Wrocławskie krasnale

Gdybym nie była z urodzenia krakowianką, to zrobiłabym wszystko, by zostać wrocławianką. Tak mi się bowiem podoba to miasto, jego atmosfera, ludzie itd. Chodząc po wrocławskich ulicach ma się wrażenie, że świat uśmiecha się do nas, że jest jakby przyjemniejszy, milszy. A to wszystko przez krasnale…

Bo wiecie, że te małe karzełki przybyły nad Odrę dawno dawno temu i osiedliły się tutaj na stałe wraz ze słowiańskimi mieszkańcami tych rejonów. Współżycie układało się różnie, ale po latach, albo i wiekach ludzie i krasnoludki nauczyli się żyć ze sobą w pełnej symbiozie.

By uczcić swoich niewidocznych na co dzień obywateli, miasto Wrocław postanowiło postawić im posag, a w zasadzie wiele posągów. Podobno jest ich już prawie 400. Mnie się udało zebrać może z 40 do kolekcji fotek. Obiecuje sobie odwiedzić Wrocław jeszcze wiele razy i powiększać moją kolekcję.

Wg strony krasnale.pl te małe ludziki pojawiły się w mieście w formie rysunków i graffiti na murach już w latach 80 tych, kiedy ówczesny reżim mocno dawał ludziom popalić. Były one formą protestu. W roku 1988 podobno 20 tys. ludzi w pomarańczowych czapeczkach przeszło ulicami Wrocławia. Potem komunizm upadł i na chwile zapomniano o krasnalach, aż w 2003 roku prezydent miasta przypomniał sobie o nich i odsłonił tablice upamiętniającą ruch krasnali. W 2005 pierwsze krasnoludki pojawiły się na ulicach miasta, a potem ich liczba zaczęła rosnąć jak grzyby po deszczu.

 

Mam nawet kilka ulubionych, pierwszy to gazeciarz, przed którym stoi filiżanka kawy, drugi to oczywiście mój ukochany Van Gogh, trzecia to feministka walcząca o glosy kobiet, a czwarty to fotograf. Takie małe cząstki mojej osobowosci, moje wewnętrzne krasnale.

A które są wasze? 

 

Tajemnica grobu Franciszka

Bez przesady mogę napisać, że turyści walą tłumnie do tego miasteczka lądem, wodą i powietrzem. Większość z nich chce zobaczyć imponujący kościół na wzgórzu wybudowany dla tego, który żadnych dóbr materialnych nie chciał. Bogactwem mu były śpiewające ptaki i kwitnące na łące kwiaty:

“Bierzmy przykład ze zwierząt i ptaków, które kiedy otrzymują pokarm, są zadowolone i szukają tylko tego, czego potrzebują z godziny na godzinę. Tak też i człowiek powinien być zadowolony z tego, co jest mu zaledwie umiarkowanie wystarczające do zaspokojenia potrzeb, nie prosząc o nic więcej.”                     Kwiatki św Franciszka.

st-francis-assisi

Był synem wpływowego kupca i jego młodzieńcze życie pełne było specjalnych przywilejów, które dają pieniądze. Trwonił je, ale i uczył się od ojca jak je na nowo zdobywać. Pewnego jednak dnia wszystko się zmieniło. Bogactwo przestało mieć dla niego wartość i zaczął oddawać je ubogim. Rozgniewanemu ojcu, który wyrzucił mu, że rozdaje jego pieniądze, oddał swoje odzienie. Ubrany tylko w prymitywny, zgrzebny wór odszedł z domu. Według legendy to Bóg do niego przemówił prosząc  by naprawił pęknięcia w psującym się, zdegenerowanym kościele. Franciszek, bo o nim mowa zabrał się do pracy. Zaczął od siebie. Nie zmieniał innych na siłę. Założył nowe bractwo, którego jednym z pierwszych postanowień było życie w ubóstwie. Patrząc teraz na bogaty kościół, który dla niego zbudowano w Asyżu, to nie do końca jestem przekonana, czy mu ta naprawa wyszła. Patrząc na to jak instytucja kościoła podchodzi do spraw pedofilii i nadmiernego bogactwa wśród księży, jak tuszuje jedną sprawę za drugą oraz czytając o polowaniach na czarownice, krucjatach, czy inkwizycji  to mi tego Franciszka po prostu żal. Przewraca się w grobie.

