Paryżanki część 2 Niedziela na Montmartre

sniadanie paryskie1Jak nam się udało rano wstać? Nie wiem! Niemniej jednak udało się. Anetka, by być pewną, że Kamila będzie w stanie otworzyć oczy na całą szerokość, skoczyła na dół po kawkę dla przyjaciółki. I tak gotowe do dalszej przygody stanęłyśmy w recepcji by się odmeldować. Wszystko poszło jak po maśle i chwilę później byłysmy już na parkingu. Aby wszystkie mogły spokojnie wsiąść musiałam podjechać troche samochodem do przodu. Niestety drogę blokowała Kamila; „ szukałaś żabich udek, a jak sie nie usuniesz to z ciebie bedą takie żabie udka na kolacje” – nakrzyczała na nią Aneta. W końcu wyruszyliśmy z tomtomem ustawionym na parking w okolicach Braserrie Barbes. Dlaczego właśnie tam? Bo byłyśmy umówione z dwiema niesamowitymi kobietkami Asią i Niką z  Klubu Polki na Obczyżnie ( http://klubpolek.pl/ ). ŚNIADANIE PARYSKIE1Restaurację zaproponowała Nika z http://notatkiniki.blogspot.co.uk/ i był to rewelacyjny wybór, tak nam smakowało, że wróciłyśmy tam ponownie na obiad. Moje klubowe koleżanki nie spodziewały się, że pojawię się w Brasserie,  w towarzystwie siedmiu (jak je pięknie określiła Nika) Amazonek. Niestety to nasze paryskie śniadanko było raczej krótkie. Nika poopowiadała nam o swojej paryskiej drodze i podróżach pomiędzy Paryżem,  Bruksela, Strasburgiem i Roussillon na południu Francji, a Joasia o perypetiach życia z dziećmi na francuskiej ziemi. Pięknie o tym pisze na swoim blogu http://grugrubleble.com/. Zapraszam.

I niestety musiałyśmy się rozstać, Nika pojechała do Strasburga, Joasia podejrzewam, że spać po imprezie poprzedniej nocy, a my, Amazonki, zobaczyć Montmartre, czyli moje, najukochańsze miejsce w Paryżu. Pisałam tutaj https://dee4di.com/2014/12/10/wiatraki-kankan-i-sex-czyli-moje-wloczegi/

Trasa poprowadziła nas z Bulwaru Barbes, ulicą Rue Myrha, ulicą Rue Sartre aż pod słynne wysokie schody. Zanim jednak wspięłyśmy się do góry wstąpiłyśmy do pełnej pyszności cukierni, gdzie Oliwia poprawną francuszcyzną sama zamówiła ciasteczko. Trochę trwało zanim udało jej się zapamiętać tak istotne żewudre! Dziewczyny podpowiadały metody; po prostu zapamiętaj, że żre i drę. I jakoś się udało, bo Oliwia zamówiła i nawet dostała, to, co chciała. Najpiękniejszym jednak francuskim akcentem mogła pochwalić się nasza Julka, każde nawet polskie wypowiedziane przez nią słowo brzmiało lekko z francuzka.

Montmartre1Droga pod górę nie była łatwa, no może dla wysportowanych i zwinnych Ań i Kamilli, ale nie dla mnie. Na szczęście miałam wymówkę, że muszę przystanąć by zrobić kilka zdjęć.  Na szczycie, jak wisienka na babeczce czekała na nas nagroda: Świątynia Serca Jezusa – Sacre Coeur, piękny budynek wybudowany na najwyższym wzniesieniu w Paryżu, jako podziękowanie za ocalenie, po oblężeniu Paryża przez Prusy.Montmartre3 Bizantyńsko-romańska Sacre Coeur jest biała, bo zbudowana z trawertynu z domieszką kalcytu, który powoduje, że mimo zanieczyszczenia, zmian pogodowych zawsze pozostaje lśniąca i widoczna z daleka.  A widok z jej tarasów zapiera dech w piersiach. Można dostrzec tereny oddalone prawie o 30 km, cały Paryż na talerzu. Idealne miejsce do zdjęć, które oczywiście zrobiłyśmy. Obchodząc bazylikę od południowej strony doszłyśmy do słynnego Placu du Tertre, artystycznego serca Montmartre. Jak za dawnych czasu mijałyśmy na ulicach malarzy ze swymi sztalugami, śpiewaczki o lekko zachrypłym głosie. Montmartre8Może będą to przyszli następcy Moneta czy Edith Piaf? Ze wzgórza zeszłyśmy słynną Rue Lepic odwiedzając po drodze Moulin dela Gallette, potem ulicą  Rue des Abbesses doszłyśmy do w miarę nowej paryskiej atrakcji, ściany miłości. Na czarnej tablicy czymś w rodzaju kredy napisane jest jedno wyrażenie, ale we wszystkich językach świata. Kocham Cię! Jak wiele może zmienić taki zwrot w życiu ; Kocham cię, I love you, Je t’aime, Ti amo, aishiteru yo, Te Quiero…Montmartre11

Podniesione na duchu i może trochę stęsknione za naszymi drugimi połówkami,  po takiej miłosnej uczcie schodziłyśmy dalej aż do Placu Blanche, gdzie znajduje się słynny Moulin Rouge. Tutaj prawie odtańczyłyśmy kankana, co zostało uwiecznione na poniższym zdjęciu.Montmartre12 Niestety jak to zauważyła Oliwia do kabaretu nie chcieli nas przyjąć.

