Na kwaśne jabłko

BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI
Poniższy post powstał w ramach projektu „BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI” Klubu Polki na Obczyźnie, który dedykowany jest Karince oraz jej siostrze Ali. Dziewczynki aktualnie nie mają możliwości by podróżować, dlatego zabieramy je w baśniową podróż po świecie z dziecięcych snów.

Bajka 29.

Bajka 29 NA KWAŚNE JABŁKO

„Istnieje mapa bez krańców świata – są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech:, jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce. Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii, na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy – nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał.”

5850884
-Karina, co ty masz na sobie! Kiedy Ty zdążyłaś się przebrać?
a ty? Mrużąc oczy Karina spojrzała krytycznie na starszą siostrę. Po chwili obie wybuchnęły gromkim śmiechem. Z jakiegoś nieznanego nikomu powodu ubrane były w długie czarne wełniane sukienki z kołnierzykami i długimi rękawami, obszytymi na końcu białą koronką. Na sukienki nałożone miały koronkowe fartuszki, które kiedyś pewnie były białe, ale teraz wyglądały jakby okres swej świeżości miały dawno za sobą. Na główkach miały biało- brudne czepki, a na nogach szarawe rajstopy z dziurami wielkości wskazującego palca. Jeszcze nie przestały się śmiać, gdy cień jakieś olbrzymiej postaci pojawił się tuż koło nich, a dudniący głos zahuczał: Śmiać wam się zachciało, zamiast pracować, już wy dostaniecie ode mnie zapłatę za pogaduszki! Dziewczynki zamarły z przerażenia, bo kątem oka dostrzegły olbrzyma z rozwianym włosem, który zbliżał się powoli, ale stanowczo w ich stronę. W tym momencie ktoś nagłym ruchem złapał je pod rękę i pociągnął za sobą. Uciekamy!!! Krzyknął jakiś nierozpoznawalny głos. Wydawało się to najlepszym wyjściem i Karinie w ostatniej chwili udało się złapać Śpioszka. Pchane przerażeniem biegły prawie jak wiatr, traciły oddech a wystające spod czepka włosy bez przerwy zaczepiały się jakieś gałęzie. Nie było szans by się porządnie rozglądać. Przed oczyma migały na przemian drewniane biało- czarne domy, sklepy z kolorowymi szyldami i brukowane ulice. Śmierdziało niemiłosiernie, a pod nogami słychać było nieprzyjemne chlap chlap. Przez moment z daleka dostrzegły wieżę jakiegoś majestatycznego kościoła i w tym kierunku mknęły. Szybciej szybciej krzyczał jakiś młodociany głośnik, który Ala zdefiniowała w swej mądrej główce, jako chłopięcy. Obie traciły już oddech, więc Ala postanowiła działać. Jej młodsza siostra była okropnie zmęczona, na jej policzkach lśniły jakieś krople. Co to? Pot? Łzy? Szarpnęła ręką z całej siły stając niemalże natychmiast w miejscu. Chłopak zachwiał się na nogach. „Nie możemy dalej biec powiedziała jesteśmy zbyt zmęczone!” Młodzieńczy głos okazał się chłopcem w poszarpanym garniturku w wieku około 13 lat który z wyrazem przerażenia na twarzy spojrzał na Alę –Oni zaraz Nas dorwą- krzyknął
Kto? No właśnie, kto nas goni?
Jak to, kto? Gang! Albo kradniesz dla Nich albo biją cię na kwaśne Jabłko!
Kradniesz? Karina otworzyła szeroko buzię ze zdziwienia, ale szybko ją zamknęła, bo blisko nosa usłyszała nieprzyjemne bzyczenie. Much było tu pełno latających nad stosami śmieci i odpadków jedzenia porozrzucanych po ulicach.
-jak to kradniesz?
– nie wiecie? Mieszkacie na ulicy i nie wiecie?
– nie mieszkamy na ulicy, tylko z mamą i tatą i mamy łóżka i pieczemy smakołyki i słuchamy muzyki -w tym momencie to chłopak wybałuszył oczy i rozdziawił usta
to wszystko prawda? A pokażecie mi? Czemu jesteście takie brudne skoro… nie zdążył jednak dokończyć zdania gdyż wielkie, ciężkie dłonie z rozczapierzonymi pulchnymi paluchami złapał go za kołnierz i tubalny głos wrzasnął: a to tu się skryłeś bratku! Chciałeś uciec naszymi pieniędzmi!
– ale ja naprawdę nie mam żadnych pieniędzy! Chłopak wyrywał się i krzyczał przeraźliwie, ale mężczyzna o wielkich dłoniach, olbrzymim cielsku i najbrzydszej szczerbatej, poobijanej twarzy, jakiej dziewczynki nie mogły sobie nawet wyobrazić trzymał go w stalowym uścisku.
Musimy mu pomóc krzyknęła Karina, której dobre serduszko nie potrafiło pogodzić się z tym, co widzi,
