Obrazek z mojej ulicy

 Siedzimy sobie wczoraj wygodnie, ja na moim ulubionym fotelu przy oknie, oglądamy Brytyjczyków tańczących z gwiazdami, gdy nagle, niebiesko się zrobiło na naszej ulicy. Patrzę za okno,  a tu wielka karetka stanęła tuż na naszym podjeździe, a obok policja i oczywiście nie wyłączyli migających świateł na górze. Mieszkam w bardzo spokojnej dzielnicy i takie atrakcje w postaci policji bardzo rzadko się zdarzają. Karetki już częściej, bo ta moja ulica to taki trochę „Dom Starców”. Naprzeciwko mnie mieszka dziewięćdziesięciokilkuletnia staruszka,  obok niej mocno posunięte w wieku małżeństwo, a moim najbliższym sąsiadem jest siedemdziesięcioletni Terry. Mieszkają sami, nie mają rodzin, przynajmniej żyjących blisko i rzadko kiedy ich ktoś odwiedza. Jeszcze dwa lata temu w domu obok staruszki mieszkało kolejna starsze małżeństwo, ale najpierw karetka zaczęła się pojawiać u niej, najpierw co tydzień, później codziennie, aż w końcu któregoś dnia pod moimi oknami pojawił się korowód pogrzebowy. Rok później w jej ślady poszedł starszy pan. Było mi smutno, lubiłam ich obserwować pracujących wspólnie w ogródku. Pamiętam któregoś dnia ten starszy pan wyjeżdżając swoim samochodem stuknął stojące na podjeździe, moje auto. Na szczęście nic się nie stało i wybaczyłam mu ten incydent błyskawicznie. A teraz ich nie ma… 

       Wrócę jednak do wczorajszego widowiska przed oknem. Dom który stoi tuż obok mnie po lewej stronie należy do Guya, a on wynajmuje go na mieszkania i pokoje. Żyje tam około 7-8 osob.  Niektórzy mieszkają od lat zwłaszcza ci, wynajmujący mieszkanka ale w pokojach lokatorzy zmieniają się dość regularnie. Zazwyczaj nie ma z nimi większych problemów. Niedawno do jednego z pokoi wprowadził się nowy mężczyzna, który chyba lubi imprezy. Nie to żeby szalał, ale od kiedy tu mieszka, czyli od tegorocznego lata kilkakrotnie zaprosił gości. Wczoraj był jeden z takich dni. 

    Ratownicy i policja weszli do domu obok. Nie wiedziałam do kogo, ale po chwili zobaczyłam tego nowego lokatora, wraz z jego znajomymi jak stoją koło karetki i autentycznie płaczą. A płaczący mężczyźni nie zdarzają się często. Przyznam wam się szczerze, że zamiast koncentrować się na fokstrotach i walcach, z zainteresowaniem oglądałam to, co się dzieje za oknem. Nie tylko ja. W oknach sąsiednich  domów widziałam stające i przyglądających się osoby.  Oba samochody stały tam bardzo długo. Policja wyraźnie zbierała zeznania, rozmawiając z mężczyznami, a ratownicy udzielali im jakieś pomocy. W pewnym momencie przejeżdżający duży biały van próbował zmieścić się pomiędzy karetką, a stojącym po drugiej stronie autem. Ponieważ nie zwolnił wystarczająco, zahaczył i zerwał lusterko. Miałam wrażenie,  że prowadzący vana młody kierowca myślał, że mu się upiecze,  bo w karetce w tym czasie nie było nikogo,  ale za chwilę zobaczył stojący z boku policyjny samochód i chcąc nie chcąc wysiadł z auta i zgłosił, co zrobił. Musiał podać dane swojego ubezpieczyciela. I tyle.

Taniec z gwiazdami się skończył, a policja i karetka stały na zewnątrz jeszcze dobrą godzinę. W końcu odjechały.  Znowu było cicho, spokojnie, ciemno. Nagle pojawiły się trzy policyjne samochody, jeden większy, dwa mniejsze. Te dwa mniejsze zablokowały kawałek mojej ulicy po obydwu stronach, tuż przed moim domem, tak by nikt nie mógł przejechać. A ten większy stanął centralnie na moim podjeździe. Wyszło z niego kilka osób z jakimiś bagażami w rękach i  weszli do domu. Po chwili pojawili się z powrotem niosąc na noszach nieboszczyka. Spodziewałam się czarnego worka, w którym zazwyczaj wynosi się denatów w filmach, a tutaj panowie mieli worek czerwony odbijający się w ciemności  od świateł samochodów. Nie wiem, co się wydarzyło. Wyobraźnia podpowiada mi różne scenariusze. Nie sadzę, by się pobili, raczej facet zmarł na jakiś zawał lub wylew, a że odbyło się to podczas party policja musiała być zaangażowana. Może któregoś dnia zapytam o to Gaya. 



Kategorie:Moje zapiski własne, Obrazki z życia w UK

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: