Za co lubię angielskie święta

To będą moje szesnaste święta w Anglii (dwa razy spędziliśmy święta w Polsce, raz we Francji z przyjaciółmi i raz w Walii). Ponieważ Anglia stała się moją drugą ojczyzną, w święta staramy się godzić nasze polskie zwyczaje z tradycją angielską. Wiem, że wiele osób narzeka, że w Anglii święta stały się bardziej świecką tradycją i nie mają już wiele wspólnego z ich religijnym pierwowzorem. Mnie to jednak nie przeszkadza. Każdy może tutaj celebrować święta tak, jak chce, nikt nie krytykuje, nikt, nic nie narzuca. Oczywiście ulubionym zajęciem Anglików są zakupy, ale tak było od zawsze. Taka rozrywka narodowa. Już podobno Napoleon krytykował za to naród brytyjski. Ostatnio w Internecie pojawiło się zdjęcie choinki, w jakimś domu, która była tak obstawiona prezentami, że widać było tylko czubek. Słuchałam później w radiu rozmowy z właścicielką choinki. Była nią ciężko pracująca mama, która cały rok odkłada pieniądze na to, by Święta uczynić dla swoich dzieci wspaniałymi, pod każdym względem. Mówiła, że chce im podarować, co tylko może i spędzać z nimi czas na świątecznych przyjemnościach. Oczywiście wzbudziła sporo głosów krytyki, ale i pochwał.

Obserwuję moich angielskich znajomych od lat i widzę, że w święta dla nich są bardzo rodzinnym wydarzeniem, a zwłaszcza ważne są dzieci; dla malusińskich  święta powinny być magiczne.
Co ja po tylu latach pokochałam w angielskich świętach? Jest kilka mniej lub bardziej prozaicznych rzeczy. Oto one:

1. Mince Pie –

IMG_8750
Te małe, nadziewane babeczki pojawiły się w Anglii wraz z powracającymi z krucjaty rycerzami w trzynastym wieku. Nazwa jest myląca, bo mince po angielsku mówi się na mielone mięso, jednak, podobno w XIII wieku farsz składał się właśnie z mięsa i suszonych owoców, które rycerze przywieźli z ciepłych krajów. Teraz mince pie to słodziutki deser z kruchego ciasta, suszonych owoców, często namoczonych w alkoholu i przypraw takich jak goździki, gałka muszkatołowa, imbir, cynamon, czyli takich, które my najczęściej dodajemy do piernika. Gdy po raz pierwszy, wiele lat temu spróbowałam mince pie, zrobiło na mnie dziwne wrażenie, może, dlatego właśnie, że spodziewałam się mięsa. Teraz nie ma dla mnie świąt bez angielskiego ciasteczka, ale nauczyłam się też, że nie wszystkie są pyszne. Dla mnie najlepsze są te maślane, gdy proporcje ciasta do nadzienia są równe, z delikatnym podsmakiem brandy. Lubię je jeść delikatnie podgrzane w mikrofali lub w piekarniku, polane dostępną wszędzie w sklepach śmietaną z brandy lub koniakiem. Mniam, marzenie. Jeszcze nigdy nie próbowałam sama piec, ale kiedyś się odważę i o tym napiszę. Dla wszystkich jednak, którzy chcą spróbować podaję przepis:

Kruche ciasto:
• 120 g schłodzonego solonego masła
• 175 g mąki pszennej
• 1 szczypta soli
• 60 g cukru
• 1 żółtko
• 1 łyżka śmietany

Do miski włożyć masło, dodać mąkę, sól i cukier i pocierać w palcach aż się połączą (będą wyglądać jak gruboziarnista bułka tarta). Dodać żółtko i śmietanę i szybko wyrobić, by ciasto zbiło się w kulę. Owinąć w folię spożywczą i wstawić na godzinę do lodówki.

