rozmiałczą nas koty, rozdziubią nas wrony

IMG_5863Przeczytałam w książce „Czekolada 2” , że cmentarz Montmartre słynie z kotów. I faktycznie jest ich tam pełno. Chyba czują się dobrze ze zmarłymi. Chodzą, powoli, leniwie podnosząc łapki jakby bojąc się obudzić śpiących. A może są to ucieleśnione dusze leżących tutaj ludzi?! Do żywych raczej nie podchodzą, uciekają spłoszone, gdy ktoś naruszy ich osobistą przestrzeń. Gdy się im nie przeszkadza, wylegują się wygodnie na nagrzanych słońcem grobach, lekceważąc wszystko co dzieje się wokół nich. IMG_5919-2Są to bardzo tajemnicze stworzenia, w krajach anglosaskich uważa się, że gdy kot siada na nagrobku, to znaczy, że osoba tam pochowana została za życia opętana przez złe moce. Gdy kot przeskoczy przez zmarłego, ten zamieni się w wampira. Niektórzy wierzą, że kot to inna postać wiedźmy, która przychodzi na cmentarz, czeka cały dzień, a wieczorami wykopuje z grobów kawałki kości czy włosów dla swoich magicznych potrzeb. Kot był w przeszłości obarczony bagażem zła, symbolem fałszywości, okrucieństwa i nieczystości.IMG_5916 W średniowieczu spalano koty masowo na stosie, często razem z podejrzanymi o czarnoksięstwo, niewinnymi ich właścicielkami. Próbowano wyganiać złe moce z kotów ściskając ich ogony rozszczepionym drewnem (tzw branie kota w leszczoty). Zwłaszcza czarne koty zabijano nagminnie, aż dziw bierze, że czarny kot nie zniknął z tej ziemi przy skrupulatności z jaką próbowano go wytrzebić. Ale może to było tylko jedno z dziewięciu żywotów kota…

Cmentarz Montmartre to także przeraźliwe krzyki wron. Ten dźwięk dociera wszędzie, nie pozwala się skupić, przenika do najbardziej szarych, najdalszych komórek mózgu i sumienia. Siedzą na drzewach, albo kołują czarnym stadem nad grobami. IMG_5887Czemuż one tak się wrzeszczą? Przypomniał mi się taki obraz Van Gogha „Pole ze stadem wron”. Sielankowe, ciepłe kolory zakłócają właśnie czarne plamy na horyzoncie, od których pociemniało niebo. Moja babcia zawsze mówiła, że gdy wrona kracze to jest to zły omen, zła nowina, że ktoś umrze. Bo wrona czy kruk to ptak złowieszczy. Na Rusi uważano, że te czarne ptaki stworzył sam diabeł. Że pod ich postacią chowają się wiedźmy i czarownicy. I pojawiają się zawsze tam gdzie pojawia się śmierć bo są to jej nieodłączni towarzysze.

Ale ornitolodzy mówią, że krakanie to jest taki wroni śpiew. Wrony na wiosnę, siadają w promieniach słońca, puszą swoje pióra, mrużą oczy i wykonując lekkie skłony wydają z siebie pomruki, stęknięcia, kliknięcia i krakania – i to jest właśnie śpiew. Szkoda, że o tym nie wiedziałam gdy włóczyłam się po alejkach tego pięknego cmentarza. IMG_5915Mogłabym, zamiast narzekać na wrzask, zwrócić uwagę na ten lament dla zmarłych.

4 comments on “rozmiałczą nas koty, rozdziubią nas wrony

  1. Nieprzyjemnie mi się czyta o dręczeniu kotów, jako że sama posiadam dwa i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł je skrzywdzić 🙂 A w kocie przesądy wierzą tylko ludzie, który kota nigdy nie mieli.

    Lubię to

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s