Małe miasteczko Dee

Spacery po większych i mniejszych miasteczkach świata, widziane moimi oczami. Zapiski z włóczęg i podróży, a czasami obrazki ze zwykłego życia na emigracji.

Jestem macantem! Z życia wzięte

Mąż wysłał mnie dzisiaj na zakupy, różne materiały do pracy i kable do telefonów. Pojechałam prosto po zawiezieniu syna do szkoły, bo tak już mam, że jak nie załatwię od razu, to długo czeka. Pojechałam nie jedząc śniadania, więc siłą rzeczy włócząc się po różnorakich przybytkach budowlanych zrobiłam się głodna. Pewnie wam nie pisałam, że jestem na diecie, nie chwalę się tym, bo mi zazwyczaj nie wychodzi. Postanowiłam kupić sobie brzoskwinkę. Przechodziłam koło owocowego stoiska w naszym mieście i cudowne, słodko pachnące owoce przyciągnęły mój wzrok. Podeszłam, spojrzałam i dotknęłam! Bo jestem macantem! Nie wiem czy jest takie słowo. Dzisiaj to odkryłam w sobie, albo raczej nazwałam po mojemu. Lubię wejść do sklepu, podnieść owoc, powąchać go, bo nigdy nie kupię jabłek, które nie pachną jabłkami i dopiero zanoszę do kasy.  Praktykuje to od dawna. Dzisiaj jednak widziałam przerażenie w oczach obsługującego mnie faceta, prawie wyrwał mi owoc z ręki, i siląc się na uprzejmość, powiedział: „proszę nam powiedzieć, co pani chce, a my podamy”. Na potwierdzenie tych słów, drugi przesunął tuż pod moje oczy tabliczkę z napisem „Nie dotykać!” W planach miałam kupienie jeszcze kilku owoców, zrezygnowałam jednak i pozostałam przy mojej brzoskwince. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nikt mi nie będzie wybierał owoców, to mój rytuał. Nigdy już do tego stoiska nie wrócę. Bo tak mam! A wy?

18 comments on “Jestem macantem! Z życia wzięte

  1. SlovJanka
    8 października 2016

    Też tak mam. Muszę powąchać. Pomacać. Z dzieciństwa pamiętam wewnetrzną wojnę z myślami że przecież nie mogę tego zejść tu i teraz natychmiast, zanim nie zapłacę, bo pani na straganie nie będzie mogła zważyć tego co zjadlam 😯 swoją drogą w Italii takie tabliczki straganiarze mają w samym wyrazie oczu, przynajmniej na takich trafiłam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Takajedna_ja
    8 lipca 2016

    a nie, ja tak nie mam.Ale już wielokrotnie się żaliłam, że Szwecji nie ma w czym przebierać wszystkie dostępne warzywa i owoce pochodzą z upraw „przemysłowych”. Nawet te oznaczone znaczkiem eko i oraz trzy razy wyższą ceną. Wszystko jest śliczne, równiutkie…i smakuje jak papier. No, może poza marchewką, kartoflami i kapustą.

    Polubienie

    • dee4di
      8 lipca 2016

      Ten ból też znam. Ostatnio kupiłam na farmie truskawki i były niesamowite, zapomniałam już, że truskawki mogą tak smakować

      Polubienie

  3. emka58
    29 czerwca 2016

    To jest niezbędne, takie delikatne i pieszczotliwie dotknięcie nie wyrządza krzywdy, bo nie dojrzały owoc nie odniesie szkody, a dojrzały przecież od razu kupimy…. Tez tak robię. ..

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ola
    26 czerwca 2016

    Haha, mnie się zawsze wydawało, że każdy tak robi, ale teraz jak o tym myślę, to przypominam sobie, że na tureckim bazarze nikt nie maca owoców i warzyw 🙂

    Polubienie

  5. Qpinski
    25 czerwca 2016

    Wracam do miejsc, które lubię i gdzie dobrze się czuję. Jeśli sprzedawca zachowałby się, jak ten opisany, nie uświadczyłby mnie drugi raz. Takie miejsca to fryzjer (zakład) do którego chodzę od czterdziestu lat, sklep, gdzie kupuję chleb, mechanik samochodowy itp. itd.

    Polubione przez 2 ludzi

    • dee4di
      25 czerwca 2016

      Dokładnie tak, dlatego jesteśmy lojalni dla pewnych miejsc. Już tam na pewno nie wrócę

      Polubienie

  6. Olga Nina
    24 czerwca 2016

    W Hiszpanii w supermarketach można sobie macać ale w foliowych rękawiczkach 😛 Więc trochę higieniczniej ;P

    Polubione przez 1 osoba

    • dee4di
      25 czerwca 2016

      Mogę mieć rękawiczki byle mi dało możliwość pomacać 😉 Jak najbardziej delikatnie.

      Polubienie

  7. Ania Leszczyńska
    23 czerwca 2016

    ja też tak mam, chociaż rozumiem sprzedawców, nie każdy macant maca delikatnie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  8. Przekraczajac granice
    23 czerwca 2016

    Też lubię sobie pomacać, no bo skąd inaczej masz wiedzieć czy warto 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  9. Agnes
    23 czerwca 2016

    A ja nie cierpię patrzeć na osoby które naciskają owoce (na brzoskwiniach, morelach zostają ślady) po czym wybierają zupełnie inne owoce, ale najbardziej nie cierpię próbowaczy 😉 Z drugiej strony też lubię sobie sama wybrać ale staram się dotykać delikatnie, tak żeby nie uszkodzić skórki. Te stoiska, które nie pozwalają samemu nakładać są podejrzane – zawsze mogą coś Ci wcisnąć napsutego. W Gdańsku jest taka, hala targowa owocowo-warzywna 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  10. akcjaemigracja
    23 czerwca 2016

    No, nie ma bata – nie kupię pomidorów bez pomacania. 😀

    Polubienie

  11. MariannaInAfrica
    23 czerwca 2016

    Oj tak! Zawsze macam i wącham! A szczególnie jabłka właśnie, bo po zapachu wiem, czy będą mi smakowały 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Informacja

This entry was posted on 23 czerwca 2016 by in Moje zapiski własne.
%d blogerów lubi to: