Z życia wzięte – w pubie

Taki mój życiowy obrazek sprzed paru dni. Wyobraźcie sobie lunch z dawno niewidzianymi koleżankami. Gdzie? Jeśli z Angielkami, to oczywiście pubie. Jedzenie dobre zazwyczaj i booze (slangowe określenie na alkohol) zawsze pod ręką.

Wybrałyśmy dobry pub, z mnóstwem pozytywnych opinii na trip advisor i szerokim parkingiem. Przyjechałam, jako pierwsza, dużo przed czasem i pamiętna słowom koleżanki postanowiłam wejść do środka, by zająć stolik. Faktycznie pub byl popularny. Mnóstwo ludzi szumiało jak w ulu( bo przecież był lunchtime), a wolne miejsca miały karteczki z napisem zarezerwowane. Przeszłam jedną salę dookoła. Nic, wszystko zajęte. Weszłam do drugiej i w kąciku zauważyłam piękny, wymarzony, wolny stolik. Prawie podbiegłam do niego. Uradowana rozsiadłam się, wygodnie czekając na koleżanki. Wysłałam im nawet SMS, że zdobyłam dla nas miejsce. Jakbym, co najmniej kilka bojów stoczyła. Bałam się podejść do baru, po drinka, by mi ktoś nie ukradł miejsca. Z mojego siedliska obserwowałam ludzi; jest to moje ulubione zajęcie, gdy siedzę sama. Szczęśliwcy przy stolikach wcinali smacznie wyglądające potrawy, o olbrzymich rozmiarach, z których ryba z frytkami zrobiła na mnie największe wrażenie. Weszło kilka nowych osób i z rozczarowanymi minami szwendali się wśród napisów zarezerwowane. W pewnym momencie weszły dwie dziewczyny, z małą dziewczynką na spacerowym wózku. Przeszły salę od dołu do szczytu gdzie siedziałam. Naprzeciw było jedno z tych wygodnych, zarezerwowanych miejsc, ale jakoś je to nie wzruszyło. Dziewczyna z niezbyt uroczym: Who cares?! (Kto by się tym przejmował), zdjęła tabliczkę ze stolika, położyła na innym stoliku, dokładnie koło takiej samej tabliczki i wyjęła dziecko z wózka, które z radością wdrapało się na siedzenie. Po krótkiej naradzie jedna z nich poszła zamówić, a druga została zabawiając dziewczynkę.

A ja siedziałam, zaniemówiona, z otwartą buzią wpatrując się w ten życiowy obrazek. Z jednej strony przyszło mi na myśl, że to bezczelność, co one zrobiły, ale z drugiej… Stoliki stały puste, od co najmniej 20 min, w tym czasie sporo głodnych, szukających wolnych miejsc mogłoby się przy nich posilić.  Myślę, że ja bym się nie odważyła na to, co one zrobiły, ale raczej zawołałbym managera i ponarzekała mu, że stoliki stoją puste, gdy ja tymczasem mogłabym się przy nich zjeść. Pewnie nieumiejący mi powiedzieć NIE, manager usadziłby mnie przy jednym z nich. Wyszłoby na to samo? Ale mniej zamieszania. Dziewczyny wyszły zanim ja z moimi psiapsiółkami zamówiłyśmy nasze dania.

14 comments on “Z życia wzięte – w pubie

  1. Dlatego coraz częściej w knajpach widzi się te niemiłe tabliczki z dopiskiem, na którą godzinę dana rezerwacja jest zrobiona. I to jest spoko, siadając wiem, ile mam czasu i akceptuję natychmiastową eksmisję, gdy przyjdą właściciele rezerwacji 😉

    Lubię

  2. Czyli jakaś nauka z tego płynie 🙂 Niby nic, ale ja też bym tak nie umiała – niektórzy po prostu wyjątkowo potrafią sobie radzić, a jeśli nikomu to nie szkodzi, a jedynie łamie jakieś reguły to rzeczywiście – who cares?

    Lubię

  3. A ja potrafię być taka nieco bezczelna w życiu gdy chce ułatwić nieco sobie życie i moim najbliższym ale zawsze dostanę od mojego Krzyska taki stopujący mnie tekst – Wiolka spokój, nie wyrywaj się …
    A swoją drogą taka sytuacja jest możliwa tylko tu bo w Polsce już ktosby je upomniał albo nasłał managera sali i ten stwierdziłby nie mogą tam siedzieć i kropka nawet jeśli resteuracja ma czekać ponad 2 h na przyjście tych właściwych gości 🙂

    Lubię

  4. Zawsze dziwił mnie fakt „pozornego” rezerwowania miejsc w restauracjach. Pamiętam kiedy wczesnym popołudniem weszliśmy do jednej z restauracji na krakowskim Kazimierzu. Różnica była taka, że w lokalu może 10% stolików była zajęta, a na każdym innym leżała karteczka „zarezerwowane”. Zwróciliśmy uwagę na to, że rezerwacja zaczyna się dopiero za ponad godzinę, a nam zależało aby szybko zjeść i lecieć dalej. Kelnerka jednak miała wielki problem aby zgodzić się na to byśmy skorzystali przez tą godzinę. Mam wrażenie, że te miejsca przygotowane są na wszelki wypadek dla większych grup lub dzianych obcokrajowców. Ostatnio przestaje mnie dziwić taki tupet ludzi jak przypadek, który opisałaś. Cóż, dziewczyny wyszły na swoje, a nikt na tym nie ucierpiał.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s