Olaboga – obrazek z lotniska

By

Scena rodem jak z filmu. Lotnisko godzina popołudniowa. Leniwie płynie czas pasażerom czekającym na samolot do Londynu. W bramce obok dobiega końca odprawa pasażerska samolotu lecącego do Irlandii, za ostatnim człowiekiem zamykają się drzwi, gdy nagle kobieta, na oko sześćdziesięcioletnia wpada na hol, przepychając łokciami pasażerów i krzycząc głosem pełnym rozpaczy:

-Stop, zatrzymajcie samolot, ja muszę zdążyć.

Przed drzwiami zatrzymuje ją obsługa lotniska, ale kobieta ciągle wrzeszczy w niebogłosy:

– ja mam jutro rano lekarza, ja muszę tam być, muszę zdążyć na ten samolot olaboga olaboga…. Wyrywa się stewardesie, szarpnięciem otwiera drzwi i wpada na korytarz prowadzący do samolotu. Na nieszczęście samolot właśnie się oddala. Kobieta pada na ziemię, jak dziecko w akcie histerii i krzyczy ile sił w płucach:

– Olaboga olaboga i co ja teraz zrobię, co ja zrobię! Zawróćcie samolot, ja muszę do lekarza.

Dwójce pracowników lotniska, po jakimś czasie udaje się uspokoić kobietę i pasjonujące widowisko, dla większości pasażerów, się kończy. Udaje mi się jeszcze dowiedzieć, że kobietę przytrzymano dłużej przy skanowaniu bagaży, bo miała w torebce kilka butelek z lekarstwem. Szczerze wam powiem, na początku mnie zatkało, potem chciało mi się śmiać, a na końcu to było mi jej żal.  Tylko raz zdarzyło nam się raz spóźnić na samolot, bo pojechaliśmy na złe lotnisko. Pamiętam tę złość i bezsilność. Nikomu nie życzę. A wam się kiedyś coś takiego przytrafiło?