Sanktuarium polskiego artysty

 

Z religią niewiele mam wspólnego, muszę się wam przyznać, ale zawsze szanowałam i szanuję wiarę i oddanie innych ludzi, fascynują mnie budowle, które powstały z miłości ludzi do bogów, różnych wyzwań. Dzisiaj opowiem wam o klasztorze, który odwiedziłam niedawno. Zrobił on na mnie wrażenie, z dwóch powodów, urody miejsca i polskiego akcentu, bo przy jego odbudowie pracował artysta z Małopolski Adam Kossowski. IMG_4566

IMG_4593

IMG_4545-2Zakony karmelickie znane są ze swej niedostępności i tajemniczości, to jedne z tych kontemplujących, pustelniczych miejsc, gdzie wśród natury ludzie szukają Boga. Pierwsze z nich pojawiły się w Palestynie, na górze Karmel. Tu, wzorem proroka Eliasza, chowali się rożnego typu eremici, by w samotności kontemplować swoje oddanie Stwórcy. Pochodzili z całego świata, przybywali do ziemi świętej, wraz z krwawymi wyprawami krzyżowymi. Oddając się modlitwie, w samotności, byli szczęśliwi.  Niestety sytuacja polityczna w Palestynie stała się na początku trzynastego wieku burzliwa i eremitów zmuszono do opuszczenia góry Karmel, ci, którzy zostali, męczeńsko stracili życie. Cześć karmelitów udała się na Cypr, a druga grupa do Anglii. Tutaj w 1243 roku, wśród nadrzecznych lasów założyli swój nowy dom, klasztor w Aylesford. Przez wieki rozwijał się prężnie. Niestety w 1538 roku decyzją dekretu królewskiego, wszystkie zakony zostały w Anglii rozwiązane. Budynki w Aylesford trafiły w ręce świeckich dostojników. Dopiero po prawie czterech wiekach, zrujnowane, w 1949 roku wystawiono je na sprzedaż i karmelici, mogli odkupić swoje rodzime gniazdo. Bracia od razu zajęli się odnawianiem świątyni i budynków mieszkalnych. Nowy przeor zakonu postanowił uczynić z klasztoru miejsce pielgrzymek, wizjoner, wymyślił sobie świątynie otwartą, z ołtarzem na powietrzu.IMG_4620

IMG_4688

IMG_4646 Wzorując się na świątyniach antycznych, za ołtarzem ustawiono piękny posąg Marii, autorstwa Micheala Clark. Jednym z artystów zatrudnionych przy odbudowie świątyni był Adam Kossowski.  Jego postać jest bardzo interesująca. Pochodził z Nowego Sącza, sztukę studiował w Warszawie i w Krakowie, ale podróżował po Włoszech i Francji ucząc się tajników malowania i rzeźby. Gdy wybuchła wojna wstąpił do armii i walczył na froncie wschodnim, gdzie niestety dostał się do niewoli i trafił do gułagu, z którego wyzwoliła go armia Andersa. Jednak wycieńczony i chory nie nadawał się do dalszej walki. Przez Palestynę odesłano go do Londynu. Warunki w gułagu, w którym przebywał prawie 3 lata były nieludzkie i jak sam wspominał, modlił się gorliwie, by Bóg pozwolił mu przetrwać. Obiecywał, że jeśli kiedykolwiek wyjdzie na wolność, poświeci się całkowicie tworzeniu sztuki na chwałę Boga. Słowa dotrzymał. W Aylesford Priory można zobaczyć zarówno jego dzieła malarskie, jak i niesamowite obrazy stworzone z ceramiki. Początkowo zamówiono od Kossowskiego tylko kilka obrazów malowanych temperą, przedstawiających historię powstania zakonu karmelitów w Aylesford, ale później zaproponowano mu zupełnie inną formę sztuki. Na terenie klasztoru była pracownia ceramiczna, nawiązując do historii regionu, tutaj, bowiem odnaleziono pierwsze koło garncarskie i ceramikę z czasów przed- rzymskich. Opat klasztoru Ojciec Malachy poprosił Kossowskiego o stworzenie z ceramiki małych ołtarzy do drogi różańcowej. O ile w temperze Kossowski czuł się pewnie, a tyle technika wypalania z gliny była mu raczej obca. Opat jednak nie odpuścił, znając historię Kossowskiego powiedział mu: ” Adam Najświętsza Maria miała powód by cię tu przysłać”. IMG_4673