399A6998

Muszę jednak oddać sprawiedliwość świątyni, wybudowanej dla chwały Franciszka, ta bazylika jest bardzo piękna. Chwała za to architektom i budowniczym. Idealnie osadzona na zboczach wzgórza Subasio króluje z daleka nad całą okolicą.

399A7099Zaprojektowana z rozmachem na życzenie papieża Innocentego IV, jest jednym z najstarszych przykładów sztuki gotyckiej we Włoszech.

 

399A7008

Bazylika podzielona jest na dwie kondygnacje, z których wyższa miała służyć dla odprawiania liturgii, a niższa sprawowała funkcję krypty z grobem samego świętego. Górna część słynna jest przede wszystkim ze swoich fresków idących od ołtarza dookoła kościoła zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

w środku 

Namalował je Giotto i jego uczniowie, a jego nowatorskie w tamtych czasach użycie kolorów i realistyczne odtwarzanie postaci zrewolucjonizowało zachodnie malarstwo. Malunki na ścianach przedstawiają sceny z życia świętego Franciszka.

W dolnej części jak już wspomniałam wyżej znajduje się grób Franciszka. I tutaj ciekawostka, lub nawet tajemnica.

grób Po śmierci Franciszka pochowano go w innym kościele w Asyżu, jednak papież Innocenty IV kanonizował go w bardzo krótkim czasie i zamówił wybudowanie dla niego osobnego kościoła. Spodziewał się, że do świętego, umiłowanego przez biedaków, tłumnie będą ciągnąć pielgrzymki. Tak też było, na Asyż ruszyły tłumy, a odpowiedzialni za kościół i święte zwłoki,  wystraszyli się, że jeśli po prostu postawi się przed ołtarzem grób, to zostanie on szybko rozkradziony dla relikwii. Poza tym bardzo, w owych czasach, bano się najazdów Saraceńskich. Dlatego sarkofag z trumną ukryto. Najprawdopodobniej nadzorujący budowę opat kazał ją gdzieś zamurować. Zrobiono to tak dobrze, że nikt go nie znalazł aż do 1818 roku, kiedy to, ówczesny papież wydał zgodę na odszukanie grobu. Dosłownie przekopano cały kościół i wreszcie znaleziono sarkofag z nienaruszonym ciałem świętego, a wraz z nim kilka przedmiotów, między innymi monety, koraliki, pierścień, których przeznaczenia nikt nie potrafił wytłumaczyć. Stworzyło to kilka teorii spiskowych, pogłębionych faktem, że te dziwne przedmioty zniknęły w tajemniczy sposób.

Fascynujące prawda?

Obecnie grobowiec dostępny jest dla pielgrzymów w dolnej części kościoła. Póki co nikt nie próbuje ukraść świętej czaszki.

399A7013399A7003399A7017

Przed bazyliką, dla wygody podróżujących do grobu wiernych, w  XV wieku dobudowano  renesansowy dziedziniec, otoczony kolumnadą, która wg mnie tylko dodała urody i majestyczności miejscu. 

399A7000

Na zakończenie tej krótkiej opowieści o kościele Franciszka w Asyżu szczerze wam polecam udanie się tam wczesnym rankiem. Na ulicach spotkacie tylko lokalnych i idealnie można robić zdjęcia bez foto-bomb w postaci włażących w kadr turystów. 

399A7007

 

 

Stow on the Wold

Stow on the Wold położone jest najwyżej ze wszystkich miejscowości w Cotswolds na 244m npm,  oraz bardzo nietypowo, bo na skrzyżowaniu siedmiu dróg, w tym tej najstarszej, zbudowanej przez Rzymian zwanej Roman Fosse Way. Jak na małe miasteczko przystało jest tam po prostu romantycznie uroczo. A rozwinęło się ono podobnie jak inne miejscowości w tym rejonie dzięki hodowli owiec i produkcji bardzo dobrej jakości wełnianych materiałów. Stow (13) Duży rynek świadczy o szczególnym znaczeniu miasta w przeszłości. Kiedyś odbywał się na nim słynny w rejonie, a nawet w całym kraju targ. Rocznie sprzedawano około dwadzieścia tysięcy owiec. Nadal wiele się tam dzieje, praktycznie co miesiąc organizowane są różnego rodzaju imprezy, handlowe i nie tylko.Stow (11) Stow (1)

Przyjemnie się spaceruje  po rynku i uliczkach, które pamiętają dawne dzieje. Budynki w kolorze pysznego miodu nadają miejscu tego specjalnego charakteru i atmosfery i pewnie opowiedzieć by mogły niejedną historię sprzed wieków.  Podobno jeden z tutejszych pubów, The Porch House jest najstarszą ciągle działającą gospodą w całej Anglii, pochodzi według niektórych źródeł z dziesiątego wieku.

