Wycieczka do konsulatu

Paszport ma termin ważności; dorosłego upływa po 10 latach, dziecięce kończą się po 5. Co pięć lat, więc ta sama historia, podróż do Londynu, do konsulatu by złożyć wniosek o nowy paszport. Dwa lata temu dokładnie w lutym pojechaliśmy z córką do Londynu, a dzisiaj z synem. Na szczęście miał dzisiaj dzień wolny od szkoły. Dwa lata temu wyglądało to tak, że przyjechaliśmy do Londynu i czekaliśmy w kolejce najpierw by nas wpuszczono do budynku, było zimno, nieprzyjemnie i trwało to ponad godzinę. Później staliśmy w kolejce do właściwego okienka by złożyć wniosek, a następnie do kasy by zapłacić. Panie, które nas wtedy obsługiwały były szorstkie i niestety niekompetentne.  Strażnik przed wejściem był szalenie opryskliwy i nie mówił słowa po angielsku, nie potrafił się dogadać z nie- mówiącymi po polsku klientami.nowy-budynek-konsulatu-w-londynie-300x176 Od zeszłego roku konsulat ma nową siedzibę w londyńskim City, niedaleko ulicy Fleet Street. Poprzednio był zbyt mały by radzić sobie ze wzrastającą liczbą Polaków w UK, teraz jego siedziba mieści się w dużym, przestronnym budynku i podobno wprowadzone zostały inne rozwiązania by usprawnić kontakt z petentami.

Na dzisiejszą wizytę mój mąż umówił się już w listopadzie. Wyznaczona była na godzinę 12.20. Maciej był przed budynkiem konsulatu godzinę przed czasem i… stanął w długiej kolejce! Wpuszczono nas do środka dobrze po dwunastej. Panowie nadzorujący wejście do budynku byli mili i pomocni, wyjaśniali dokładnie jak trzeba przejść przez bramki i co dać do prześwietlenia. Wewnątrz urzędu niespodzianka; nieważne, na którą się było umówionym, trzeba wypełnić wniosek, wziąć numerek i znowu czekać. W końcu przyszła kolej i na nas. Pani w okienku była bardzo miła. To my popełniliśmy błędy, bo po pierwsze przynieśliśmy zdjęcie syna zrobione w półprofilu, po drugie myśleliśmy, że skoro staramy się o przedłużenie paszportu to akt urodzenia dziecka nie będzie nam potrzebny. Na szczęście na oba problemy pani szybko znalazła rozwiązanie, co było niespodzianką w porównaniu z poprzednią naszą wizytą, gdzie to właśnie pani urzędniczka popełniła masę błędów. Po złożeniu wniosku poszliśmy do kasy. Tutaj kolejki nie było, obsłużono nas szybko i sprawnie, za paszport zapłaciliśmy 25 funtów.

Ogólnie nasz pobyt w konsulacie był przyjemny, zepsuło go trochę to godzinne czekanie na zewnątrz i późniejsze czekanie do okienka. Nasuwają mi się dwa porównania. Tak się składa, że mój mąż pracuje w innej, japońskiej ambasadzie. Tam nie do pomyślenia byłoby, by obywatele japońscy czekali na obsługę na zewnątrz budynku. Podejście do obywatela własnego kraju jest inne. Wszystkie okienka, w godzinach urzędowania zawsze są otwarte i jeśli jest wyznaczona godzina, to nie ma spóźnienia nawet o minutę.

Drugie porównanie; moje dzieci mają także paszporty angielskie, by je wyrobić (oczywiście, jeśli się jest obywatelem brytyjskim) wystarczy wypełnić aplikacje i pójść z nią i potrzebnymi dokumentami, typu akt urodzenia, na pocztę, gdzie pani w okienku weryfikuje prawdziwość dokumentu, przyjmuje odpowiednią opłatę i tyle. Paszport przychodzi pocztą. Może to zrobić jedno z rodziców. My nie mieszkamy w Londynie, taki wypad do stolicy, to dla nas prawie całodniowa wycieczka, do tego by postarać się o polski paszport dla dziecka, to dziecko musi być przy tym obecne. Po co? Nie wiem. Obsługująca nas pani ani razu nie spojrzała na naszego Oscara.

Podsumowywując: mimo, że obsługa w polskim konsulacie poprawiła się znacznie, myślę, że ciągle jeszcze są punkty, gdzie mogłoby być lepiej.

10 comments on “Wycieczka do konsulatu

  1. W kraju na N oczywiscie zlozenie wniosku i odbior tylko osobiscie. 200 km w jedna strone, a calosc trwa moze 10 min – na szczescie zadnych kolejek i mimo wyznaczonej godziny moglem zalatwic wszystko wczesniej. „Jesli nie ma nikogo przy okienku, to po co czekac?” – to doslowny cytat z przemilej urzedniczki (da sie!). Zgrzytem jest tylko koszt 110 EUR, co przy 25 funtach (moze to znizka dla dziecka?) i koszcie wyrobienia w kraju, wydaje sie dosc wygorowana oplata. No i nie rozumiem idei odgradzania urzednikow okienkami z systemem mikrofonow i glosnikow. Mimowolnie poznalem historie slubow, rozwodow, wdowiensta, chorob, itp. jednej z rodaczek:-). Duzo przyjemniej (przyjazniej) usiasc przy zwyklym biurku…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Może polskie paszporty tak szybko jak angielskie wydawane nie będą w Wielkiej Brytanii, bo to przecież „obcy kraj”.. za to w Polsce mogli by coś takiego wprowadzić. Tutaj nawet zgubienie legitymacji studenckiej to biurokracyjna tragedia. Konsulaty i ambasady powinny być najlepiej obsługiwanymi miejscami. Po pierwsze to wizytówka kraju za granicą. Po drugie, ile polskich turystów potrzebuje pilnej pomocy na obcej ziemi, która często nie wiem dlaczego nie jest udzielana?

    Polubione przez 1 osoba

  3. A u nas na Tajwanie, jest miło, szybko i przyjemnie. Wszyscy wszystkich znają i wolę załatwiać wszelkie polskie urzędowe sprawy przez nasze przedstawicielstwo (bo nie jest to ani ambasada ani konsulat) niż w Polsce. Te trzy osoby pracujące w naszym biurze są naprawdę bardzo pomocne.

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s