IMG_4680

IMG_4675

IMG_4671

IMG_4668

IMG_4659

IMG_4641

IMG_4639IMG_4638

IMG_4636

IMG_4635

IMG_4633

Kolejnym wyzwaniem, jakiego podjął się polski artysta było stworzenie obrazu z płytek ceramicznych przedstawiające objawienie, jakiego doznał święty Szymon Stock na terenie klasztoru Aylesford. Dzieło to wystawione jest w północnej kaplicy. W głównej kaplicy cała ściana za posągiem Marii jest dziełem polskiego artysty. W ogrodach klasztoru, wzorem polskich zakonów, artysta zrobił 12 stacji drogi krzyżowej, zamkniętych dębowymi drzwiczkami.IMG_4716

IMG_4723

IMG_4728

IMG_4712

Kossowski, pod patronatem ojca Malachy wykonał ponad sto dzieł dla opactwa, pracował tu praktycznie bez przerw, w latach 1960-1971. Jego ceramika, tempery, prace z żelaza, witraże można napotkać na terenie całego opactwa. Miał tutaj okazję spełniać się artystycznie i mistycznie. Jego praca w Aylesford rozciąga się od maleńkich malowanych stacji drogi różańcowej w kaplicy św. Judy, do imponującej rzeszy aniołów otaczających Dziewicę zewnątrz przy ołtarzu Sanktuarium. Wszystko w stylu artystycznym, które, wyrafinowane w zaprojektowaniu i wyraziste w wykonaniu, w dużym stopniu oparte jest na naiwności sztuki ludowej i zapomnianej tradycji sztuki romańskiej. Ten styl wydaje się odpowiedni zarówno do dramatycznego przedstawienia wielbiących aniołów, stłoczonych wokół ołtarza głównego, czy ekspresyjnego rydwanu ognia Eliasza w kaplicy św. Józefa, jak i do pokazania delikatności Różańcowej Drogi. Praca w glinie dała Kossowskiemu możliwość stworzenia efektu trójwymiarowości, a także ruchu. Ponieważ każdy panel był również malowany, osiągnięto pewnego rodzaju harmonię ekspresji z impresją, potrzebną do modlitwy, bo takie było przeznaczenie istniejących tu świątyń. Ojciec Malachy nazwał to modlitwą w kamieniu, atmosferą niespotykaną nigdzie indziej. A wszystko dzięki polskiemu artyście.IMG_4710

IMG_4708

IMG_4700

IMG_4681

IMG_4647

IMG_4622

Do Aylesford Priory przybywają rzesze pielgrzymów, by się modlić, a nawet przenocować, bo bracia nikomu nie odmawiają noclegu, czy posiłku.IMG_4607

 

16 comments on “Sanktuarium polskiego artysty

  1. Zdecydowanie bardziej podobają mi się klimatyczne, stare budynki niż te nowsze wnętrza, nawet jeśli swój charakter zawdzięczają rękom Polaka. Tak właśnie wyobrażam sobie stare angielskie klasztory i kiedyś chciałabym mieć okazję, by przynajmniej jeden z nich odwiedzić.

    Polubienie

  2. Kurde, chciałabym mieć „uczucie” do ołtarzy, kafelek, rzeźb, a ja po prostu tego nie czuję. Nie widzę tam nic niesamowitego, nic co mnie zachwyca. Budynki z zewnątrz mi się podobają, ale w wewnątrz są dla mnie nudą. Coś chyba jest ze mną nie tak. A chciałabym dostrzegać to piękno! Ile miałabym roboty podczas zwiedzania każdego miejsca, w każdym kącie Europy. 🙂 Wracam do mojego (Twojego) alfabetu migracji, on mnie wciągnął 🙂

    Zmiana wyglądu bloga? 😉

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s