Stow (6)Z jednej strony rynku stoi stary kamienny posąg z krzyżem, a po drugiej niesamowita pamiątka z dawnych czasów: dyby służące kiedyś do karania tutejszych złodziei. Taki nieszczęśnik zakuty w żelastwo mógł tam siedzieć bez jedzenia kilka dni, wystawiony na łaskę i niełaskę ludzi, którzy dla zabawy mogli na niego pluć, rzucać kamieniami lub choćby łaskotać godzinami. Stow (18)

Miasteczko to gratka również dla fanów fantastyki, wielbicieli Władcy Pierścieni. Pamiętacie może jak wyglądała Zachodnia Brama do Morii? Niektórzy wierzą, że studiujący w niedalekim Oksfordzie Tolkien przyjeżdżał w te strony i w lokalnym kościele pod wezwaniem św Edwarda znalazł inspiracje. Wielkie dębowe drzwi zachodniej fasady oplata masywny, kamienny portal, obramowany piękni, starymi cisami pamiętającymi czasy Cromwella. Stow (2)Jest to jedno z najbardziej fotografowanych miejsc w całym regionie. Zobaczcie fragment filmu, w którym bractwo odnajduje drzwi przy świetle księżyca, widzicie podobieństwo?

Znalezienie drzwi Durina, scena z filmu

Sam kościół jest wart odwiedzenia. Budowano go na przestrzeni kilku wieków, a jego najstarsze początki są pochodzą z czasów sprzed Wilhelma Zdobywcy. Stow (5)

Mieszkańcy Stow zapraszają do siebie zwłaszcza w maju i październiku, kiedy to odbywa się tutaj popularny Cygański Targ Koni. Sama jeszcze nie byłam, ale kto wie, może za rok.

Na zakończenie polecam jeszcze odwiedzenie małego sklepiku przyklejonego do siedziby burmistrza. Można tam zjeść najlepsze maślane cukierki przypominające w smaku nasze krówki.

 

 

Transformers in Podgorica

Jeśli podróżujecie z dziećmi, to pewnie wiecie jakie to niesie ze sobą niebezpieczeństwa w postaci znudzonego dziecka. Nie zawsze i nie wszędzie jest łatwo znaleźć coś, co zmusi takiego podrostka do włóczenia się z wami po mieście. My mamy zasadę, że podczas każdej podróży staramy się zlokalizować jakąś przyjemność dla każdego, czyli dla mnie to będzie katedra lub małe miasteczko, dla Macieja woda i sport. By poszukać dla dzieci czasami trzeba naprawdę się wysilić, choć ostatnimi czasami to oni sami sprawdzają trip advisora i wybierają miejsca do których chcieliby się udać. Jednak są plusy z posiadania nastolatków. (taki żart)Transformers (9)

Bywają jednak miejsca i sytuacje, gdzie problem rozwiązuje się sam. Tak było w Podgoricy, stolicy Montenegro.  Nie musieliśmy namawiać malców na spacer po mieście, wystarczyło pokazać… Transformera i powiedziedzieć, że jest ich jeszcze 6 rozsianych po mieście, tylko trzeba je odnaleźć. Transformers (26) I tak z mapą w ręce, bez słuchania marudzeń włóczylismy się po wszystkich zakamarkach. Każdy był szczęśliwy, ja robiłam zdjęcia architekturze i posągom, Maciej przyglądał się wszystkiemu, a dzieci odhaczały na mapie kolejne złomowe stwory.  Transformers (17)Poznaliśmy też historię pojawienia się transformersów w mieście. Młody artysta Danielo Baletic jak większość młodych chłopaków kochał filmy o transformersach, a do tego jego tata zajmował się zbieraniem żelastwa i wraków samochodowych. To podsunęło Danielo pomysł i z pomocą rodzica zaczął tworzyć machiny broniące Podgoricy. Transformers (19)Robią kapitalne wrażenie nie tylko na dzieciach. Niosą również ze sobą przesłanie o ważności recyklingu i ograniczenia ilości śmieci. Niestety podobno nie zostaną w Podgoricy na stałe. Transformers (12)Danielo liczy, że uda mu się je wystawić na ulicach największych stolic świata. Także jeśli chcecie zobaczyć 7 potężnych machin to śpieszcie się. Warto.

