Jestem macantem! Z życia wzięte

Mąż wysłał mnie dzisiaj na zakupy, różne materiały do pracy i kable do telefonów. Pojechałam prosto po zawiezieniu syna do szkoły, bo tak już mam, że jak nie załatwię od razu, to długo czeka. Pojechałam nie jedząc śniadania, więc siłą rzeczy włócząc się po różnorakich przybytkach budowlanych zrobiłam się głodna. Pewnie wam nie pisałam, że jestem na diecie, nie chwalę się tym, bo mi zazwyczaj nie wychodzi. Postanowiłam kupić sobie brzoskwinkę. Przechodziłam koło owocowego stoiska w naszym mieście i cudowne, słodko pachnące owoce przyciągnęły mój wzrok. Podeszłam, spojrzałam i dotknęłam! Bo jestem macantem! Nie wiem czy jest takie słowo. Dzisiaj to odkryłam w sobie, albo raczej nazwałam po mojemu. Lubię wejść do sklepu, podnieść owoc, powąchać go, bo nigdy nie kupię jabłek, które nie pachną jabłkami i dopiero zanoszę do kasy.  Praktykuje to od dawna. Dzisiaj jednak widziałam przerażenie w oczach obsługującego mnie faceta, prawie wyrwał mi owoc z ręki, i siląc się na uprzejmość, powiedział: „proszę nam powiedzieć, co pani chce, a my podamy”. Na potwierdzenie tych słów, drugi przesunął tuż pod moje oczy tabliczkę z napisem „Nie dotykać!” W planach miałam kupienie jeszcze kilku owoców, zrezygnowałam jednak i pozostałam przy mojej brzoskwince. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nikt mi nie będzie wybierał owoców, to mój rytuał. Nigdy już do tego stoiska nie wrócę. Bo tak mam! A wy?

18 uwag do wpisu “Jestem macantem! Z życia wzięte

  1. Też tak mam. Muszę powąchać. Pomacać. Z dzieciństwa pamiętam wewnetrzną wojnę z myślami że przecież nie mogę tego zejść tu i teraz natychmiast, zanim nie zapłacę, bo pani na straganie nie będzie mogła zważyć tego co zjadlam 😯 swoją drogą w Italii takie tabliczki straganiarze mają w samym wyrazie oczu, przynajmniej na takich trafiłam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. a nie, ja tak nie mam.Ale już wielokrotnie się żaliłam, że Szwecji nie ma w czym przebierać wszystkie dostępne warzywa i owoce pochodzą z upraw „przemysłowych”. Nawet te oznaczone znaczkiem eko i oraz trzy razy wyższą ceną. Wszystko jest śliczne, równiutkie…i smakuje jak papier. No, może poza marchewką, kartoflami i kapustą.

    Polubienie

  3. Haha, mnie się zawsze wydawało, że każdy tak robi, ale teraz jak o tym myślę, to przypominam sobie, że na tureckim bazarze nikt nie maca owoców i warzyw 🙂

    Polubienie

  4. Wracam do miejsc, które lubię i gdzie dobrze się czuję. Jeśli sprzedawca zachowałby się, jak ten opisany, nie uświadczyłby mnie drugi raz. Takie miejsca to fryzjer (zakład) do którego chodzę od czterdziestu lat, sklep, gdzie kupuję chleb, mechanik samochodowy itp. itd.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. A ja nie cierpię patrzeć na osoby które naciskają owoce (na brzoskwiniach, morelach zostają ślady) po czym wybierają zupełnie inne owoce, ale najbardziej nie cierpię próbowaczy 😉 Z drugiej strony też lubię sobie sama wybrać ale staram się dotykać delikatnie, tak żeby nie uszkodzić skórki. Te stoiska, które nie pozwalają samemu nakładać są podejrzane – zawsze mogą coś Ci wcisnąć napsutego. W Gdańsku jest taka, hala targowa owocowo-warzywna 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s