Konsumpcja czy jednak ma to drugie dno? Czyli jak widzę Święta Bożego Narodzenia w Anglii.

By

Rzadko zdarza mi się pokazywać cudze wpisy, ale ten fantastycznie opowiada o Świętach w Anglii, że jednak pod podszewką komercji można znaleźć wartości. Też tak to czuję. Poczytajcie

wracam niedługo

Pierwsze odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia na Facebooku zauważyłam już w czerwcu, pierwsze ozdoby i dekoracje świąteczne można dostrzec już w lipcu, np. w słynnym domu handlowym Harrods w Londnie, pierwszy świąteczny towar trafia do supermarketów w drugiej połowie sierpnia, a od września na dobre można zauważyć wzmożony ruch w handlu w związku z Bożym Narodzeniem. Pierwsze reklamy świąteczne słyszałam w radiu już we wrześniu, pierwsze piosenki pojawiają się zaraz po Halloween, a totalne szaleństwo ogarnia Anglię przez cały grudzień.

Dla Anglików, nawet tych niewierzących, święta są chyba najważniejszym czasem w roku (poza swoimi urodzinami 😉 ). Niektórzy kupują prezenty przez cały rok, systematycznie, pakują je w październiku i kładą pod choinkę (tak, w październiku! Znam osoby, które tak właśnie robią), inni kupują prezenty od września. W obu przypadkach, chodzi nie tylko o to, by nie odczuć zbyt dotkliwie uciekającej gotówki, ale też o celebrowanie. Ktoś pomyśli – komercja, konsumpcja…

View original post 491 słów więcej