Stamtąd prosta droga prowadziła do Placu Pigalle, który z jakiegoś powodu dziewczyny wyobrażały sobie inaczej. Zaznaczę, że żadnych kasztanów nie znalazłyśmy, za to uroczy pchli park (odmienny o tego koło naszego hotelu) i masę sex shopów. Mogłyśmy się spokojnie wszystkiemu poprzyglądać bo Kamila znowu miała misję poszukiwawczą. Tym razem chodziło o znaczki, bo jak się jest w Paryżu to kartki trzeba wysłać i tak od tabaco magazin do tabaco magazin chodziła bidulka i pytała o znaczki. W końcu misja zakończyła się powodzeniem. Znaczki zostały zakupione i nie tylko znaczki, bo jakimś cudem siedem bab trafiło do otwartego sklepu z butami. Oczywiście nie można było wyjść z niego z pustymi rękami, a może powinnam napisać nogami. Nasza Ania miała niedawno urodziny i w prezencie dostała od nas kieszonkowe do Paryża. Przydały sie, bo na zgrabnych stópkach Ani zadomowiły sie nowiuteńkie, czarne trampeczki. Montmartre16Tylko Oliwia, która miała już na stopach żywe rany i to ona powinna pierwsza buty zakupić, wyszła ze sklepu, tak, jak do niego weszła; w swoich sandałkach, z obtartymi stopami. Po prostu nie znalazła nic odpowiedniego. Po takich wrażeniach pozostawało nam tylko jedno, napełnić żołądki przed podróżą. Początkowo zbliżając się powoli w stronę bulwaru Barbes rozglądałyśmy się gdzieby tu zjeść, ale potem, chyba Aneta, a może Ania W, wpadła na genialny pomysł, by  wrócić  do miejsca, gdzie już byłyśmy i gdzie śniadanko było pyszne, a kelnerzy przystojni. I wróciłyśmy. Niespodziewałyśmy sie tam takich tłumów.  Na stolik trzeba było troszkę poczekać. Patrzyłyśmy z lecąca w kącikach ust śliną na talerze innych konsumentów. Praktycznie bez ceregieli wbijałyśmy wzrok w ludzi siedzących przy dużych stolikach, takich, które mogły pomieścić nas siedem. Ale bez skutku, swoje trzeba było odczekać. Od czasu do czasu wyłapywałyśmy triumfalne spojrzenia ( przynajmniej tak nam sie wydawało ) jedzących, dla nich byłyśmy angielsko języczne; ” Wy mieliście Waterloo, my mamy stolik”, podsumowała ich tok myślenia nasza Anetka.  W końcu dostałyśmy upragniony stolik. Tym razem żaden ślimak nie wylądował na naszym talerzu, za to były tam pyszne sałatki i burgery.Montmartre18 A jako uwieńczenie dnia przepyszne desery, ciasteczka karmelowe, czekoladowe, tarty z truskawkami, bomby makaronikowo budyniowe, lody cytrynowo – bazyliowe. Spróbować i umrzeć. Do dzisiaj śnią mi się po nocach.Montmartre25 I ta kawa! Ah! I po prostu nie mogę nie wspomnieć kelnerów, a zwłaszcza jednego z nich za którym rzuciłyśmy długimi spojrzeniami spod wymalowanych rzęs. Nawet Anetka miała dzisiaj makijaż i wygladała przeuroczo.

Niestety, wszystko, co dobre prędko się kończy! Nasza podróż też! Wróciłyśmy jednak z usmiechami na buziach i masą cudownych uczuć i wspomnień. Takiego Paryża się nie zapomina. Zostanie on w naszych sercach na zawsze, jako stare babcie będziemy wspominać z rozrzewnieniem.

16 comments on “Paryżanki część 2 Niedziela na Montmartre

  1. Faktycznie nasze spotkanie było zdecydowanie za krótkie, ale przecież teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby następne było dłuższe. Oczywiście z całą siódemką, bo fantastyczne z Was kobietki 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Muszę przekazać tak cudny komplement moim Amazonkom. Dziękuje Asiu, naprawdę było super was poznać i zgadzam się następne spotkanie naprawdę musi być dłuższe. Buziaki

      Polubienie

  2. Wy jesteście „nie do zdarcia” babeczki, a ty masz cudowny dar gawedziarki, ktora potrafi opisać normalne sprawy w niezwykły sposób.
    I tylko gwoli ścisłości dodam, ze Paryż i Bruksela sie w moim przypadku zgadzają. Natomiast nie Stuttgart a Strasbourg 🙂 i Roussillon (okolice Perpignan), a nie Langwedocja :)))
    Buziaki teraz akurat przesyłam je wam z Lyonu (69FR):)))
    Nika

    Polubione przez 1 osoba

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s