 

Miejsce urodzin legendy: Sainte-Menehould

Ostatni tydzień spędziliśmy we Francji, a dokładniej mówiąc w Szampanii. Pojechaliśmy, jak co roku na wyprawę z przyjaciółmi i jak co roku było fantastycznie. dsc01318Chciałabym napisać, że szampan lał się strumieniami, ale to nie byłaby prawda. Udało nam się jednak skosztować tego wykwintnego trunku.

Jak to na naszych wyprawach bywa, odwiedziliśmy parę mniej lub bardziej interesujących miejsc. Hitem okazało się miasteczko z bajki Troyes, o którym niedługo napiszę. Dzisiaj opowiem wam o miejscu, w którym narodził się szampan, choć w zasadzie to nie szampan się tam urodził, a raczej jego twórca: Dom Perignon. Przynajmniej Francuzi chcą byśmy w to wierzyli. W rzeczywistości pierwsze musujące wino wymyślili Anglicy, ale po kolei…

sainte-menehould-17Dom Perignon był synem niezbyt zamożnego właściciela winnicy i praktycznie od dziecka miał kontakt z produkcją wina, głównie czerwonego, bo takie było najbardziej popularne. Niestety okręg Szampanii nie był specjalnie przyjazny gronom służącym do produkcji rouge, dlatego właściciele winnic eksperymentowali z białym i z fermentacją wina. Problem był jednak taki, że sfermentowane wino, pod wpływem zmian pogodowych przechodziło często proces ponownej fermentacji i po prostu się psuło, lub stawało się bombą, wybuchającą przy najlżejszym poruszeniu. Dom Perignon będąc siódmym dzieckiem swoich rodziców miał bardzo znikome szanse na odziedziczenie majątku po rodzicach, dlatego, w wieku siedemnastu lat został benedyktyńskim mnichem. Reguła zakonu zakładała nie tylko modlitwę, ale i ciężką pracę. Perignon pracował z zacięciem w kościelnych winnicach stając się mistrzem w hodowli winogron. Jego  niezłomny trud i zdolności nie pozostały niezauważone i gdy miał trzydzieści lat przeniesiono go do innego klasztoru, gdzie został piwnicznym odpowiedzialnym za całą produkcję wina przez mnichów. Pozostał w tej funkcji aż do końca swoich dni. Zaangażował się całkowicie w pracę nad ulepszaniem wina i przy okazji szampana. Stworzył rodzaj listy przykazań do produkcji wina: używać tylko najlepszych owoców, winobranie prowadzić rano lub wieczorem, unikając słońca, na wiosnę przycinać, by krzewy nie rozrosły się za bardzo, przetrzymywać soki z różnych zbiorów osobno, do produkcji szampana używać tylko pinot noir. Jego wino stało się ulubieńcem Ludwika XIV, a potem fala sławy poszła daleko daleko, bo skoro król słońce uważa, że wino jest najlepsze, to wszyscy muszą je pić. Dom Perignon rozpoznawał wino, a nawet grona na ślepo, dlatego rozniosła się po świecie legenda, że był ślepcem. Tych legend było więcej, że to on wymyślił korek do szampana, nie wspominając o samym szampanie, że to on nauczył ludzi przetrzymywać butelki tak by uniknąć powtórnej fermentacji i że to on mówił: Piję gwiazdy!, gdy popijał musujące wino ze swoich winnic.  A tak naprawdę legendę o Dom Perignon stworzyli zdesperowani producenci szampana w 1930 roku, w czasie wielkiego kryzysu. Urządzili oni huczne party z okazji 250 lecia wymyślenia szampana przez Dom Perignon, na które zaprosili śmietankę towarzyską ówczesnej Francji. Nikt się nie przejmował historycznymi faktami. Bąbelki lały się hojnie. The king was born! Królem napoi alkoholowych ogłoszono Dom Perignon. Oto jaka jest moc reklamy.