Nadzienie:
• 75 g ciemnego brązowego cukru
• 60 ml słodkiego wina
• 300 g żurawiny
• 1 łyżeczka cynamonu
• 1 łyżeczka imbiru
• pół łyżeczki zmielonych goździków
• 75 g rodzynek
• 30 g suszonej żurawiny
• Skórka z pomarańczy
• kilka kropel ekstraktu z migdałów
• pół łyżeczki ekstraktu z wanilii
• 2 łyżki miodu
• 25 ml brandy

W garnku wymieszać cukier i wino, aż do rozpuszczenia się cukru, na ogniu. Dodać żurawinę i wymieszać. Dodać cynamon, imbir, goździki, rodzynki, suszoną żurawinę, skórkę z pomarańczy. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez około 20 minut, lub dopóki owoce się nie rozpadną i nie wchłoną całego płynu. Zdjąć z palnika, lekko ochłodzić. Dodać brandy, ekstrakt z migdałów, wanilii i miód, wszystko dobrze wymieszać.

Rozgrzać piekarnik do 190 stopni C. Lekko posypać mąką formę na 12 babeczek.
Kruche ciasto rozwałkować na powierzchni lekko posypanej mąką na grubość ok. 2 mm i wykroić kółka o średnicy ok. 8 cm. Nałożyć je do foremek. Dobrze docisnąć do dna. Nałożyć po łyżeczce nadzienia mincemeat do każdej babeczki, wierz przykryć resztą kruchego ciasta, z którego można powycinać wzory
Piec przez 12-15 minut w 190°C.
Studzić chwilę w foremkach a następnie wyłożyć na metalową kratkę.
Smacznego!
2. Muzyka w sklepach i na ulicachSalvation Army 11.12.14
Gdy wyjeżdżałam z Polski, wielkich galerii i supermarketów prawie nie było, nie było tradycji dekorowania sklepów na święta, dlatego w Anglii zachłysnęłam się tym. Teraz uwielbiam  śpiewać świąteczne przeboje podczas robienia zakupów. Moje serce się raduje od muzyki i od razu wszystko wygląda lepiej. Kocham też kolędników i grajków ulicznych, zawsze im rzucę coś do garnuszka, zwłaszcza, że w Anglii tacy kolędnicy zbierają często na wyższe cele. Jedną z najbardziej rozśpiewanych organizacji, przed świętami jest Salvation Army, protestancka armia dobroczyńców zbierająca na całym świecie dla potrzebujących, a zorganizowana na wzór organizacji wojskowych.

3. Santa grottos –
Moje dzieci, gdy były młodsze po prostu uwielbiały chodzić na spotkania z Mikołajem. Teraz już nie bardzo wierzą, że Mikołaj istnieje. Santa Grotto to po prostu dom Mikołaja, bajkowy, kolorowy, pięknie udekorowany.  Spotkać je można w wielu różnych miejscach, galeriach handlowych, centrach ogrodniczych, czy w centrum małych miasteczek. Oczywiście takie spotkanie z Mikołajem jest płatne, niemniej jednak warto, by zobaczyć cudowny zachwyt na twarzach naszych milusińskich. Do niektórych trzeba się zapisywać już z miesięcznym wyprzedzeniem, bo takie są popularne.

4. Świąteczne występy w szkołach –
Moje dzieci, co roku biorą udział w świątecznym przedstawieniu i co roku, jest ono inne. Oczywiście nawiązuje do naszych jasełek i często opowiada historię Józefa i Marii, ale z twistem, dużą ilością muzyki i tańca. Wczoraj właśnie wróciłam z takiej szkolnej produkcji mojego syna i powiem wam łzy lały mi się rzęsiście. Nie tylko mogłam zobaczyć mojego syna na scenie, ale dzieci w drodze do odkrycia historii cudownego narodzenia zawędrowały także do Polski i opowiadały o polskich zwyczajach świątecznych. Przez 7 lat szkoły mojego syna jeszcze nigdy nie słyszałam jak angielskie dzieci mówią cudownie Wesołych Świąt, po polsku.

5. Koncerty kolęd –
O koncertach na ulicach już wspomniałam w punkcie 2. Teraz chcę napisać o koncertach w kościołach i świątyniach chrześcijańskich. Moje dzieci każdego roku brały udział w takich przedsięwzięciach. Było to bardzo wzruszające zobaczyć śpiewające maluchy w cudownej średniowiecznej katedrze. Ich głosy brzmiały anielsko.