ale jak? Zastanowiła się Ala. Karina nie czekała na to, co wymyśli Ala; rzuciła się na olbrzyma z małymi piąstkami i zaczęła go tłuc po udach. Natychmiast dołączyła do niej Ala. Niestety skutek ich walenia z całych sił był tylko taki, że olbrzym otrząsnął się od nich jak od uciążliwych much, machnął łapskiem i obie wylądowały na zabłoconym bruku. Zanim się podniosły, olbrzyma z chłopakiem już nie było. Był za to starszy pan ubrany w czarną długą pelerynę, który stał i dobrodusznie im się przyglądał.
Kim pan jest – zapytała Karina, która już miała się popłakać, ale dzielnie powstrzymała łzy i zrobiła rezolutną minkę – i dlaczego nie pomógł pan temu małemu chłopcu, przecież pan widział, że zabrał go ten zły człowiek
Pozwólcie, że się przedstawię dziewczynki, nazywam się Charles Dickens, ale wy możecie na mnie mówić Karol, (bo tak chyba brzmi moje imię w waszym języku). Ale najpierw wstańcie z tego bruku, tu zaraz za rogiem jest moje biuro, tam możecie spokojnie umyć ręce i doprowadzić sukienki do porządku.
-, Ale nasza mama nam nie pozwala rozmawiać z obcymi, a tym bardziej iść do czyjegoś biura.article-2115891-123390DC000005DC-148_634x361
– Przecież zawsze możecie użyć swojej wyobraźni i uciec, czyż nie?
– Jak to wyobraźni?
A czy nie znalazłyście się tutaj w moim świecie, w drugiej połowie 19tego wieku, w Anglii, a dokładniej mówiąc w Kent tylko i wyłącznie dzięki waszej magicznej mapie, a ta mapa działa tylko i wyłącznie dzięki waszej wyobraźni?
Dziewczynki zamarły z wrażenia; a skąd on wie o mapie?
Widzicie, ja żyłem tutaj dawno dawno temu. Byłem niezbyt bogatym chłopcem, a mój tata pracował tutaj w stoczni przy budowie statków. Często zabierał mnie ze sobą na spacery, często do takiej piękniej wioski o nazwie Higham i tam pokazywał mi najpiękniejszy dom na świecie, przynajmniej dla mnie on był najpiękniejszy. Tata zawsze mówił, ze jak będę ciężko pracował to kiedyś sobie ten dom kupię i wiecie, co się stało?
Co się stało? Nie wiemy. – Dziewczynki słuchały z wypiekami na twarzy
Wczoraj właśnie kupiłem ten dom! article-2115891-11A0381D000005DC-408_634x423
– To znaczy, że jesteś bogaty?! – wykrzyknęła Karina
Hahaha, trochę jestem. Pracuję moją wyobraźnią i tak jak wy teraz, ja też przenoszę ludzi w inne światy. Ale pokazuję im nie tylko piękny świat, ale ten okropny, gdzie dzieci są bite i poniżane i muszą ciężko pracować. Chcę ludziom uświadomić, że to jest złe. Czy wy w waszym świecie też musicie ciężko pracować lub żebrać o jedzenie?
– Są jeszcze na świecie dzieci, którym jest ciężko i muszą pracować, ale w Polsce, u nas dzieci, mieszkają z rodzicami i chodzą do szkoły i tylko narzekają, że się muszą dużo uczyć
-Naprawdę? Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałem się uczyć, gdy byłem mały
Dobra dobra, dorośli zawsze tak mówią, byśmy się czuli szczególnie, że się możemy uczyć. Karolu powiedz lepiej, kim był ten chłopak i gdzie zabrał go ten okropny facet. Czy on go zbije na kwaśne jabłko, albo każe mu kraść?
– Niestety tak będzie, ale jego historia nie skończy się tak źle…
Ale nagle coś natchnęło – Już wiem– wrzasnęła nagle jakby odkryła Amerykę – To Oliwer Twist! Prawda? Karina nie martw się, on znajdzie swój dom, ktoś go przygarnie, zaopiekuje się nim, choć najpierw nie będzie miał wesołego życia
Jestem pod wrażeniem – powiedział Karol – czytałaś moją książkę.
Eeeee… aaaa.. – Ala przez chwilę zrobiła głupią minę i mimo rozdziawionej buzi zapomniała jak się mówi
Nie czytałaś? To skąd wiesz, co się stało? – Dickens patrzył wyczekująco na dziewczynkę
Oooglądałłam filmmm – Ali, całej czerwonej ze zdenerwowania, udało się wreszcie wydusić z siebie wyznanie
Oglądałaś co? A zresztą nie ważne. Ważne, że znasz historię i wiesz, że w końcu Oliwier znajdzie kogoś, kto go pokocha i się nim zaopiekuje. Bo to ważne, by dzieci miały kogoś takiego, kogoś, kto się o nie troszczy i od czasu do czasu przytuli i pocałuje
Ala – Karina stanęła na paluszkach i wyszeptała do ucha siostry – ja już mam dość tych przygód, chcę do domu, do mamy. Najpierw w Niemczech znalazłyśmy masę zabawek dla dzieci, a teraz tu zobaczyłyśmy, że nie wszystkie dzieci na te zabawki stać, ale mimo tego, mogą mieć to, co najważniejsze na świecie – miłość bliskiej osoby. Ala, ja chcę do mamy! Tęsknię już za nią ogromnie.

oliver-twist

10 comments on “Na kwaśne jabłko

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s