 

Na koniec jeszcze napiszę, że w miejscu urodzenia króla, czyli w Sainte- Menehould niewiele się dzieje i niewiele można zobaczyć. My przespacerowaliśmy się od Rynku, na którym zostawiliśmy samochody, wzdłuż kanału na górę zwaną zamkową, a na której żadnego zamku nie ma, jedynie kamienny kościół z cmentarzem. Najpiękniejsze wrażenie zrobiła na nas jesień i widok z góry, oraz oczywiście pomnik samego mistrza.sainte-menehould-24

Gravesend, czyli gdzie Pocahontas śpi snem wiecznym

Pamiętacie słynną disnejowską bajkę o indiańskiej księżniczce Pocahontas? W telegraficznym skrócie wam opowiem: Śliczna Indianka spotyka na swojej drodze angielskiego marzyciela Johna Smith i opowiada mu o swoim świecie. Oczywiście zakochują się w sobie, co doprowadzi do wojny pomiędzy Indianami a Anglikami. Smith zostanie skazany na śmierć, ale inteligentna księżniczka przekonuje ojca by darował mu życie. Pocahontas i jej ukochanemu zależy na pokoju pomiędzy dwoma narodami, ale niestety, niektórzy z załogi angielskiej za bardzo kochają złoto. John Smith musi wracać do Anglii, a księżniczka postanawia zostać ze swoimi ludźmi. Tyle film, a jak było naprawdę?pocahontas_at_jamestown-2

Pocahontas i John Smith istnieli naprawdę i spotkali się w Ameryce, w stanie Wirginia, gdzie John był wysłany na misję, a Pocahontas była córką indiańskiego władcy. Według późniejszego listu Smith’a do królowej Anny, Anglik został uwięziony przez plemię księżniczki, a ona po kryjomu dostarczała mu żywność, a później wybłagała u ojca darowanie mu życia.  Ale nie było romantycznej historii między nimi, może, dlatego, że księżniczka w momencie przybycia Smith’a do Wirginii, miała około 11 lat. Cztery lata później, w 1613 Pocahontas została złapana przez Anglików, podczas walk z jej plemieniem i przetrzymywano ją dla okupu. W niewoli przyjęła chrześcijaństwo i imię Rebeka, a gdy nastał moment uwolnienia, postanowiła porzucić swoich ludzi i zostać z Anglikami.

baptism_of_pocahontas-2

Chrzest Pocahontas

Zakochała się? Być może, bo rok później poślubiła brytyjskiego hodowcę tytoniu Johna Rolfe. Z tego związku pojawił się syn Tomasz. W 1616 roku młoda rodzina pojechała Londynu. Pocahontas/Rebeka prezentowana była na różnych dworach, jako atrakcja; ucywilizowana, chrześcijańska Indianka. Johnowi zależało, by zdobyć dotacje na rozwój rolnictwa w koloniach. Rok później ruszono w drogę powrotną, ale w Anglii księżniczka nabawiła się dziwnej choroby i niedługo po wypłynięciu, w miejscowości Gravesend zmarła. Pochowano ją w tamtejszym kościele św. Jerzego (St George), ale gdzie dokładnie, nie wiadomo.399a3167

Mieszkałam w Gravesend siedem lat i bardzo miło sobie wspominam mój pobyt w tym miasteczku. Nie jest duże i nie jest specjalnie malownicze, ale ma swoje perełki. Polecam spacer po mieście i zwłaszcza wzdłuż Tamizy, gdzie znajdują się ruiny dawnych fortyfikacji i portu, a także piękny park. Niedługo napiszę osobny wpis o majestatycznej świątyni Guru Nanak Darbar Gurdwara, którą nie tak dawno wybudowano tutaj. Ale opowiadając wam o indiańskiej księżniczce chciałabym przede wszystkim zaprosić was do odwiedzenia miejsca jej pochówku, gdzieś pod kościołem. Nie wiadomo dokładnie, w którym miejscu, bo kościół spłonął na początku 18 wieku, ale, gdzieś tam, w jego podziemiach, Pocahontas, młoda, indiańska księżniczka śpi snem wiecznym. Zmarła prawdopodobnie na zapalenie płuc, nieprzyzwyczajona do europejskiego klimatu, ale są i tacy, którzy mówią o otruciu. Przed szesnastowiecznym kościołem św. Jerzego stoi piękny pomnik księżniczki.  Jest to replika posągu, z jej rodzinnego Jamestown w Wirginii, autorstwa Williama Ordway Partridge.399a3162

 

Boudicca kobieta wojownik

Dzisiaj poopowiadam wam o tym, co tygrysy lubią najbardziej, czyli o legendach i historii. Jest to wpis do kolejnego projektu, przygotowanego wspólnie przez mój ukochany Klub Polki na Obczyźnie. Opowiadamy o postaciach legendarnych lub bajkowych w krajach, w których mieszkamy.

