Chodzić każdy może

By
IMG_4861

No, to w drogę

Przy okazji mojego ostatniego postu o megalitach w Kent kilka osób zapytało mnie o trekking w Anglii, czy coś takiego w ogóle istnieje, bo nie ma tu gór, brakuje pięknych widoków i pogoda jest przecież angielska. Z pogodą się zgadzam, rożnie bywa i na pewno w drodze zawsze należy mieć ze sobą coś przeciwdeszczowego, jednak widoków w Anglii nie brakuje. Nie potrzeba wysokich gór by zobaczyć zapierające dech w piersiach krajobrazy. Moim domem jest Kent i to tutaj odkrywam uroki zwiedzania Anglii na własnych nogach. W ciagu jednego dnia chodzenia czekają na chodziarzy długie szlaki, szerokie, otwarte horyzonty zieleni przez sobą, zapierające dech w piersiach krajobrazy, bogata historia sięgająca czasu prehistorycznych i to radosne poczucie wolności i swobody. Kent ma ponad 6700 km ścieżek i dróg wiejskich i nabrzeżnych, ciągnących się po kremowych klifach, kredowych, falujących wzgórzach, psychodelicznych wręcz mokradłach, przepięknych plażach, sennych wioskach i miasteczkach pełnych zabytków historii, kultury i tradycji; z młynami, farmami, pubami, sadami i winnicami. Tych, którzy mi nie wierzą zapraszam do śledzenia mojego bloga, bo stawiam sobie wyzwanie, przejdę 30 szlaków w tym roku i oczywiście będę o tym pisać i pokazywać wam zdjęcia z moich wypraw. Trasy bedą rożne, dłuższe i krótsze, a ich ostateczny cel to przygotowanie mnie do przejścia angielskiego camino, czyli średniowiecznej Pilgrim Way, trasy pokutników pomiędzy katedrami, Winchester i Canterbury, choć niektórzy szli i dalej, do Francji, do słynnego klasztoru św Michała w Bretanii (Mount St Michael). Pilgrim Way ma około 190 km, co w porównaniu z 800 km El Camino de Santiago jest pestką, ciągle jednak myśle, że będzie to interesujące i pełne doznań doświadczenie. Zwłaszcza, jeśli pokonam je sama.

Obecna trasa Pilgrim Way jest nieco rożna od tej średniowiecznej. Na tych wydeptanych traktach wylano w dwudziestym wieku asfalt i jeżdżą nią samochody. Są jednak alternatywy, najbliższa to szlak North Dawn Ways, który jest dłuższy, ale w znacznym stopniu pokrywa drogę pielgrzymią.

Kochani trzymajcie, więc za mnie kciuki, jak mi się uda angielska pielgrzymka to ruszę do Santiago, ale tak naprawdę moim marzeniem jest przejście w Owernii francuskiej szlaku Stevensona ( tego od Wyspy Skarbów), pokonał go sam, za towarzysza mając osła. Słyszeliście o tym?