momenty, scenki rodzajowe nazywam obrazkami i kolekcjonuje je skrupulatnie jak koneser swoje dzieła sztuki.  Podzielę się dzisiaj z wami dwoma nowymi nabytkami i z góry przepraszam, jeśli wkradło się tutaj brzydkie słowo. Oba przypadki dotyczą moich spacerów z psiakiem. Pewnie dobrze wiecie,…

Poppy

Opowiem wam, co się przydarzyło wczoraj mojej przyjaciółce. W ramach obrazków z życia codziennego, o którym to już tak dawno nie pisałam. Kris mieszka w małej wiosce z kilkoma domami ustawionymi równiutko wzdłuż drogi,   trochę na odludziu angielskiej prowincji. Rano zdążyła wstać, wykonać poranną toaletę, zaparzyć sobie pyszną kawę, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi….

Ś JAK Ślub

To był weekend, piękny, jesienny, za oknem słoneczko pięknie ogrzewało nasz apartament na Sydenham. Mieszkaliśmy tam od 2000. Udało nam się załatwić to lokum dzięki moim koleżankom ze studiów, które przyjechały do Londynu na stypendium i miały studenckie wizy. Na początku mieliśmy mieszkać w czwórkę, ale potem jedna z nich znalazła sobie pokój bliżej uniwersytetu….

Rok 2018- by nie zapomniec

Wielu ludzi robi sobie na nowy rok postanowienia, a im jesteśmy starsi tym tych postanowień jest mniej, bo głupio samego siebie w nieskończoność oszukiwać; nie schudłam przez ostatnie dziesięć lat to pewnie i teraz nie schudnę ( to właśnie ja).  Witamy jednak nowy rok z nadzieją, że przyniesie coś nowego, dobrego, że da nam kolejne…

Taka spokojna wioska…

Przejeżdżałam dzisiaj przez malowniczą, spokojną wioskę, o której już kiedyś pisałam, bo są tu pozostałości po dawnym zamku. Patrząc na wiejską piekarnię, uroczy bar na rogu, strzeliste dachy dawnej suszarni chmielu chciałoby się powiedzieć, że jest tu sielsko, anielsko i do niedawna większość mieszkańców by to potwierdziła. Niestety parę dni temu wioską wstrząsnęła straszna tragedia….

Cheese Fest w moim Kent

Jedliście kiedyś macaroni cheese na śniadanie? To taka amerykańska potrawa, makaron z sosem serowym. Mnie się to przydarzyło w ostatni weekend, ale to nie był taki zwykły sos, bo kucharz ugotowany makaron włożył do wielkiego serowego koła i dobrze natarł, a na wierzch położył uduszone, pięknie pachnące pieczarki.  Byłam w raju. Serowym raju. Bardzo niedaleko…