Król Artur, czy Robin Hood są bohaterami powszechnie znanymi, napisano na ich temat mnóstwo książek, stworzono wielkie dzieła sztuki, powstały filmy, którymi zachwycał się cały świat. Dlatego nie będę was zanudzać kolejną opowieścią o tych bohaterach. Postawię na kobiety. Dzisiaj opowiem wam o walecznej królowej, której udało się niemożliwe; kilkakrotnie pokonała i mocno wystraszyła rzymską armię, do tego stopnia, że imperator rozważał odwołanie legionów z wysp brytyjskich. Niestety szczęśliwego happy endu nie było, tylko legenda pozostała.

Ale po kolei:

Był 61 rok naszej ery, Rzymianie, od prawie dwudziestu lat na dobre szaleli na ziemiach Bretonów.500px-pictures_of_english_history_plate_iii_-_the_romans_conquer_britain

Podbili południowe i południowo- wschodnie wybrzeża, w tym ziemie Cantaci, czyli mój obecny Kent, a ich legiony podążały przeciwko Druidom w Walii. Plemienni władcy przerażeni butą i okrucieństwem najeźdźców stawali się ich lennikami, a tam, gdzie nie udało się zmusić panujących do hołdu, podstępem ich usuwano i osadzano na tronach swoich ludzi. Jednym z nich był Prasutagus. Rządził ziemiami celtyckiego plemienia zwanego Iceni, zamieszkującego tereny, gdzie obecnie znajduje się hrabstwo Norfolk.wpid-isha_map_2

Był dość dobrym królem, ale tchórzliwym i zdecydowanie za bardzo oddanym agresorom, a zwłaszcza ich cesarzowi Klaudiuszowi. Imperator osadził go na tronie, po tym jak Iceni zbuntowali się w 47 roku przeciwko władzy Rzymu. Walecznych Celtów pokonano, ale nie złamano im karku i pozostali w miarę niepodlegli. Jedynym warunkiem był właśnie Prasutagus, który, według rzymskiego historyka, jako król, żył długo i dostatnio, ale narobił u Rzymian długów; sam Seneka zanotował, że pożyczył mu pieniądze. Niestety król Iceni nie oddał ich na czas i zmarł. W testamencie swoim zapisał swoje królestwo rzymskiemu cesarzowi i swoim córkom. Mieli rządzić na spółkę. Oh zgrozo, taki policzek dla rzymskiego monarchy??!! Ma dzielić władzę z kobietami??? Przypomniano sobie o długach. Oczywiście naliczono odsetki i prosta matematyka; wyszło że, by spłacić dług wszystkie ziemie Iceni przypadną Rzymianom. Wysłano odpowiednich ludzi. Na dworze Iceni powitała ich wdowa po królu, Boudicca, piękna, wysoka, z długimi, płowymi włosami sięgającymi pasa. 6701f52e62c0a364c39e01edf68a3aecSpojrzała na nich z góry, przenikliwym spojrzeniem. To ich rozsierdziło, przyszli tu, bowiem z rozkazu króla-Boga. Nie spodziewali się takiej obelgi od pogańskiej władczyni. By pokazać, gdzie jest jej miejsce, Boudiccę związano i wystawiono na środek placu i tam publicznie wychłostano. Jej młodociane córki, niedoszłe władczynie Iceni zostały publicznie zgwałcone. Scena chłosty w filmie

