17 i pies cd – Turbo Wtorek

mount blancWstaliśmy rano, jak na nas, wyjątkowo wcześnie. Praktycznie przed 9 byliśmy gotowi do podróży. Słoneczko znowu pięknie świeciło na niebie i droga minęła nam szybko. Zaparkowaliśmy na parkingu, pod kolejką w centrum Chamonix, które pięknie wyglądało w promieniach porannego słońca, ale po wyjściu z samochodu okazało się, że brak chmur na niebie wcale nie oznacza wysokiej temperatury. Było dość chłodno. Każdy powyciągał z bagażnika kurtki, czapki, rękawiczki; wiedzieliśmy, że tam w górze będzie jeszcze zimniej. Wiedzieliśmy, a tu okazało się, że moja własna córka, której zawsze ciepło, nie wzięła kurtki, przyjechała ubrana w przewiewny sweterek. Oczywiście ja miałam pretensje do Macieja, a on do mnie, że nie dopilnowaliśmy (zauważyliście, że gdyby nie dzieci to może ludzie by się wcale nie kłócili? – to taka moja mała dygresja wynikająca z chwilowej frustracji). Wszystkim wokół powtarzaliśmy, by wzięli ciepłe rzeczy, bo z doświadczenia wiedzieliśmy, że na górze jest zimno, a nie pomyśleliśmy o własnym dziecku (bez komentarza). Skończyło się, że oddałam malcowi moją kożuszkową kurtkę, a sama zostałam w swetrze i zielonej chuście (na szczęście ubrana na cebulkę miałam kilka warstw na sobie).
Mount Blanc (81)Bilet dla czteroosobowej rodziny na kolejkę na Aiguille Du Midi kosztuje 161 euro. Liczyliśmy na zniżkę dla grupy, ale żeby być grupą trzeba „się składać” z 20 osób, a nam zabrakło trzech. Czapki były już na głowach, szaliki na szyjach i stanęliśmy w kolejce, która o tej porze roku była naprawdę mała. Poczekaliśmy około 15 minut i wreszcie ruszyliśmy w podróż w przestworza. Lot kolejką podzielony jest na dwa etapy pierwszy dowozi ludzi na Plan de l’Aiguille na wysokość 2300mnpm, a w drugiej części frunie się nad lodowcem Les Pelerines. Widok z góry zapiera dech w piersiach. Aiguille du Midi położone jest 3842 metry nad poziomem morza i nawet w lecie leży tu śnieg i jest zimno. Trochę jednak odczułam brak mojej kurtki. Pospacerowaliśmy sobie po tarasach widokowych, z których można zobaczyć Alpy Francuskie, Włoskie i Szwajcarskie. Jest to zdecydowanie niesamowite miejsce i trzeba tu być, choć raz w życiu. Na szczycie są kafejki, restauracja i sklepiki z pamiątkami, gdzie Maciej powiększył swoją kolekcję pamiątkowych medali, a ja zaopatrzyłam się w kolejną łyżeczkę. Nie obyło się też bez kolejnego magnezu na lodówkę, choć zdecydowanie brakuje już na niej miejsca (jeden z powodów by kupić większą).
Gdy wróciliśmy na ziemię była pora lunchu i się zaczęło. Czasami liczba ludzi o jakże różnych mentalnościach, pochodzeniu, czy potrzebach powoduje, że ciężko jest podjąć najzwyklejszą decyzję. _MG_0116Nie pytajcie jak to się stało, ale zapakowane rano bagietki, sery, pasztety, nawet sałatkę z makaronu wyciągnęliśmy na środku parkingu i siedząc na ziemi lub stojąc w kółku zjedliśmy lunch. Dziwne? Dziwne, ale niewiele ludzi może się pochwalić, że dobrze zjadło na parkingu w Chamonix.
Planowaliśmy odwiedzić jeszcze inne miejsca tego dnia, ale zadzwonili z warsztatu, że samochód Jatindera jest do odebrania. Nie znaleziono w nim żadnej usterki, ale dowiedzieliśmy się, że podobno turbo tak ma. Rzekomo taki samochód jak ten powinien być inaczej używany, jest to pojazd na długie trasy, gdzie jest w stanie rozwinąć szybkość. Jeśli taki samochód używa się tylko do krótkich wypadów po mieście, na zakupy, a pewnego dnia ruszy się nim w dalszą, bardziej wymagającą trasę to turbo zaczyna się buntować.Mount Blanc (106)

2 uwagi do wpisu “17 i pies cd – Turbo Wtorek

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s