Bye Bye 2015!

Już kilka dobrych lat chodzę po tej ziemi, były lata lepsze, były i trudne. Ci, którzy czytują mojego bloga wiedzą, bo wzięło mnie w tym roku na wspomnienia związane z moimi początkami na emigracji. Powstał w ten sposób Alfabet Emigracji, (https://dee4di.com/category/alfabet-emigracji/ ), który ślimaczym tempem, ostatnimi czasy ciągnie się do przodu. Niestety czasu trochę brak, dlatego ostatnim wpisem była literka N. Obiecuję jednak, że w Nowym Roku nadgonię.

2015 rok był długi i dobrze, bo wiele się wydarzyło i to głównie miłych rzeczy. Ten rok zdecydowanie muszę zaliczyć do udanych. Zdrowie dopisało, jeśli nie liczyć zaliczonej gdzieś po drodze szkarlatyny. Nowy Rok powitaliśmy grając w karty, w uroczym domku z kominkiem, gdzieś na francuskiej prowincji. Nie żartuję. Dzieci bawiły się w najlepsze, a my rozgrywaliśmy partyjkę za partyjką w remika. Oczywiście szampan był. Powiem wam, że wcale nie brakowało mi hucznej zabawy. Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy w 2015 roku było małe francuskie miasteczko w Akwitanii Coutras. _MG_2161 copyPierwszego stycznia 2015 roku nie spotkaliśmy na ulicach wiele osób, ale spacer po miasteczku i wzdłuż rzeki Dronne był idealny na rozpoczęcie roku.  Dzień później odwiedziliśmy Angouleme, które mnie bardzo przyjemnie zaskoczyło i trzeba było wracać do domu. Styczeń zakończyliśmy eleganckim wyjściem z dziećmi do O2 by zobaczyć celebrytów angielskich, ulubieńców moich dzieci, ale i naszych np. słynnego prezentera mojego ulubionego talk show Jonatana Rossa. BBC rok rocznie organizuje National TV Awards, w nowym roku tez idziemy.

W lutym z okazji urodzin mojego męża pojechaliśmy na musical Król Lew do słynnego londyńskiego West End. Jeśli kiedykolwiek nadarzy wam się okazja by zobaczyć któryś z musicali to zróbcie to koniecznie. Król Lew podobał nam się bardziej niż bardzo.

Luty to nasze drugie święta, bo są urodziny mojego męża, moje, walentynki, nasza rocznica ślubu, poza tym kilkoro dobrych znajomych ma urodziny i oczywiście moje siostry i szwagier. Zamiast Walentynek 14 lutego miałam egzamin TOEFL, bo wpadłam wtedy na pomysł, że może jeszcze sobie postudiuję, ale np. w Kanadzie. Egzamin zdałam, ale plany wyjazdu odwołaliśmy.

_MG_2606By uczcić rocznicę ślubu wybraliśmy się do Czarnogóry, trochę o tym pisałam  tutaj: https://dee4di.com/category/europa/czarnogora/ Czarnogóra zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza ludzie i przypomniała nam nasz kraj zanim jeszcze staliśmy się częścią Unii Europejskiej.

Po powrocie by uczcić moje święto poszliśmy do teatru, bo ja kocham teatr. Sztuka była taka sobie, ale sam fakt odwiedzenia przybytku sztuki miał dla mnie olbrzymie znaczenie. Tutaj możecie przeczytać o naszej sztuce : https://dee4di.com/2014/11/09/lindsay-lohan-w-teatrze-speed-the-plow/

IMG_3163Na początku marca mój syn dostał do napisania projekt o kosmosie i londyńskie Muzeum Nauki wydawało się idealne do zbierania informacji na ten temat. Mieliśmy rację, bo projekt wyszedł mu fantastycznie.

W marcu dalekich wyjazdów nie było, poza krótkim wypadem do Francji, w okolice Le Mans, było cudownie dopóki nie zepsuł nam się samochód i musieliśmy go pozostawić na francuskiej ziemi: https://dee4di.com/2015/03/29/samochod-zepsuty-a-tu-trzeba-wrocic-do-domu/

IMG_5239-2W kwietniu na prawie 3 tygodnie opuściliśmy Europę i polecieliśmy do Japonii. Zaczęłam opisywać te nasze wakacje na blogu, ale nie udało mi się dojść nawet do połowy, bo tyle tam się wydarzyło. Kiedyś dokończę moje wspomnienia. Japonia zachwyciła nas i rzuciła na kolana, to jest zupełnie inny świat. Namiastka opowieści tutaj: https://dee4di.com/category/azja/japonia/

