Zacznę od podroży do Paryża…

Plac delfinaKocham Paryż i miałam to szczęście spędzić w nim uroczy tydzień – sam na sam z miastem. Tylko ja i Paryż, ja i miasto malarzy, pisarzy, marzycieli…

Krok po kroku próbowałam zapisywać wrażenia

Oto co wyszło:

Niedziela

Jestem w Montpellier. Czekam na pociąg do Paryża i mam ponad godzinę czasu do odjazdu. Czekam w parku naprzeciwko stacji. Pogoda jest prześliczna. Siedzę na drewnianej ławce z mosiężnymi nogami w kształcie końskich kopyt. Obok mnie usiadł mężczyzna na oko gdzieś w wieku mojego taty, w skórzanej kurtce i koszuli w biało – różowe paski, czyli takiej, jakiej mój mąż nigdy by nie założył. Mężczyzna wyciągnął z plastikowej reklamówki kawał żółtego sera i ułamał pól bagietki. Rozsiadł się wygodnie i podgryza na przemian raz ser, raz bagietkę. Oczywiście w jednej ręce trzyma ser, w drugiej bagietkę. O Francjo Francjo – takich właśnie obrazków się po tobie spodziewam, póki co, mnie nie zawodzisz.

Park, w którym siedzimy jest malutki, bardziej jak ogród otoczony strzelistym ogrodzeniem, na środku którego jest staw z nietypową fontanną. Jest to wielka skała, porosła mchem i inną roślinnością, z której spływa woda. W środku skały na pewno ukryty jest jakiś mechanizm pompujący wodę do góry.

Przed wejściem do parku jest mała pattiserie, gdzie kupiłam sobie bagietkę z szynką i moim ulubionym serem Gruyère, croissant i kawę. Choć zazwyczaj tego nie robię, do kawy wsypałam cukier – smakowała wybornie.

Wsiadałam do pociągu do Paryża z wypiekami na twarzy. „Tydzień w Paryżu, najpiękniejszym mieście na świecie” – myślałam. Podróż trwała trochę ponad 4 godziny. Pociąg był niesamowicie wygodny, a do tego jechałam pierwszą klasą. Mój fotel był szeroki, z regulowanym oparciem, z zagłówkami i podnóżkiem. Trochę wyglądałam przez okno, podziwiając widoki, które wprawiały mnie w hipnotyczny trans. „Oh Beautiful” myślałam z rozbawieniem cytując sobie cichutko Kate z filmu French Kiss, mojej ulubionej komedii romantycznej. Krajobraz zmienił się,  gdy wjechaliśmy na równinę masywu centralnego. Wtedy zaczęłam czytać książkę: Lizakowe buty czyli Czekolada 2.

 

3 uwagi do wpisu “Zacznę od podroży do Paryża…

Księga gości

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s