boudica-queen-of-britain-first-century-bc

Potem puszczono je wolno. Rzymski namiestnik myślał, że poniżone i złamane  kobiety nie będą zdolne do żadnego czynu. O jakże się pomylił. Boudicca poruszyła całą celtycka Bretanię, zjednoczyła plemiona nadzieją na pokonanie najeźdźców lub strachem. Poszły za nią tysiące. Sama z rozwianym włosem, na rydwanie uczestniczyła w bitwach, zabijała bez mrugnięcia okiem. Nie miała litości dla Rzymian i ich popleczników. Z dymem poszła stolica Rzymian obecne Colchester, a później podobny los spotkał Londinium (Londyn) i Verulamium (St Albans).tumblr_nkxi43sprv1tslewgo1_1280 Wydawało się, że już niedługo i cała Brytania zostanie wyzwolona. Niestety tak się nie stało. Boudicca w końcu spotkała równego sobie zapałem i walecznością, generała Swetoniusza, późniejszego cesarza rzymskiego, który dotychczas zajęty był walkami na wybrzeżach Walii, koło wyspy Anglesey. Do rozstrzygającej bitwy doszło na Watling Street, ale dokładnego miejsca nie dało się ustalić. 2000px-roman_roads_in_britannia-svgTa dawna rzymska droga wiedzie od Canterbury aż do Chester. Bitwa rozegrała się prawdopodobnie gdzieś pośrodku, w West Middlands, ale jej przebieg przykrył mrok historii. Oddziały rzymskie były znacznie lepiej przygotowane do walki niż Celtowie, byli lepiej uzbrojeni, bardziej zdyscyplinowani, doświadczeni i zaprawieni w boju. Celtowie nie mieli szans.  Co się stało z Boudiccą i jej córkami? Nie przywieziono ich do Rzymu, by szły w zwycięskim korowodzie Swetoniusza. Według legendy harde kobiety wypiły truciznę, by nie zostać ponownie poniżone przez rzymskich oprawców. A teraz niespodzianka. Pamiętacie Harrego Pottera i jego platformę 9 i ¾? harry-potter-platformPodobno tam właśnie, wg legendy, w miejscu pomiędzy platformami 9 i 10 znajdował się grób walecznej królowej. Niestety jak to z legendami bywa, nie zawsze mają one pokrycie w źródłach. W czasach średniowiecza Boudicca, jako poganka, została zapomniana. Przywrócił ja do życia renesans i Szekspir. W czasach wiktoriańskich stała się ukochaną postacią historyczną, dorównującą królowej Wiktorii. Tu ciekawostka, podobno imię Boudicca, znaczy to samo, co Wiktoria, czyli Zwycięstwo. Od tamtej pory napisano na jej temat masę książek i nakręcono wiele filmów, zarówno dokumentalnych, jak i fabularnych. Niedaleko brytyjskiego Parlamentu, przy moście Westminster jest piękny pomnik królowej i jej córek jadących na rydwanie.shutterstock_121664005 Boudicca stoi pionowo, w płynącej sukni, z włócznią w prawej ręce, z podniesioną lewą ręką. Jej córki klęczą po obu jej stronach jak amazonki z odsłoniętą piersią.  Żadna z kobiet nie trzyma wodzy by kontrolować konie. Pomnik zrobiono na zamówienie księcia Alberta, męża królowej Wiktorii.  Inny pomnik Boudicci i jej córek stoi w Brecon na ziemiach muzeum Brecknock.ah_18410_11375  Interesującą, bardzo nowoczesną, 5.2 metrową rzeźbę  z aluminium, ustawiono niedawno w Colchester. Autorem jest Jonathan Clarke.008_boudica_colchester_1999_jonathan-clarke_sculptor350  A w Norfolk jest trasa, którą można przejść podążając śladami naszej bohaterki: Boudicca Way. Możecie spotkać się z inną, dawniejszą formą imienia królowej Boudicea, której oficjalnie już się nie używa.

Autostopowiczki

Dzisiejszy wpis powstał w ramach lutowo- marcowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie: http://klubpolek.pl/projekt-luty-marzec-2016/

