Golarz z mojej ulicy

Ulica, na której mieszkamy ma niezbyt dyplomatyczny przydomek domu starców i jeżdżącą na sygnale karetkę lub korowód pogrzebowy widzimy tu dość często. Większość domów zamieszkują wiekowe małżeństwa, a nawet gdzieniegdzie egzystują pojedynczy staruszkowie, np. obok mnie mieszka samotny siedemdziesięciolatek, a naprzeciwko wszystkowidząca dziewięćdziesięciodwulatka. Przekochana kobitka, która codziennie o tej samej porze, w nausznikach na uszach, wystaje na ulicy oczekując bliższych lub dalszych znajomych by zamienić z nimi choć słowo. Do nas też chętnie zagaduje, np. oznajmiła mi niedawno, że nie podoba jej się szary kolor, którym pomalowałam cegłę na moim domu. Mrugnęła przy tym okiem, wiec już sama nie wiem, czy to był żart, czy naprawdę staruszka ma jakieś ale do mojej paryskiej odmiany szarości. Ale ja nie o tym…

Otóż na początku naszej ulicy jest fryzjer, a w zasadzie po angielsku barber, czyli pan, który strzyże włosy tylko innym panom i robi to w tym właśnie zakładzie już od bardzo dawna, bo od 1973 roku. Odkąd zamieszkaliśmy w tej okolicy mój mąż chodzi do niego regularnie i jest pod wielki wrażeniem człowieka. Mnie tez się zdarzyło zawitać w jego progi, gdy zaprowadziłam tam syna. Starszy pan, ale pamięć ma doskonałą. Już nie trzeba mu mówić, co ma robić, wystarczy zwykle: usual, czyli po naszemu, to, co zawsze.

Pewnego dnia Maciej usadowił się wygodnie na fryzjerskim hotelu pozwalając by sprawne nożyczki usuwały z głowy jego owłosienie, gdy do zakładu wszedł mężczyzna. Powiedział, że zaparkował swój samochód przed wejściem, ale tam jest okropnie ciasno i jedno koło wystaje mu poza linię. Zapytał fryzjera, czy może mieć z tego powodu jakieś problemy? Wyszli razem by ocenić sytuację i wtedy z daleka zobaczyli nadchodzącego parkingowego. Nie było wyjścia, samochód trzeba było przeparkować. Zgrabnie lub mniej zgrabnie manewrując pojazdem wg wskazówek fryzjera, kierowca powoli plasował się w miejsce.  W pewnym momencie jednak, nie obliczając dobrze odległości uderzył w stojące z tyłu, czerwone autko. Obaj panowie zamarli. 

Po powrocie fryzjera okazało się, że czerwony samochód należy do niego i że kupił on go dokładnie dwa dni temu. Nie był jednak ani zły, ani oburzony, z uśmiechem na ustach przyjął przeprosiny niefortunnego kierowcy, a po jego odejściu nie wyklinał na niego, ani nie krytykował. 

 

Dlaczego o tym opowiadam? Bo żyjemy w czasach, gdzie cierpliwość jest na wykończeniu, stres dyktuje naszymi ruchami i bardzo niewiele osób potrafi zachować zimna krew w momencie, gdy jego nowiuteńki samochód jest obijany przez nieznajomego. Trzeba to docenić.

 

9 komentarzy

  1. Niewątpliwie taki gest trzeba docenić. Z cierpliwością u nas jest na bakier, ale to wynika z tego, ze żeby kupić sobie nowy samochód na przykład, musimy dużo pracować i często ta praca jest ponad nasze siły… chcemy więcej, lepiej, ale ponosimy za to duże koszty..

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nawet niebrzydkie domy, jak na Anglie…i ogolnie pozytywna historia 😉

    Co do ‚paryskiej szarosci’, to wyglada na to ze w tym miescie ostatnio wiecej koloru czerwonego…, np plonace barykady, plus, niestety, krw ranionych przez policje na manifach GJ ( Zoltych Kamizelek ).

    Pozdrowienia z francuskiej emigracji, prosze obejrzyjscie tego linka – strona robi szokujace wrazenie, tylko zdjecie osoby rannej, gdzie, kiedy, i jaka bronia : nawet czasami Franki mi nie chcieli wierzyc ze to prawdziwe zdjecia… Żółty Mur :

    http://lemurjaune.fr

    Polubienie

  3. Cieszę się, że coraz częściej trafiam na historie, które opowiadają pozytywne sytuacje. Po pierwsze, z Twojej opowieści wynika, że mieszkacie w pięknej okolicy (wydaje się spokojna i gościnna), po drugie – wspieranie lokalnego biznesu; jestem ciekawa, jakie historie skrywa ten barber shop i po trzecie, niezwykłe zen. Wielu wyrwałoby sobie włosy z głowy, gdyby ktoś naruszył integralność nowego przedmiotu, ale Pan zachował zimną krew. Profesjonalizm, nawet jeśli wewnątrz się gotowało.

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Michał Golla Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.