Maj w 2015 był cudowny, zupełnie nie- angielski, świeciło cudne słoneczko, które pozwalało na urocze majówki w okolicy. Jakby jednak tego było mało to wybraliśmy się w odwiedziny do mojej siostry do Luksemburga. To państwo – miasto w jednym naprawdę urzeka, zwłaszcza, gdy dopisuje pogoda. Wtedy też odwiedziliśmy niemiecki Trier. Niestety nie udało mi się podsumować tych wyjazdów na blogu. 22 maja pojechaliśmy na spotkanie z jednym z moich ulubionych aktorów, z Allem Pacino. Relacja pojawiła się później: https://dee4di.com/2015/08/10/spotkanie-z-legenda/

Czerwiec to w Anglii uroczysty czas komunii, a naszej polskiej szkole to intensywny czas świętowania dnia dziecka, dnia sportu i przygotowań do końca roku. Było intensywnie, ale i bardzo przyjemnie, przyjaźnie zawiązane dzięki naszej szkole pogłębiały się, byliśmy dla siebie w trudnych chwilach, ale i w tych radosnych. Wisienką na torcie były nasze odwiedziny w Tudeley, niewielkim kościółku z witrażami Chagalla: https://dee4di.com/2015/06/23/skarby-tudeley/

Lipiec był cudowny! Zaczął się sportowymi przeżyciami w szkołach moich dzieci, a także udało nam się dostać bilety na Wimbledon, pisałam o tym tutaj: https://dee4di.com/category/wydarzenia-sportowe/.

IMG_0954Jakims cudem mojemu męzowi udało się dostać bilety na jedyny w swoim rodzaju show Monty Pythona, uśmiałam się za wszystkie czasy.

Wypad z dziewczynami do Paryża był wspaniały, fascynujący, niezwykły i nieziemski. Będziemy go długo wspominać. https://dee4di.com/2015/07/24/paryzanki-czesc-1-sobota/. Tam tez udało mi się spotkać osobiście dwie blogerki z naszego Klubu Polek na Obczyznie (http://klubpolek.pl/)  Nikę i Asię. To ich cudowne blogi: http://notatkiniki.blogspot.co.uk/  http://grugrubleble.com/

s5Ponieważ Francja jest naszym ulubionym krajem pojechaliśmy tam w lipcu jeszcze raz, do małej nadmorskiej miejscowości St Omer. Zatrzymaliśmy się wtedy romantycznie w hotelu – zamku Tilques. Sprawozdania na blogu zabrakło.

W sierpniu, na początku, udało mi się na chwilkę wyrwać do mojego Krakowa, by uczcić pewne osiągnięcie mojego taty. Czułam się cudownie będąc z nim w tym ważnym momencie i byłam bardzo dumna, że mogę z nim być. Przy okazji poczułam się też jak turystka w rodzinnym mieście, włócząc się po Kazimierzu, robiąc zdjęcia i rozmawiając z ludźmi. IMG_2481Tutaj też spotkałam kolejną naszą klubowicze Anię, która na stałe mieszka w słonecznej Italii. Zapraszam do jej bloga: http://podsloncemitalii.pl/

12 sierpnia to urodziny mojej córeczki. Aż nie wierzę, że czas tak szybko leci, dopiero się urodziła, a już ma 12 lat i jest mojego wzrostu. By celebrować to ważne wydarzenie zabraliśmy dzieci do centrum Harrego Pottera, polecam wszystkim miłośnikom magii i filmu. Relacja tutaj : https://dee4di.com/2015/08/27/harry-potter-world-london-warner-bross-studio/

IMG_3188Zaraz póżniej pojechaliśmy na zasłużone, słoneczne wakacje na Maltę. Relacja na blogu się jeszcze nie pojawiła, za dużo się działo po powrocie. Mój syn przygotowywał się bowiem intensywnie do trudnego egzaminu, który na szczęście, na początku września udało mu się zdać. Trochę o angielskiej szkole wspominałam na blogu, tu https://dee4di.com/2015/10/24/grammar-school-w-anglii-a-co-to/ i tu https://dee4di.com/2015/06/03/moje-gorzkie-subiektywne-zapiski-o-angielskiej-szkole/

Tak jak już wspomniałam, wrzesień przeznaczony był głównie na sprawy personalne, poza egzaminami syna, podjęliśmy także decyzję o sprzedaży naszego domu i kupnie nowego. Poszukiwania trwały bardzo długo, złożyliśmy oferty na dwa domy, ale z różnych względów kupno nie doszło do skutku. Wreszcie znaleźliśmy ten ulubiony. Niestety rok się kończy, a formalności związane z kupnem jeszcze są w toku. Miejmy nadzieje, że nowy rok rozpocznie się dla nas dobrą nowiną. IMG_4330-2Jedynym oderwaniem od stresującej rzeczywistości była deszczowa wycieczka do Reculver Towers. Niedługo o tym napiszę.

