R jak Riwiera

 

Znowu wspominam:

Riwiera Francuska! Jedno z piękniejszych miejsc, jakie odwiedziliśmy w październiku 2000 roku. Pewnie wiecie, że jest to wybrzeże Morza Śródziemnego od miejscowości Cassis, na wschód od Marsylii, aż po granicę włoską. Turkusowo – szmaragdowe niebo, kolor wody, nie bez powodu zwany lazurowym, czerwone skały i białe miasteczka ułożyły się w niepowtarzalny krajobraz, który wyrył się w moim mózgu już na zawsze.

img_20160623_0011
Koło St Tropez

Jeździliśmy od miasteczka do miasteczka, od jednego miejsca, do drugiego zachwycając się i ucząc się, na czym polega bycie razem, bycie szczęśliwym.  Byliśmy w St. Tropez odwiedzić słynnego policjanta, w Cannes, by spojrzeć na kino, w którym co roku odbywa się prestiżowy festiwal, kąpaliśmy się w lazurowej wodzie i spacerowaliśmy po plaży, przy zachodzie słońca. Był październik, a słońce ciągle na tyle mocno grzało, że wejście do morza było przyjemnością. Choć ku naszemu rozczarowaniu okazało się, że plaża nie wszędzie jest piaszczysta. Tak skacząc od przyjemności do przyjemności dotarliśmy do Monako. Nie przesadzę, jeśli powiem, że jest to państewko nadzwyczaj urodziwe. Trasa zjazdowa, z gór, w stronę Monte Carlo to jedna z najładniejszych dróg na świecie, pokręcona serpentynami, zapewnia taki widok, że serce bije szybciej, albo może stanąć na zawsze; To na niej zabiła się księżniczka Grace Kelly, spadając prawie pionowo w dół; nie wiadomo, jakim cudem jej córka księżniczka Stephanie przeżyła wypadek. Mieliśmy to na uwadze zjeżdżając w stronę miasta i mijając po drodze niezliczone ilości samochodów typu porsche, sportowe Alfa Romeo, lamborghini, mercedesy itp. W Monako jakby nie było innych aut. Zaparkowaliśmy, ten nasz wypożyczony Citroen Picasso, i poszliśmy szukać szczęścia. Dosłownie. Na chwilkę nam ono dopisało, bo tuż przed imponującym budynkiem kasyna znaleźliśmy monetę. Myślę, że był to jeden frank, ale głowy sobie nie dam uciąć. Poszliśmy, więc uprawiać hazard. A jak. Być koło takiego kasyna i nie skorzystać?! Grzech!

img_20160624_0002
Przed kasynem

Niestety do sali z ruletkami i stolikami karcianymi nie mieliśmy odpowiednich, wieczorowych strojów, dlatego poszliśmy na automaty. Pierwsze rundy były bardzo udane. Moneta sypała się brzęcząc pięknie. Ale potem wszystko, co wygraliśmy, a było tego kilkadziesiąt franków poszło w diabły… Po ostatniej monecie pożegnaliśmy słynny przybytek hazardu i ruszyliśmy dalej na wschód. Pod wieczór dotarliśmy do Nicei, gdzie znaleźliśmy uroczy hotelik zaraz przy głównym deptaku. Zupełnie nie pamiętam, gdzie jedliśmy tego dnia kolację. Za to na deser kupiliśmy sobie ciacha z kremem, prawdziwe napoleonki, które pożarliśmy siedząc nad morzem i przyglądając się zachodowi słońca. Smakowały jak rozpływające się niebo w gębie.img_20160624_0009

Rano poszliśmy zdobywać Niceę i odkrywać jej artystów; dokładnie dwóch; Chagalla i Mattisa. Domy obydwu malarzy zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Przyznam się szczerze, wtedy zaledwie słyszałam o Chagallu po odwiedzeniu opery w Paryżu, a Matisse był dla mnie artystą nieznanym.

dom-matisa
Dom Matissa

Jego niebieskości pochłonęły mnie bez reszty. Wpadłam po same uszy. Po powrocie jak to ja, zajęłam się szperaniem i zbieraniem wiadomości. Teraz wiem już dużo, więc może kiedyś wam opowiem, o obu artystach, bo zwłaszcza Chagall stał mi się bliski.

Pobyt na Riwierze, choć krótki, zapamiętam na zawsze. Nie wracaliśmy wybrzeżem, odbiliśmy bardziej na północ w stronę Alp, ale to już historia na inną opowieść.

Zdjęcia to oczywiście skany papierowych, dlatego jakoś nienajlepsza.

Tutaj możecie poczytać wpisy innych uczestniczek wyzwania Alfabet, na literkę R:

R for Rangers

Reguły i Rytuały Włochów

R jak religia

R jak Rękodzieło

R jak rozkrok emigracyjny

 

14 comments on “R jak Riwiera

  1. Niebieskości Riwiery też mnie pochłonęły na maksa. Byłam tam w zeszłym roku na moje urodziny, to taka niespodzianka :). Byłam mile zaskoczona. Spędziłam tam naprawdę cudowny czas i skosztowałam pysznej kuchni. 🙂

    Polubione przez 2 people

  2. Ja nawet byłam bardziej chuda jak tam byłam jeszcze w 3 klasie LO, dawne czasy ale jakże miłe wspomnienia. Mieliśmy własny autokar i mieszkaliśmy na kampingu pod Nicea. Dużo zwiedzania ale i przecierania oczu ze zdumienia bo w tamtych czasach dla nas to było bajka. Jak dziś pamietam robienie sobie zdjęć przed sklepem Chanel 😉

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s