6. Love Actually i Bridget Jones’s Diary
Angielska telewizja rok w rok pokazuje filmy o tematyce świątecznej. Każdego grudnia pojawiają się też nowe świąteczne produkcje w kinach, ale dla mnie bezkonkurencyjne są dwa filmy, właśnie te wymienione wyżej. Widziałam je wielokrotnie i przyznam się po cichu, że mogłabym oglądać je naokrągło. Nastrajają mnie bardzo pozytywnie i uroczyście.
Jestem w trakcie przygotowywania wpisu o filmach świątecznych i już niedługo pojawi się on na blogu. Zapraszam
7. Kartki-

IMG_8753
Mój mąż nie cierpi tradycji pisania kartek. Po co – mówi – skoro widzisz się z tymi osobami codziennie. Ale dla mnie jest to piękny zwyczaj, pokazujący, że o sobie pamiętamy. Do bliższych osób piszemy bardziej osobiste życzenia, do znajomych używamy kartek, na których życzenia już są i wystarczy się podpisać. Te kartki później, przez święta zdobią nam pokoje, a po świętach można je oddać do specjalnych zsypów, gdzie się je recyclinguje ( jest takie słowo?)

8. Christmas Dinner
Oczywiście w naszym polskim domu zawsze jest postna Wigilia, ale w dzień Bożego Narodzenia jemy uroczysty obiad „po angielsku”. Wzięło się to stąd, że mieszkamy tutaj i nie chcemy naszych dzieci pozbawiać tradycji ich nowej ojczyzny, (chociaż to Anglia jest właściwą ojczyzną dla moich dzieci, bo się tu urodziły). Nie chcemy by dzieci czuły się pozbawione zwyczajów kulturowych, które celebrują ich znajomi i przyjaciele. Z drugiej strony są to bardzo piękne tradycje. I nawet smaczne:
Klasyczne angielskie menu potrafi być bardzo smaczne. Na przystawkę je się pasztet, często z żurawiną, lub koktajl z krewetek, lub wędzonego łososia z buraczkami i odrobiną chrzanu.
Danie główne to oczywiście pieczony, nadziewany szałwią indyk, podany z pieczonymi w piekarniku ziemniakami, pieczoną pietruszką, brukselką i innymi warzywami z wody, lub polanymi bułką tartą rozgrzaną na maśle. W osobnym dzbanuszku podaje się tony sosu pieczeniowego i żurawinę. I nie może zabraknąć tak zwanego Yorkshire pudding, czyli słonego ciasteczka z ciasta zbliżonego do naleśnikowego, upieczonego w piekarniku, w kształcie kubka. Te świeżo robione w domu są przepyszne.
Na deser to jak wspomniałam wyżej mince pies, lub tzw christmas pudding, który podaje się polany wysokoprocentowym alkoholem i podpala zapałką. U nas w domu ten pudding gości sporadycznie, jedynie, kiedy mamy angielskich gości, bo poza mną nikt go nie lubi.

Wpis powstał w ramach Adwentowego Kalendarza Klubu Polki na Obczyźnie. Więcej informacji i nasz rozkład jazdy można zobaczyć tutaj http://klubpolek.pl/kalendarz-adwentowy/