IMG_6996-3Październik to przede wszystkim nasze rokroczne wakacje z zaprzyjaźnionymi rodzinami. Pisałam, o tych naszych wypadach kilkakrotnie. W tym roku jeszcze nie, bo za dużo się działo. Tutaj możecie poczytać o poprzednich wyjazdach: https://dee4di.com/2014/11/07/siedemnascie-i-pies/

Listopad był stresujący, głównie przez to kupowanie i sprzedawanie domów. Do tego mocno przeraził mnie atak terrorystyczny w Paryżu. Przyznam się, że dość mocno zamknęłam się w sobie i odgrodziłam od świata. Pogoda nie sprzyjała też moim nastrojom. Chmurnie, deszczowo i bez słońca, także w duszy mi nie grało. Powłóczyłam się jedynie trochę po moim Rochester, tutaj możecie poczytać: https://dee4di.com/2015/11/13/swiadek-narodzin-chrzescijanstwa/ i tutaj https://dee4di.com/2015/10/11/z-wiezy/

Grudzień przyniósł więcej słonecznych dni. Co ja bym zrobiła bez moich przyjaciół, zwłaszcza, bez tej mojej paczki z polskiej szkoły. Też kiedyś myślałam, że od Polaków lepiej trzymać się z daleka. Ostatnie kilka lat całkowicie temu zaprzeczyły. Mam wspaniałych Polskich Przyjaciół i dziękuję, że jesteście ze mną.IMG_9941 Dziękuję Ani i Oliwii za cudowne świąteczne spotkania i pyszności na stole.

Niesamowicie ważny w tym roku stał się także dla mnie mój Klub Polek na Obczyźnie. Dziękuję wszystkim dziewczynom i Tobie Piotrze, że jesteście i że zawsze można z wami pogadać, na każdy temat, poradzić się, czy nawet poszaleć z żartami.

 

 

2016 zapowiada się nieźle. Szwagier mi ostatnio rozbił ulubiony dzbanek, córka jedną z ukochanych misek. Nie rozpaczam, babcia mówiła, że gdy się coś rozbija to na szczęście i właśnie tak chce to widzieć. Rodzina nam się powiększy, my się przeprowadzimy w styczniu, w lutym zobaczę Garou na koncercie i Matthew Perry w teatrze, w kwietniu jedziemy na Kubę, a w maju odwiedzić kochaną przyjaciółkę w Hiszpanii. Póki, co plan wygląda dobrze. Do tego mam cudowną rodzinę i przyjaciół i tego wam właśnie życzę: miłości i przyjaźni w 2016 roku.

 

Dziękuję, że macie do mnie cierpliwość kochani

 

 

 

 

 

 

19 comments on “Bye Bye 2015!

  1. A ja mam cel – przeczytać Twojego bloga:) strasznie mnie zainteresowała wzmianka o Kubie – jedziecie na własną rękę? Będę czekała na relację i musisz koniecznie dokończyć opisy wypraw! i wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

    Polubione przez 1 osoba

    • Agnes, tak jedziemy na własną rękę, z dziećmi. W tym roku na pewno się sprężę i skończę relacje z wyjazdów, to jedno z moich noworocznych postanowień. Bardzo dziękuje za odwiedziny, zawsze jestem wzruszona jak się okazuje, że mnie ktoś jednak czyta. Pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ale, że jak się powiększy? Dorotka w ciąży?
    Mną też porządnie wstrząsnęły zamachy w Paryżu. W dodatku pracuję w szkole europejskiej i mieliśmy specjalne środki ostrożności i protokoły. To dopiero daje świadomość zagrożenia…
    Piękny rok Kochana! Szczerze zazdroszczę. Nie złośliwie. Bardzo motywująca ta Wasza Rodzinka. U nas 2016 to będzie rok zmian. Zaczęło się w grudniu. Jak się ogarnę, napiszę na blogu. Buziaki Kochana! I pełnego Dobra wewnątrz i na zewnątrz życzę. Ania

    Polubienie

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s