Weekend w Hastings

Listopad i grudzień nie sprzyjają wycieczkom po Anglii, bo deszczowo i zimno, ale czasami by się chciało wyskoczyć na weekend, tylko we dwoje. Czyż nie? My tak czasami mamy. Nie chcieliśmy jechać daleko, ale z drugiej strony chcieliśmy odwiedzić miejsce, w którym jeszcze nie byliśmy. Padło na Hastings. Miasteczko znane na całym świecie, nie ze…

Z życia wzięte – w pubie

Taki mój życiowy obrazek sprzed paru dni. Wyobraźcie sobie lunch z dawno niewidzianymi koleżankami. Gdzie? Jeśli z Angielkami, to oczywiście pubie. Jedzenie dobre zazwyczaj i booze (slangowe określenie na alkohol) zawsze pod ręką. Wybrałyśmy dobry pub, z mnóstwem pozytywnych opinii na trip advisor i szerokim parkingiem. Przyjechałam, jako pierwsza, dużo przed czasem i pamiętna słowom…

Jak pie to tylko w George and Dragon

Mam przyjaciół zwariowanych na punkcie angielskich pubów. Mają swoje ulubione, ale od czasu do czasu jeżdżą po Anglii szukając perełek warzących własne piwo, bądź serwujące jedzenie warte grzechu. Pewnego dnia zaprosili nas na lunch. Myśleliśmy, że znaleźli jakiś pub w okolicy, a oni tymczasem zabrali nas do małej wioski koło Bromley, nie tak daleko od…

Cheers

Angielskie słowo pub stało się popularne na całym świecie. Nawet w Polsce powoli zastępuje nasze swojskie knajpy. Skąd sie wzięło? Jest to skrót od public house; ludzie mieszkający blisko podróżniczych traktów, by zarobić trochę grosza, otwierali swoje domy dla innych, przerabiali je na karczmy, czy zajazdy. Brytyjski pub nie jest jednak tym samym co puby…