Jest piątek 19 listopada 1965 roku. Cztery młode, elegancko ubrane dziewczyny wracają do domu w Chatham samochodem, fordem cortiną z imprezy w Maidstone. Bawili się tam z nimi czterej przystojni faceci, a wsród nich Brian Wetton, narzeczony jednej z nich. Impreza bowiem była ostatnim panieńskim wieczorem 22 letniej Susan Browne. Dziewczyny są szczęśliwe, rozświergotane, wesoło szczebiocą o dzisiejszej imprezie i jutrzejszym ślubie. Bawiły się znakomicie, wspominają momenty, rozmowy, pocałunki. Jutro wielki dzień. Wszystko już jest przygotowane, zamknięte na ostatni guzik. Będzie cudownie; śliczne sukienki, makijaże, kwiaty, pyszne jedzenie. W samochodzie jest bardzo radośnie; przecież jutro nadejdzie to najważniejsze wydarzenie w życiu młodej dziewczyny. Przyszła panna młoda jest rozmarzona. Dziewczyny jadą spokojnie drogą A229. Nagle w okolicach Bluebell Hill, z niewiadomych przyczyn samochód traci kontrolę i uderza w nadjeżdżającego z naprzeciwka jaguara. Z czterech dziewczyn przeżyje tylko jedna, jej koleżanka Patricia Ferguson ginie na miejscu, a panna młoda i jej druhna w ciężkim stanie zabrane zostają do szpitala w Maidstone gdzie niestety umierają po kilku dniach.

źródlo internet

Cztery lata pózniej mężczyzna wraca wieczorem do swojego domu w Rochester. Nagle widzi idące na niego dwie młode kobiety, które machają jak autostopowiczki. Zatrzymuje się, a one wsiadają do samochodu i proszą by je podwiesić do pobliskiego Chatham. Mężczyzna spełnia ich prośbę, jednak gdy odwraca się do nich, dojeżdżając na miejsce widzi, że samochód jest pusty, kobiety zniknęły.

W tym samym roku kolejny młody mężczyzna spotyka dwie kobiety na drodze do Chatham gdy, podjeżdża bliżej jednak kobiety znikają, rozmywając się w powietrzu.

13 lipca 1974 roku, Maurice Goodenaugh jadąc z dużą prędkością uderza z impetem kobietę, którą nagle pojawiła się przed samochodem. Wysiada i widzi, że to młoda dziewczyna, zraniona w czoło, z powykręcanymi kolanami. Maurice przykrywa kobietę kocem, bo boi się ją poruszyć by czegoś nie złamać i jedzie na pobliski posterunek poszukać pomocy. Wraca z kilkoma radiowozami, ale na miejscu jest tylko pozostawiony koc, kobieta zniknęła. Zakrojone na dużą skalę poszukiwania nie dają rezultatu. Maurice jest w szoku, jest przekonany, że to on zabił dziewczynę, a teraz ona zniknęła. „ czy ja zwariowałem?”- pytał dziennikarza.

 

źródlo internet

Wiele lat pózniej, w listopadzie 1991 roku podobna historia przydarza się pięćdziesięciu-cztero latkowi Ianowi Sharpowi. Jego samochód uderza dziewczynę, która nagle pojawiła się przed samochodem wpatrując się natarczywie w oczy Iana. Dziewczyna wpada pod koła auta. Rozdygotany mężczyzna zatrzymuje się i wysiada z auta. Aż się boi spojrzeć pod koła na myśl, co tam zobaczy. Cóż musi. Zagląda, a pod samochodem nie ma nikogo. „Naprawdę myślałem, że ją zabiłem”- powie pózniej w wywiadzie.

Podobno takich historii odnotowano więcej, ludzie opowiadają o jednej, lub dwóch dziewczynach pojawiających się nagle przed samochodem, lub na poboczu proszących by je podwiesić, czasami dziewczyna ubrana jest w suknie ślubną. Bluebell hill stało się miejscem szczególnie znanym wsród spirytualistów szukających kontaktów z duchami. W pubie Lower Bell odbywają się ich spotkania. O historii zjawy autostopowiczki w sukni ślubnej napisano już kilka książek, a w 2014 Sonya Roseman nakręciła film ‘Legenda z Bluebell Hill’.

 Droga A229 wygląda bardzo spokojnie i uroczo, niestety cieszy się nienajlepszą sławą, dużo na niej dziwnych wypadkow, nawet kilku moich znajomych to spotkało; pare lat temu samochód prowadzony przez Niemca uderzył w nowiusieńkie auto mojego kolegi, rozwalając go porządnie. Niemiec tłumaczył się pózniej, że nie wie czemu jego nawigacja sprowadziła go na tę drogę; czyżby to była wina białej pani w welonie?

Od kilku tygodni jeżdzę codziennie A229, ciekawe czy uda mi się kiedyś spotkać zjawę panny młodej. Pewnie nie, bo nie wierze w duchy, a Wy?