Taka niewielka refleksja bez puenty

By

Niewielka refleksja bez puenty

Siedzę na na małym placyku z fontannami i podziwiam imponujący budynek Sorbony. Kiedyś miałam wielkie plany aby tutaj studiować. Nie wyszło. Któregoś dnia przyszło mi opuścić mój rodzinny kraj nad Wisłą. Mijały lata, a ja zawsze kogoś za to obwiniałam.” Bo miało być inaczej”. Bo moje górnolotne ambicje nie znalazły zaspokojenia. „Bla bla bla… Dee pobudka! Po historii na UJ Sorbona niekoniecznie otworzyłaby ci swoje drzwi i po historii na UJ niekoniecznie też mogłabyś sobie pozwolić na takie intrygujące sam na sam w Paryżu. A teraz właśnie tu jesteś i z pełną świadomością upijasz się „do dna” ciężkim paryskim powietrzem”.
Na skraju fontanny siedzi stary zgarbiony mężczyzna. Wygląda jakby cały świat spadł mu na ramiona. Początkowo myślałam, że jest pijany, ale już wiem, że nie jest. Może siedzi i myśli, że kiedyś miał w planach studiowanie na Sorbonie, ale nie wyszło. Może obwinia o to cały świat… Może w życiu miało być inaczej…może może może. Patrzę na jego przygarbione ramiona i na twarz bez uśmiechu i myślę sobie, że czas na mnie bo Paryż czeka.