23 comments on “Za co lubię angielskie święta

  1. W Irlandii takie same obyczaje! Spędzamy w tym roku 10 święta na zielonej wyspie i również mieszamy tradycje. Polska wigilia i moje ukochane mince pies z bitą śmietaną z whiskey. Do wigilijnej wieczerzy planuję w tym roku dołożyć czerwoną kapustę z jabłkami, a zamiast indyka polską gęś. Taki mix and match.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę pięknych Świąt!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiamy w rodzinie suszki! Szczególnie kompot wigilijny! Dzięki za poddanie przepisu 🙂 Będę mogła zaskoczyć rodzinkę czymś nowym w te Święta – zrobię Mince Pie – spróbuję tam tylko dodać naszych suszek jak na kompot świąteczny czyli śliwka i jabłko… Myślisz, że będzie smaczne?!?!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wpis piękny… chociaż akurat mnie się nie bardzo podobają te angielskie zwyczaje. I u nas też już w galeriach handlowych pełno choinek (jak na mój gust trochę za wcześnie się pojawiają) i rozmaitych pastorałek… Dzięki temu potrafię być zmęczona Świętami jeszcze przed Świętami 😉
    Ale dzięki za przepis. Nie wiem kiedy, jednak kiedyś z pewnością go wypróbuję.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tradycja to fajna sprawa 🙂 Każdy kraj ma coś wyjątkowego na świątecznej liście zwyczajów. Może spróbuję upiec ten brytyjski świąteczny deser. Zobaczymy czy czas na to pozwoli. W Polsce świąteczną tradycją jest „Kevin sam w domu” 😀

    Polubione przez 1 osoba

  5. Piekny wpis! Od 23 lat we Francji w Polsce spedzilam 5 swiat Bozego narodzenia w tym czasie. Stanowczo za Malo! Bo Ja uwielbiam polskie Swieta! Tutaj Gdzie mieszkalam: Bretania, Paryz, Bordeaux Brak mi swiatecznej atmosfery… Prawdziwie swiatecznej Bo duchowej. Komercja to dla mnie za malo. A wlasnie tego tutaj nie brakuje. U moich tesciow robilam przez wiele lat Swieta sama: choinka, dekoracje, jedzenie, obrusy, Swiece… Wszystko przywiozlam albo kupowalam Bo tesciom, Francuzom sie nie chcialo a potem sluchalam jak to pojscie, moje, na Msze im przeszkadza, jakie to jest glupie, sluchalam jak wysmiewaja sie z oplatka itd. W tym roku bede w Swieta sama w domu, Moze Moj maz i Moj syn zostana a Moze nie… Swieta sa dla mnie piekne i Wazne tylko w Polsce.

    Polubione przez 1 osoba

    • Wzruszyłam się, widzisz w Anglii jest o tyle dobrze, że nikt nigdy nie wyśmieje, czy nie skrytykuje twojego podejścia. Znam duzo osób, którzy spędzają święta „po naszemu”. Mam nadzieję, że mąż z synem zostaną i będą z Tobą się cieszyć, bo smutno być samemu w święta. Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  6. święta są fajne, wreszcie wiem co to są mince pie – inaczej umarłabym w nieświadomości, przekazując swoją błędną mięsną wiedzę następnym pokoleniom ;-D
    Ja lubię kartki pocztowe, chociaż zazwyczaj za późno sie reflektuję, żeby się za nie zabrać – już idę pisać!

    Polubione przez 1 osoba

  7. U mnie beda to jus chyba 23swieta we Francji (bo w Polsce byłam raptem ze trzy razy) ponieważ jesteśmy rodzina francusko-polska to święta sa zawsze mieszanką obyczajów z obu krajów. Jedyne czego przestrzegaj surowo, to nieobecność mięsa na stole wigilijnym, bo we Francji nie jest to posiłek obowiązkowo bez mięs.
    Francuskie dania sa na święta bardzo wykwintne, a na rodzinnych stołach króluje tradycyjnie kapłan faszerowany kasztanami a niekiedy i foie gras, symbol świat i wielkich okazji (o kapłanem będziesz mogła poczytać u mnie 22/12 )
    Pozdrawiam dzis z Paryza i zaraz biegne na wybory
    Nika
    PS Kiedy wpadniesz ponownie na paryskie sniadanie?

    Polubione przez 1 osoba

    • Takie foie gras to ja bym chętnie zjadła, nawet na śniadanie 😉. A kiedy będę w Paryżu to trudno powiedzieć, być może na jednym z meczów w Mistrzostwach Europy. W lutym będę w Caen. Ale o ile siebie znam to znajdę jakiś powód by pojechać do Francji. Ale może ty masz ochotę odwiedzić Anglię ?

      Polubienie

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s